Po dwóch latach rządów Donalda Tuska już wyraźnie widać, że nie daje on sobie rady z rządzeniem na co dzień, a w sytuacjach kryzysowych, które się właśnie pojawiły, to już zupełny dramat. Te sytuacje kryzysowe są związane z trwającym już ponad tydzień atakiem Stanów Zjednoczonych i Izraela na Irak, co spowodowało z jednej strony panikę na rynku paliw i gazu, z drugiej paraliż lotnisk w tamtym regionie. Ta panika przełożyła się na ceny surowców energetycznych na rynkach światowych, cena ropy naftowej wzrosła z ok. 70 USD do ponad 90 USD za baryłkę i rośnie dalej, z kolei cena skroplonego gazu ziemnego wzrosła już o ponad 50 proc. i także wykazuje tendencję wzrostową. Z kolei paraliż lotnisk w rejonie konfliktu zbrojnego spowodował, że w krajach Zatoki Perskiej utknęło tysiące wypoczywających tam turystów, co więcej, ponieważ lotniska mają także charakter tranzytowy, kolejne tysiące ludzi nie mogą wrócić z wypoczynku w krajach azjatyckich.
W oczywisty sposób te dwie sytuacje kryzysowe dotyczą także Polski i naszych obywateli i po tygodniu widać, że rząd Tuska kompletnie nie radzi sobie z nimi, choć osłona medialna, na jaką może liczyć w każdej sytuacji, do tej pory pozwala mu jeszcze „utrzymywać się na powierzchni”. Mimo tego, że atak amerykańsko- izraelski na Iran, zaczął się w poprzednią sobotę rano, to pierwsze komunikaty rządowe w obydwu sprawach pojawiły się po posiedzeniu rządu we wtorek po południu, czyli 4 dni później. Zaczęło się od poważnej wpadki premiera Tuska, który przed posiedzeniem rządu w otwartej części obrad, wypowiedział się, jak zachowa się w tej sytuacji spółka paliwowa i gazowa Orlen „Orlen użyje narzędzi finansowych na przykład związanych z marżą tak, aby ewentualne skoki cen ropy na giełdach światowych nie odbiły się w sposób masywny i bardzo dokuczliwy na cenach paliwa w Polsce”. Orlen to spółka giełdowa i ta wypowiedź premiera wywołała gwałtowną przecenę akcji tej firmy z ok. 120 zł za akcję do ok. 115 zł za akcję, co oznacza obniżenie wyceny całej spółki o około 5 mld zł, z czego dokładnie połowa przypadła na Skarb Państwa. W tej sytuacji lepiej byłoby, żeby premier Tusk przedłużył swoją nieobecność o kilka kolejnych dni, wtedy nie byłoby tak skrajnie nieodpowiedzialnej wypowiedzi, a akcjonariusze Orlenu w tym Skarb Państwa, nie ponieśliby takich strat.
Oczywiście do tej pory nie ma nawet zapowiedzi tego, co jest w kompetencjach rządu, a więc uruchomienia jakiejkolwiek tarczy energetycznej w postaci choćby obniżenia stawki podatku VAT, akcyzy, czy innych opłat znajdujących się w cenie paliw, czy gazu, co być może uspokoiłoby sytuację na stacjach benzynowych. A tu ceny wręcz szaleją, ceny paliw są już wyższe o ponad 1 zł na litrze zarówno jeżeli chodzi o benzynę, jak i olej napędowy, a przoduje w podwyżkach koncern Orlen, ceny na jego stacjach są podwyższanie wręcz co kilka godzin. Rykoszetem dostaje także rolnictwo, wszak zaczyna się okres prac polowych i zapotrzebowanie rolników na olej napędowy w tym okresie gwałtownie rośnie, co więcej rośnie także zapotrzebowanie na nawozy sztuczne. A tu druga nieprzyjemna niespodzianka, tym razem od innej spółki Skarbu Państwa tarnowskich Azotów, które oficjalnie wycofały dotychczasowe swoje cenniki i jak się można domyślać, będą sprzedawać wytworzone nawozy z gazu zakupionego po starych cenach, po znacznie wyższych cenach (gaz to 70-80 proc. kosztu wytwarzania nawozów sztucznych). I tej sprawie nie ma żadnej reakcji rządzących, rolnicy zostaną zmuszeni do zakupu nawozów po znacznie wyższych cenach, a to oznacza wzrost kosztów wytwarzania w konsekwencji wzrost cen żywności za kilka miesięcy.
Coraz bardziej dramatyczna jest sytuacja ponad 20 tysięcy polskich turystów przebywających w tamtym rejonie, Tusk miał najpierw dla nich uspokajające komunikaty, że są bezpieczni i na razie żadnej akcji ewakuacyjnej organizowanej przez rząd, nie będzie. Pod presją jednak części mediów i w sytuacji, kiedy większość krajów europejskich zaczęła prowadzić akcje ewakuacyjne, dopiero w czwartek Tusk zwołał sztab kryzysowy, w konsekwencji wysłano 2 samoloty do Omanu i przywieziono 109 osób ze wskazaniami medycznymi do takiego transportu. Wczoraj wysłano trzy samoloty do Rijadu i najprawdopodobniej w tej sposób kolejne kilkaset osób wróci do kraju, ale powtórzymy jeszcze raz, w tamtym rejonie przebywa ponad 20 tysięcy Polaków i jak widać, mogą oni liczyć tylko na linie lotnicze i biura podróży, a nie na polskie państwo.
Dwie sytuacje kryzysowe i zupełny dramat, jakakolwiek reakcja na sytuację turystów w zagrożonym rejonie dopiero po 5 dniach, co więcej dotyczy niewielkiej liczny osób, podczas gdy zagrożonych jest tysiące i ich rząd Tuska skazał na radzenie sobie we własnym zakresie. A reakcji na to, co dzieje na rynku paliw, mimo upływu już 8 dni od rozpoczęcia konfliktu w Zatoce Perskiej nie ma żadnej i wszystko wskazuje na to, że przy pomocy usłużnych mediów, rządzącym uda się to przeczekać, bo już króluje przekaz „jest wojna paliwa i gaz muszą w tej sytuacji być droższe”.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/754953-rzad-tuska-nie-radzi-sobie-na-co-dzien-w-kryzysie-to-juz-dramat
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.