Premier Donald Tusk po pięciu dniach od ataku USA i Izraela na Iran zwołał naradę w MSZ w sprawie ewakuacji Polaków przebywających na Bliskim Wschodzie. „Musimy traktować wszystkich bez wyjątku, jako naszych obywateli, którzy potrzebują w tej trudnej sytuacji pomocy państwa. Koniec kropka” - przekonywał.
Przez ostatnie cztery dni media - w tym Telewizja wPolsce24 i portal wPolityce.pl - alarmowały o trudnej sytuacji Polaków, którzy, ze względu na atak Izraela i USA na Iran oraz działania odwetowe reżimu w Teheranie utknęli na Bliskim Wschodzie. Dopiero dziś premier Donald Tusk zdecydował się zwołać pilną naradę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.
CZYTAJ TAKŻE:
„Nasi obywatele potrzebują pomocy państwa. Koniec i kropka”
Podczas narady w MSZ szef rządu wskazał:
Poprosiłem dzisiaj o nierutynowe spotkanie zespołu, który koordynuje akcję pomocy wszystkim Polakom, którzy z powodu wojny na Bliskim Wschodzie utknęli w różnych miejscach na świecie, w różnych miejscach w regionie.
Wczoraj bardzo zasadniczy charakter miała odprawa. Dziękuję naszemu zespołowi, naszym współpracownikom, że od soboty naprawdę robicie wszystko, żeby minimalizować negatywne konsekwencje wojny dla naszych obywateli. To jest jedyne podziękowanie, jakie usłyszycie, nie miejcie żadnych złudzeń. Wiem, że naprawdę robicie, co w waszej mocy, żadnej nagrody nie będzie
— podkreślił Tusk.
Nie jest rolą zespołu zastanawianie się, kto i za co ponosi odpowiedzialność. Ja wiem, zgłaszaliśmy, MSZ, premier Sikorski, premier Kosiniak-Kamysz, ja sam kilka razy bardzo mocno zwracałem uwagę, żeby kto nie musi, nie wybierał się w tamten region w związku z zagrożeniem konfliktem. Ale stało się. Niektórzy dokonywali takiego wyboru, bo nie mieli innego wyjścia. Musimy więc traktować wszystkich bez wyjątku, jako naszych obywateli, którzy potrzebują w tej trudnej sytuacji pomocy państwa. Koniec kropka
— dodał premier.
CZYTAJ TAKŻE:
„Bądźcie cierpliwi, taka jest wasza robota”
Tusk zastrzegł, że nie wszystkie potrzeby rodaków na Bliskim Wschodzie rząd będzie w stanie zaspokoić - nie we wszystkich miejscach mogą lądować samoloty.
Ludzie mają, wiem, zdaję sobie z tego sprawę, czasami oczekiwania, których my nie jesteśmy w stanie zrealizować. Nie wyślemy w każde miejsce na świecie samolotu, bo przede wszystkim trzeba mieć możliwość wylądowania, a to nie jest takie proste w tym regionie. Nie wszystkie lotniska działają. Przecież to jest jeden z powodów tego tego kłopotu
— zaznaczył.
Wiem, że będzie wam towarzyszyła irytacja ludzi. Ale bądźcie cierpliwi, taka jest wasza robota. Trzeba zrozumieć, że ktoś, kto utknął tam, naprawdę ma powody do emocji i nerwów
— wskazał szef rządu.
Rozumiem, że decyzja o wysłanmiu transportu lotniczego z tym priorytetem ludzi potrzebujących ze względu na stan zdrowia, jest już w realizacji i że samolot z medycznym priorytetem powinien w Omanie, patrzę na was, wylądować
— powiedział
Tam między innymi oczekuje na transport poważnie chora Polka
— przypomniał.
Jeśli samolot poleci po chorych, a będzie także miejsce dla zdrowych, ewakuujcie każdego, kto będzie potrzebował, w miarę możliwości
— dodał.
Dziękuję za bardzo do współpracę cywilną i wojskową w tej w tej materii. Rozumiem, że nie muszę absolutnie nikomu zwracać uwagi na to, że bezpieczeństwo jest na pierwszym miejscu, żeby nie było też żadnych karkołomnych akcji, niepotrzebnej brawury. Ci, którzy lecą, muszą też bezpiecznie dolecieć, a tam jest wojna. Muszą bezpiecznie wylądować. I - co szczególnie ważne - muszą z ludźmi bezpiecznie wrócić. Więc wiem, że wszyscy podlegacie bardzo mocnej presji. Wszystkim się spieszy, ale pamiętajcie, żeby nigdy nie przekroczyć granicy, która by naraziła i naszych pilotów, i przewożonych, na jakieś niepotrzebne, przesadne ryzyko. Tam wszystko jest związane z ryzykiem. O tym wczoraj rozmawialiśmy
— powiedział Donald Tusk.
Tusk o zarzutach nieprzygotowania do ewakuacji
Szef rządu zaznaczył, że wczoraj „do późnych godzin nocnych” odbierał informacje od wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, „który wrócił z wizyty w Waszyngtonie, ze spotkania z z najwyższymi władzami amerykańskimi”.
I to nie jest tak, że Polska jest w trudnej sytuacji, a reszta państw jest w dobrej sytuacji. Szczerze powiedziawszy, jest dokładnie odwrotnie. I te nasze przygotowania do akcji pomocy, dlatego że wasza praca toczy się już od soboty, one są bardziej zaawansowane niż państw najbardziej zaangażowanych w konflikt
— stwierdził.
Mówię o tym bez satysfakcji, ale ponieważ pojawiają się często głosy: „wiedzieliście, że będzie wojna. Dlaczego nie było przygotowane wszystko pod klucz już od soboty czy niedzieli?”. Dedykuję tym wszystkim informację bezpośrednio z Waszyngtonu, że ci, którzy dokładnie wiedzieli, co i kiedy się zacznie, też nie są przygotowani do ewakuacji na dużą skalę
— powiedział premier.
Następnie zwrócił uwagę, że przed posiedzeniem wiceprezes Rady Ministrów i szef MSZ Radosław Sikorski zgłosił, że wciąż są duże grupy Polaków, które planują wyjazd turystyczny na Bliski Wschód.
Rząd Polski nie może nikomu zakazać lotów do państw objętych konfliktem czy zagrożonych konfliktem. Wszystko musi wynikać ze zdrowego rozsądku ludzi. Jeśli ktoś nie musi tam lecieć, niech tam nie leci
— podkreślił.
Ja wiem, że to może być związane z konsekwencjami finansowymi, no ale warto mieć świadomość, że za chwilę ten, kto leci dzisiaj, jutro będzie być może czekał na pomoc państwa i będzie chciał się ewakuować. Więc zwracam się do wszystkich jeszcze raz. Kto nie musi, niech nie leci. I lista państw jest znana. Publikowaliśmy wielokrotnie nazwy tych państw. Zresztą wystarczy spojrzeć na mapę. Wszyscy przecież wiedzą, gdzie ryzyka związane z wojną są największe
— dodał.
„Skuteczna akcja wymaga koordynacji”
Z polskiej strony zespół koordynujący przygotował wszystkie narzędzia, które są niezbędne do pomocy Polakom, którzy utknęli tam. Ale skuteczna akcja wymaga koordynacji. bardzo wielu składowych, które nie są nie zawsze są zależne od polskiego rządu. Dobrze wygląda - minister Rutnicki mnie już wczoraj o tym informował i cały rząd i jestem na bieżąco informowany - współpraca z biurami podróży, z liniami lotniczymi, cywilnymi i że rzeczywiście wszyscy starają się jakoś no pomóc. I na pewno ludzie tego doświadczają tam na co dzień, w Dubaju czy gdzie indziej
— mówił dalej Tusk.
Ale też warto mieć świadomość, że to nie jest tak, że wszystkie lotniska w regionie są otwarte i czekają z otwartymi ramionami na polskie samoloty. W samych Emiratach jest 400 tys. obywateli Unii Europejskiej. Ponad 10 tys. amerykańskich obywateli czeka w miejscach zagrożonych w tej chwili na możliwość jakiejś ewakuacji. Więc zdajcie sobie państwo sprawę, jak wielkim zadaniem jest precyzyjna koordynacja z innymi państwami, ze służbami lotnisk w regionie, że to żadna zwłoka. Ci, którzy tam czekają na pomoc w ewakuacji, chciałbym, żeby wiedzieli, że ta zwłoka nie wynika w żadnym wypadku z ze słabego tempa pracy tego zespołu i innych ludzi w to zaangażowanych, tylko bardzo często z obiektywnych możliwości. Wszystkie państwa znalazły się obiektywnie w trudnej, także logistycznie trudnej sytuacji. Naszym zadaniem jest sprostać tej bardzo nietypowej sytuacji
— przekonywał.
Wsparcie wojska
Później głos zaczęli zabierać poszczególni ministrowie.
Wicepremier, szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił, że polscy żołnierze służą pomocą w tych krajach, w których są i jeśli pomoc przy ewakuacji rodaków z Bliskiego Wschodu będzie wymagała ich wsparcia, to będzie ono udzielane.
Wszystkie polskie kontyngenty wojskowe, ponad 400 żołnierzy (…), działają cały czas w stanie najwyższych klauzul bezpieczeństwa, najwyższych poziomów bezpieczeństwa, z ograniczeniem wykonywania swoich misji mandatowych
— powiedział Kosiniak-Kamysz podczas posiedzenia zespołu koordynacyjnego ds. sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Wymienił, że chodzi o polskie kontyngenty w Turcji oraz w Iraku i Jordanii, a także w Libanie w ramach misji ONZ na granicy z Izraelem.
Szef MON podkreślił, że żołnierze, dowódcy i polscy przedstawiciele wojskowi „służą pomocą tam na miejscu, w tych krajach, w których są i (…) jeżeli pomoc przy ewakuacji będzie wymagała ich wsparcia oraz zaangażowania, to będzie to wsparcie udzielane”.
Z kolei, jeśli chodzi o wsparcie transportowe to - jak zaznaczył szef MON - ono także jest planowane, ale będzie podejmowane dopiero, gdy „możliwości startu i lądowania będą na tyle bezpieczne, aby cała operacja mogła się odbyć”.
Żeby nie doszło do sytuacji, w której nasze samoloty dolecą, ale nie będą mogły wrócić
— powiedział Kosiniak-Kamysz.
Najwięcej Polaków na Bliskim Wschodzie przebywa w ZEA
Z kolei wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przekazał podczas spotkania rządowego zespołu koordynacyjnego ws. Bliskiego Wschodu, że najwięcej polskich obywateli przebywających aktualnie w regionie Bliskiego Wschodu znajduje się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Emiraty planują w najbliższych dniach wylot około stu samolotów swoimi liniami i zabiegamy o to, aby jak największa proporcja z nich przyleciała także do Warszawy
— powiedział szef MSZ.
W kontekście zapowiedzianego lotu do Omanu po Polaków wymagających pomocy medycznej przekazał, że „mamy zgromadzonych na tę minutę 57 osób, z których 55 jeszcze przebywa w Emiratach, a dwie już są w Omanie”.
Poinformował również, że kończy się ewakuacja polskich obywateli z Izraela i Jordanii.
Z obu tych krajów po dobre kilkaset osób zostało wywiezione drogą lądową z pomocą naszych konsuli w jedynym przejściu granicznym w Aqaba (w Jordanii - PAP) do Egiptu. Lotniska w Egipcie są otwarte
— zaznaczył Sikorski.
Wsparcie lotnictwa cywilnego
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak poinformował z kolei, że na czwartek 5 marca zaplanowano lot największym dostępnym samolotem Polskich Linii Lotniczych LOT na Sri Lankę, skąd maszyna poleci dalej na Malediwy, aby sprowadzić do kraju polskich obywateli w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie.
W ramach lotnictwa cywilnego nasz narodowy przewoźnik, Polskie Linie Lotnicze LOT, wspiera małe biura podróży, te o najmniejszym potencjale w sprowadzaniu polskich obywateli do naszego kraju. Na jutro zaplanowaliśmy lot największym w naszej dyspozycji samolotem do Sri Lanki, a dalej na Malediwy i zamierzamy sprowadzić stamtąd naszych obywateli
— zapowiedział szef resortu infrastruktury.
Minister przypomniał też, że w poniedziałek sprowadzono polskich obywateli, którzy przebywali turystycznie w Izraelu i przemieścili się do Kairu. Zaznaczył, że LOT utrzymuje regularne połączenia z tym miastem cztery razy w tygodniu.
Jeżeli będzie taka potrzeba, pojawią się kolejni Polacy, którzy będą potrzebowali przetransportować się z tamtego miasta, z tamtego państwa, to także będzie wspierał ich polski narodowy przewoźnik, Polskie Linie Lotnicze LOT
— zadeklarował Klimczak.
Dodał, że w miejscach przesiadkowych, m.in. w Indiach, zadysponowano większe samoloty, aby umożliwić powrót większej liczbie pasażerów próbujących dotrzeć do Polski.
„Pozostańcie w miejscu bezpiecznym, jeśli to możliwe”
Na zakończenie otwartej dla mediów części narady, szef rządu dodał, że osoby zaangażowane w pomoc ewakuacyjną zwróciły się do niego z prośbą, której realizacja „bardzo ułatwi działanie”.
Ci wszyscy, którzy dzisiaj są w miejscach bezpiecznych, na przykład w hotelach w Dubaju i nic im bezpośrednio nie zagraża i nie mają w tej chwili precyzyjnej informacji, gdzie mieliby się udać w celu ewakuacji, proszę pozostać w miejscu bezpiecznym, jeśli to jest możliwe
— mówił premier.
Mamy informację od wielu ludzi tam na miejscu, że tu sytuacja nie jest zła, i że państwa goszczące wywiązują się ze swojego zobowiązania, by opiekować się ludźmi będącymi tam, także naszymi Polakami
— dodał.
Szef rządu zwracając się do Polaków znajdujących się na Bliskim Wschodzie powiedział też, że póki nie mają „precyzyjnej informacji, gdzie się udać - bo tam czeka samolot, autokar, jest miejsce - to bezpieczniej jest z waszego punktu widzenia poczekać kilkadziesiąt godzin, a nawet kilka dni, jeśli będzie taka potrzeba w miejscu bezpiecznym, jeśli w takim się znajdujecie”.
Nie jest to moja rekomendacja, tylko ludzi, którzy tam bezpośrednio są zaangażowani w niesienie wam pomocy
— podkreślił premier.
Nikt z nas nie wie. Nikt z nas - mówię także o premierach, prezydentach innych państw - jak długo potrwa ten konflikt, jakie będziemy przechodzili fazy tego konfliktu, ile państw będzie bezpośrednio w ten konflikt zaangażowanych
— przyznał Tusk.
Dodał, iż „nic nie wskazuje na to, aby ten konflikt zakończył się w najbliższych godzinach, czy dniach” i w związku z tym „każda wyprawa tam może oznaczać problem dla tych, którzy tam się wybierają”.
YT: Kancelaria Premiera/PAP/Joanna Jaszczuk
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/754631-tusk-obudzil-sie-ws-ewakuacji-pilna-narada-w-msz
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.