Marta Lempart, jedna z liderek Strajku Kobiet, podtrzymuje swoją deklarację o wyjeździe z Polski. Jej celem jest Bruksela. Jednocześnie poczyniła inną poważną deklarację dotyczącą swojej przyszłości. Po wyjeździe do Belgii zamierza bowiem wziąć „ślub” ze swoją partnerką Izą. „Później możemy pójść do sądu po transkrypcję naszego aktu małżeństwa no i zrobić z tego maksymalnie dużą kampanię przeciwko polskiemu rządowi, dlatego że po tym, jak kobiety i młodzi ludzie przynieśli im zwycięstwo, robi wszystko, abym dalej była ćwierćobywatelką” - powiedziała w podcaście Onetu „Rachunek Sumienia”.
Już nie pierwszy raz lewicowa aktywistka Marta Lempart daje wyraz swojemu niezadowoleniu z rządów koalicji 13 grudnia, mimo iż sama w znacznej mierze dała Donaldowi Tuskowi mandat do zbudowania tego gabinetu. Choć zapowiadany (również już po raz kolejny) wyjazd z Polski jest motywowany obawą przed rzekomą koalicją PiS z Konfederacją i Konfederacją Korony Polskiej Grzegorza Brauna po wyborach w 2027 r., to i dla obecnej ekipy Lempart trudno jest znaleźć dobre słowo.
Dlaczego Lempart chce wyjechać?
O swój wyjazd została zapytana przez Magdalenę Rigamonti w podcaście Onetu
Wyjeżdżam, bo zdaję sobie sprawę, jakie będą wyniki wyborów następnych. Jestem pewna, że jeśli nawet koalicja wygra, to nie będzie w stanie utworzyć rządu. (…) Po drugiej stronie będzie jak jedna pięść. Te wszystkie szopki, które teraz się odbywają, nie mają żadnego znaczenia. Rząd Jarosława Kaczyńskiego będzie miał poparcie Brauna, Mentzena i Bosaka. A moje doświadczenie z „uśmiechniętą Polską” jest takie, że nic się nie zatrzymało. Ci sami policjanci, ci sami prokuratorzy, te same sądy tak samo mnie ścigają. Dostaję wyroki. Czekają mnie apelacje. Neosędziów jest coraz więcej. Uśmiechnięta Polska też mnie ściga już za protesty z tego czasu. To się nie zatrzyma, będzie tylko gorzej
— powiedziała jedna z liderek Strajku Kobiet.
Zdaniem Lempart, taka koalicja (istniejąca póki co jedynie w głowach polityków KO i lewicowych aktywistów), byłaby „bardziej brutalna niż sam PiS”.
„Ślub” z Izą na złość rządowi Tuska
Dopytywana o swoje plany, podkreśliła, że jej celem jest Belgia, a konkretnie Bruksela. Zaznaczyła przy tym, że nie ma tam przed sobą perspektyw wielkiej kariery w instytucjach ONZ czy unijnych, ponieważ jest osobą karaną.
Nie mam żadnej kariery przed sobą, mam pozamykane mnóstwo drzwi. Bruksela, ponieważ to jest miejsce, gdzie można pracować po angielsku. A to jest język, który znam biegle. No i dlatego też, że w Belgii po trzech miesiącach już będziemy mogły wziąć ślub i pójść do sądu po transkrypcję naszego aktu małżeństwa no i zrobić z tego maksymalnie dużą kampanię przeciwko polskiemu rządowi, dlatego że po tym, jak kobiety i młodzi ludzie przynieśli im zwycięstwo, robi wszystko, abym dalej była ćwierćobywatelką
— mówiła Marta Lempart, która w dalszej części rozmowy określiła swoją partnerkę imieniem Iza.
Będę działać na niekorzyść homofobii klasy politycznej w Polsce. Wielokrotnie mówiłam: 100 konkretów miało być po wyborach i rząd nie zrobił nic. I przez to przegrał potem wybory prezydenckie
— podkreśliła aktywistka, tłumacząc to tym, że gdyby rząd po kolei przygotowywał kolejne ustawy w ramach obiecywanych 100 konkretów i kierował je do podpisu ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudy, który każdą z tych ustaw by wetował, pomogłoby to zmobilizować Polaków do głosowania w wyborach prezydenckich i wyboru na ten urząd polityka, który zadba o to, aby wspomniane „konkrety” weszły w życie.
„Panie ministrze Kierwiński, proszę przestać kłamać”
Uważam, że nic nie jestem już Polsce winna. Polska jest mi winna tylko to, abym nie była ćwierćobywatelką. I to nie jest już kwestia rządu, ale kwestia klasy politycznej
— oceniła Marta Lempart.
Dopytywana, czy obecny rząd jest homofobiczny i czy homofobiczny jest Donald Tusk jako premier, odparła:
Absolutnie jest. Zakładanie, że ktoś może być ćwierćobywatelką z powodu orientacji seksualnej i z powodu płci, jest homofobiczne.
Następnie, odnosząc się do wyroku TSUE ws. jednopłciowych „małżeństw”, zwróciła się personalnie do jednego z ministrów.
Panie ministrze Kierwiński, dobrze, żeby pan przestał kłamać. Rozporządzenie, które zmienia właśnie pan minister Gawkowski, jest niezgodne z ustawą. W ustawie są właśnie „małżonek 1” i „małżonek 2”, a nie „kobieta” i „mężczyzna”
— przekonywała.
Niby „ćwierćobywatelka”, a zdarzało jej się bywać na naradach z ministrem Żurkiem.
CZYTAJ WIĘCEJ:
Podsumowanie
Marta Lempart, jedna z liderek Strajku Kobiet, zapowiedziała wyjazd do Brukseli, argumentując decyzję obawą przed powrotem do władzy prawicy oraz rozczarowaniem obecnym rządem. Zadeklarowała, że w Belgii planuje zawrzeć „związek małżeński” ze swoją partnerką, a następnie podjąć próbę transkrypcji aktu małżeństwa w Polsce, by uczynić z tego element kampanii przeciwko – jej zdaniem – homofobicznej klasie politycznej. Lempart ostro skrytykowała rząd, zarzucając mu niespełnienie obietnic wyborczych i brak realnych działań na rzecz praw środowisk LGBT+.
Onet/aja
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/754565-lempart-wsciekla-na-rzad-jestem-dla-nich-cwiercobywatelka
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.