Prezydent Karol Nawrocki powiedział, że nie zna nazwiska kandydata Prawa i Sprawiedliwości na premiera, ale uznał, że niezależnie od tego, kto by to nie był, przyszłościowo „na pewno będzie to lepszy premier niż Donald Tusk”.
Podczas rozmowy przeprowadzonej przez dziennikarkę Dorotę Gawryluk w trakcie odbywającego się w Mikołajkach XI. Europejskiego Kongresu Samorządów, prezydent zapytany został, czy zna nazwisko kandydata PiS na premiera i czy konsultowany był w tej kwestii.
Nawrocki odpowiedział, że nazwiska tego nie zna, ma wiele zadań jako prezydent a ponadto partyjna polityka „nigdy go nie wciągała”.
Ani dzisiaj, jak jestem prezydentem Polski, mnie nie wciąga
— dodał. Zaznaczył zarazem, że jedną rzecz o potencjalnym kandydacie PiS na premiera chce powiedzieć.
Niezależnie od tego, kto to nie będzie, z całą pewnością przyszłościowo będzie to lepszy premier niż Donald Tusk. Pozdrawiam przyszłego i dzisiejszego premiera
— powiedział prezydent.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński w styczniu mówił, że podjął już decyzję ws. kandydata partii na premiera w kontekście kolejnych wyborów parlamentarnych i sądzi, że w marcu „ta sprawa będzie już zupełnie jasna”.
Kto może zostać kandydatem PiS na premiera?
Z informacji uzyskanych przez PAP wśród rozmówców z PiS wynika, że w lutym na liście potencjalnych kandydatów partii na premiera były 4 osoby: obecny szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki; wiceprezes PiS, poseł Przemysław Czarnek; posłanka Anna Krupka oraz europoseł PiS, wiceprezes partii Tobiasz Bocheński.
Prezydent: To niedopuszczalne, że rząd nie chce ze mną negocjować
Prezydent Karol Nawrocki ocenił, że sytuacja, w której „rządu udaje, że prezydenta nie ma i nie trzeba z nim nic negocjować”, jest niedopuszczalna. Podkreślił, że Pałac Prezydencki jest otwarty na spotkania z przedstawicielami rządu, by dyskutować uchwalane prawo.
Dorota Gawryluk rozmowie z prezydentem w ramach XI. Europejskiego Kongresu Samorządów mówiła o „czarnych chmurach nad polską gospodarką”, na które wskazywać miałyby agencje ratingowe.
Nawrocki, pytany, czy sytuacja ta wynika z „wrogiego kursu między rządem a prezydentem”, odparł, że nie czuje swojego wrogiego nastawienia do rządu, tylko „próbę usystematyzowania współpracy”.
Nie wiem, czy ona się uda, czy ona się nie uda. Natomiast jeśli wszystkie agendy rządowe starają się pozostawać w starciu z polskim prezydentem, no to wtedy mamy pewien rodzaj konfliktu
— zauważył.
Podkreślił, że cały czas pracuje na to, aby „w wielu sektorach życia publicznego w Polsce to napięcie było mniejsze”. Jak dodał, Pałac Prezydencki jest otwarty na spotkania też z ministrami polskiego rządu. Podkreślił, że gdy chce zawetować daną ustawę i jej zapisy mu się nie podobają, to stara się to konsultować, co „często przynosi skutki”.
Natomiast sytuacja, w której udaje się w Polsce, czy rząd udaje, że nie ma prezydenta i nie trzeba nic z prezydentem negocjować, jest niedopuszczalna
— podkreślił Nawrocki. Według niego, aby sytuacja wokół finansów publicznych była lepsza, to „rząd powinien uświadomić sobie, że Polacy wybrali prezydenta, którego nie wymarzył sobie rząd”.
Trudno, (…) żebym ja, mówiący w całej kampanii wyborczej, że nie będę podpisywał podniesienia podatków, nagle spoglądając na problemy finansowe stworzone przez polski rząd i na agencje ratingowe powiedział: „jednak będę podpisywał”
— zauważył Nawrocki.
Co z kadencjami w samorządach?
Prrezydent był pytany, czy pomoże samorządowcom znieść dwukadencyjność. W Sejmie jest projekt ustawy autorstwa PSL, który znosi wprowadzoną w 2018 r. zasadę, że wójtem, burmistrzem czy prezydentem miasta można być tylko przez dwie kadencje. W styczniu odbyło się jego drugie czytanie.
Ustawa o dwukadencyjności jeszcze nie przeszła przez polski Sejm. Jest, zdaje się także w Trybunale Konstytucyjnym analizowana, według moich wiadomości. Nie ma pewnego konsensusu w parlamencie, więc moja deklaracja niewiele na chwilę obecną zmieni; czy pomogę czy nie pomogę
— stwierdził Nawrocki.
Prezydent - pytany o sens dwukadencyjności w samorządach – ocenił, że w dużych miastach, jak choćby jego rodzinny Gdańsk, często przez całe dekady rządzi jedno środowisko polityczne.
Wiem, że to nie jest problem mniejszych miejscowości, bardzo sprawnych samorządowców
— dodał.
Przyznał, że docierają do niego głosy o samorządowcach, którzy stają w obliczu dwukadencyjności, a „ludzie ich po prostu chcą”. Jak dodał są jednak i takie sytuacje, że w dużych miastach jest pewne zabetonowanie sceny publicznej przez jedno środowisko.
Musimy brać pod uwagę w tej debacie o na razie teoretycznym prawie, które nie wyszło nawet z polskiego Sejmu, zarówno rację tych, którzy są sprawni, których ludzie chcą, ale także tych wielu młodych samorządowców, radnych czy społeczników, którzy czekają, aż ktoś po 30 albo 40 latach w końcu odejdzie
— powiedział.
Zaznaczył, że mówi nie o decyzji, tylko o swoich emocjach.
Ale do momentu, aż prawo nie wyjdzie z polskiego parlamentu, to dla mnie ta kwestia jest nie do rozstrzygnięcia
— podkreślił.
Rada ds. Samorządu Terytorialnego
Nawrocki deklarował, że powołuje skład Rady ds. Samorządu Terytorialnego, żeby przywrócić realny dialog pomiędzy władzą a samorządem i spojrzeć na problemy, które dotykają samorządów. Jak mówił, liczy, że wraz z nową Radą uda mu się „raz na zawsze zamknąć dyskusję o Polsce A i B”.
Ocenił, że źródłem wszystkich problemów dzisiejszej Polski jest to, że „na nic nie ma pieniędzy”, w tym także na program inwestycji strategicznych, który - jak mówił - był „bezpośrednim zastrzykiem do polskich gmin”.
Były pieniądze na polskie zbrojenia, były pieniądze na program inwestycji strategicznych, była budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego, wszystko się działo, a teraz od dwóch dni, gdzie nie zajrzymy, to nie ma pieniędzy. Mnie to niepokoi jako prezydenta Polski
— stwierdził Nawrocki.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie
Prezydent był pytany, czy obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie stanowi wyzwanie dla sojuszu transatlantyckiego. Nawrocki zaznaczył, że Polska jest państwem członkowskim UE i nie znajduje się w procesie wychodzenia z niej, ale „demokratyczne zasady dyskusji i debaty dopuszczają możliwość reformy z jednej strony Unii Europejskiej, z drugiej strony krytyki”.
Ostatnio w czasie expose pan wicepremier (szef MSZ) Radosław Sikorski sobie zaprojektował taką piętnastominutową mowę o wyjściu Polski z UE. Tylko nikt nie wychodzi (z UE). Możemy dzisiaj rozwiązywać problemy, które sami sobie tworzymy i o nich dyskutujemy, a dzisiaj takiej sytuacji nie ma
— zauważył Nawrocki.
W jego ocenie sytuacja w Iranie pokazuje „gdzie jest pewna decyzyjność, operacyjność Stanów Zjednoczonych, a gdzie jest Unia Europejska”.
To widać w wielu tematach, nie tylko oczywiście w zakresie bezpieczeństwa wojskowego, ale także choćby w kontekście zmian klimatycznych
— stwierdził prezydent.
Sytuacja Unii Europejskiej
Ocenił, że Unia Europejska „naprawia świat” bez świadomości, że ograniczenie emisji gazów w Europie nie będzie skutkowało „zbawieniem” polityki klimatycznej w skali globalnej, ponieważ „z Unii Europejskiej płynie tylko 7 proc. światowej emisji CO2”.
Podaję ten przykład, aby powiedzieć, że zgadzam się niestety z tą opinią - także po tym, co śledzimy - że Unia Europejska, niestety, i to powinniśmy pewnie naprawić, przestaje być „pępkiem świata”
— podkreślił Nawrocki.
Dodał później, że niezależnie od tego, czy Unię określi się mianem „samochodu z zepsutym podwoziem” czy „spadającej gwiazdy”, znajduje się ona „na pewnym wirażu”.
Przekonanie Unii Europejskiej, że jest „pępkiem świata” jest bardzo odległe w takich regionach świata, które zaczynają mieć strategiczne, gospodarcze i ekonomiczne znaczenie - nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także w Azji czy w Afryce
— zaznaczył prezydent. Wyraził również przekonanie, że w obecnej kondycji Unia nie jest „światowym graczem”.
Zaznaczył jednakże, że należy „robić wszystko, aby reformować Unię Europejską” oraz aby na jej czele stali przywódcy nie popełniający „tak wielu błędów w zakresie polityki bezpieczeństwa, polityki klimatycznej, polityki migracyjnej”.
Jeśli Unia Europejska w końcu zrozumie, że po takiej fali błędów i po oddawaniu głosu tylko przedstawicielom Europy Zachodniej dojrzeliśmy do tego, aby wrażliwość z naszego regionu Europy była lepiej dostrzegalna, to myślę, że mamy szansę na to, aby Unia Europejska nie popadała w niepotrzebne turbulencje a reformowała się w dobrym kierunku
— ocenił.
Odpowiadając na pytanie dotyczące programu SAFE Nawrocki podkreślił, że został prezydentem Polski po to, aby „Unia Europejska nie stała się jednym państwem z województwem, które nazywa się Polska”.
Te wszystkie tendencje centralizacyjne na poziomie prawnym, legislacyjnym, będą rozbijać się o Pałac Prezydencki - to jest oczywiste. Takie podjąłem zobowiązanie, ale też taką czuję wewnętrzną, społeczną, polityczną potrzebę
— oświadczył.
Wyraził również przekonanie, że chociaż Unia Europejska jest bytem ważnym dla realizacji m.in. potrzeb ekonomicznych państwa, tak nie jest „Unią tożsamości i wartości”, ponieważ w rzeczywistości składa się - jak mówił - z różnych tożsamości i wrażliwości.
CZYTAJ TAKŻE:
Adam Stankiewicz/Adrian Siwek/PAP/X
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/754513-prezydent-kandydat-pis-na-premiera-bedzie-lepszy-niz-tusk
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.