„Było wielkie zdziwienie pracownika konsularnego i generalnie nawet nie wiem, czy on w ogóle monitorował np. taką grupę ‘Polacy w Dubaju’. Odniosłem wrażenie, że pracownik konsularny może nie wie nawet, że takie coś w ogóle funkcjonuje” - powiedział pan Daniel - Polak mieszkający w Dubaju - który połączył się dziś rano z Telewizją wPolsce24.
Z doniesień medialnych wynika, że reakcja polskich władz i dyplomacji w związku z sytuacją Polaków przebywających obecnie na Bliskim Wschodzie jest, delikatnie mówiąc, słaba lub wręcz znikoma.
CZYTAJ TAKŻE:
„MSZ w ogóle się nie komunikuje”
W rozmowie z Telewizją wPolsce24 sytuację nakreślił pan Daniel - Polak z Podkarpacia mieszkający obecnie w Dubaju.
MSZ w zasadzie w ogóle się nie komunikuje. Nie mamy żadnych sygnałów poza oficjalnymi komunikatami. Jesteśmy bezpieczni, tutaj też trzeba skierować kilka słów do władz lokalnych, ale też do samego państwa ZEA. Na ręce pana ambasadora w Warszawie chcę pięknie podziękować w imieniu wszystkich Polaków. Czujemy się zaspokojeni, bezpieczni, komfortowo. Wielkie ukłony dla ambasady ZEA w Warszawie
— podkreślił rozmówca.
Wczoraj o godzinie 9 rano, naszego czasu, telefonowałem do ambasady w Abu Zabi. Pracownik był mocno zdziwiony organizacją polskich turystów. Pół żartem powiedziałem, że w sumie to ok. 1000 osób mogło do Omanu pojechać. Ambasada nie tylko była zaskoczona, ale przekonywała nas również, żeby takich rzeczy nie robić, oni nie zalecają takich ruchów. To znaczy oczywiście Polacy mogą robić, co chcą, ale kazano czekać, czekać i jeszcze raz czekać
— dodał pan Daniel.
Czy polscy obywatele są bezpieczni?
Czy skoro pewnej grupie Polaków udało się na własną rękę przedostać do Omanu, to nie można by było równie dobrze zorganizować taką skoordynowaną akcję pod patronatem polskiego rządu?
Wydaje mi się, że to było do zrobienia. Ciężko mi powiedzieć, dlaczego. Ze swojego poziomu mogę powiedzieć, że taka inicjatywa powinna chyba z konsulatu wyjść. Stamtąd – do władz w Warszawie i tam decyzje powinny być podejmowane. Nie znam struktury, nie wiem, jak to powinno funkcjonować, a jak funkcjonuje w rzeczywistości. Z mojej strony to było wielkie zdziwienie pracownika konsularnego i generalnie nawet nie wiem, czy on w ogóle monitorował np. taką grupę „Polacy w Dubaju”. Odniosłem wrażenie, że pracownik konsularny nie wie, że takie coś w ogóle może nawet funkcjonuje
— ocenił Polak mieszkający w Dubaju.
Pytany o to, jak wygląda ogólna sytuacja i czy nasi rodacy mogą czuć się w ZEA bezpiecznie, odpowiedział:
Słyszymy bomby. Z jednej strony jest bezpiecznie, miasto funkcjonuje normalnie, słyszymy uspokajające komunikaty.
Sklepy funkcjonują, a jeśli komuś kończy się rezerwacja w hotelu, ma być przedłużona. Z tej strony ZEA funkcjonuje naprawdę koncertowo
— dodał pan Daniel.
Nie ma zagrożenia ani zdrowia, ani życia. Wczorajszą noc spędziliśmy na parkingu podziemnym, po tym, jak przyszedł alert o 21:30, żeby się szybko schronić i zrobiliśmy to. Do łóżek wróciliśmy o 4 rano, no a dzisiejsza noc była spokojna. Wybuchy natomiast cały czas słyszymy
— wskazał rozmówca TV wPolsce24.
CZYTAJ TAKŻE:
Telewizja wPolsce24/Joanna Jaszczuk
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/754471-tylko-u-nas-polak-w-dubaju-msz-w-ogole-sie-nie-komunikuje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.