Ekipa Tuska dopięła swego. Wbrew logice, uwarunkowaniom gospodarczym i polskiej racji stanu, Parlament przyjął ustawę o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa (SAFE) bez uwzględnienia uwag prezydenta i poprawek opozycji. Dziki pęd, z jakim koalicja rządząca parła do siłowego przeforsowania zgody na zaciągnięcie gigantycznej pożyczki, mówi wszystko. Towarzyszy temu masa kłamstw, manipulacji i szantaż emocjonalny. Koalicja 13 grudnia wciąż powtarza, że kto jest przeciwko SAFE, ten jest zdrajcą. Decyzja należy teraz do prezydenta. I pewnie nikt nie ma wątpliwości, że Donald Tusk wytoczy największe propagandowe działa, by wymusić akceptację. Za jaką cenę?
Pod presją narzuconych przez Komisję Europejską marcowych terminów, ustawa o SAFE w galopującym tempie przebiegła przez Parlament. Pomimo tempa, istniała możliwość dopracowania jej w taki sposób, by zabezpieczała polskie interesy. Apelował o to wielokrotnie prezydent Karol Nawrocki, zwołując nawet posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Liczne próby podejmowali także politycy opozycji, zgłaszając szereg poprawek. Miały gwarantować Wszystkie przepadły! Bez względu na to jak bardzo Donald Tusk zachwala program SAFE, fakty są nieubłagane. Prezydent ma do podjęcia decyzję, która zdeterminuje nie tylko stan naszej armii, ale i stopień niezależności państwa na kolejne pół wieku. Istnieje co najmniej kilka fundamentalnych powodów, dla których ustawa w obecnym kształcie, jest nie do przyjęcia.
CZYTAJ WIĘCEJ: Marzena Nykiel: 13 powodów do wstydu! Jakie poprawki do ustawy o SAFE odrzucił Senat? Miały gwarantować zabezpieczenie interesu Polski
Finansowy „scenariusz grozy”
Polska ma zaciągnąć gigantyczne zobowiązanie w wysokości blisko 44 mld euro (ok. 190 mld zł), które nasze wnuki będą spłacać aż do 2070 roku. Eksperci, w tym były wiceminister finansów Piotr Nowak, alarmują, że państwo mogłoby te środki pozyskać na rynkach finansowych taniej i bez żadnych uwarunkowań politycznych, np. poprzez obligacje. Rząd decyduje się jednak na przyjęcie kredytu, który – według symulacji przeprowadzonych przez Instytut Podatków i Finansów Publicznych – jest droższy niż finansowanie krajowe, czyli emisja obligacji skarbowych w PLN i EUR na rynku krajowym i międzynarodowym. Nie trzeba nikomu tłumaczyć ryzyka kursowego euro do złotego. Po aferze z kredytami frankowymi, z których wielu Polaków nie może pozbierać się do dziś, nie trzeba tego zagadnienia tłumaczyć szerzej. Co więcej, Ministerstwo Obrony Narodowej samo ostrzegało, że konieczność spłaty tak potężnego długu po 2028 roku może sparaliżować proces rozbudowy armii i „skonsumować” środki na bieżącą modernizację.
Suwerenność na „politycznej smyczy”
Największą pułapką programu jest tzw. mechanizm warunkowości politycznej. Oznacza on, że Bruksela zyskuje arbitralne narzędzie nacisku – może wstrzymać wypłatę środków na dozbrojenie, jeśli uzna sytuację w Polsce za „niepraworządną” według własnego widzimisię. To realne zagrożenie ingerencją w procesy demokratyczne w Polsce i trzymanie rządu na ideologicznej smyczy. Pomimo apelu prezydenta oraz wniosku opozycji o dodanie preambuły stwierdzającej, że środki z SAFE służą budowie potencjału obronnego przeciw Rosji i nie mogą być objęte mechanizmem warunkowości, poprawka ta zostało odrzucona przez Senat.
Niezgodność z Konstytucją
Zasadnicze wątpliwości budzi także podstawa prawna programu SAFE, o czym alarmują konstytucjonaliści. Prof. Ryszard Piotrowski, wskazuje wręcz, że przekazanie kompetencji dotyczących sił zbrojnych organom UE narusza art. 90 oraz art. 26 Konstytucji RP. Zaciągnięcie pożyczki oznaczałoby, że o finansowaniu i kierunkach rozwoju polskiej armii współdecydować będą Komisja Europejska i Rada UE, co uderza w zasadę demokratycznej kontroli nad wojskiem. Bezpieczeństwo narodowe powinno pozostać w wyłącznej odpowiedzialności państwa.
Blokada zakupów zbrojeniowych w USA i Korei
Program SAFE narzuca restrykcyjny limit zakupowy: koszt komponentów spoza UE i EFTA nie może przekraczać 35% wartości produktu końcowego. W praktyce stanowi to blokadę na zakupy systemów Abrams, HIMARS, Apache czy czołgów K2, które są kluczowe dla polskiego bezpieczeństwa. Zamiast modernizacji opartej na sprawdzonym sojuszu z USA, polski dług sfinansuje rozwój potęgi niemieckich i francuskich koncernów zbrojeniowych, budując europejską „autonomię strategiczną” pod dyktat Berlina.
Brak transparentności i skandal „Polskiej Amunicji”
Rząd Donalda Tuska zlekceważył apele prezydenta Nawrockiego o ujawnienie utajnionej listy 139 projektów i beneficjentów, którzy otrzymają miliardy złotych. W cieniu tej tajemnicy jawi się sprawa spółki Polska Amunicja, kierowana przez Pawła Poncyljusza, byłego posła KO. Ta sprywatyzowana za rządów Tuska firma, która w ubiegłym roku nie wykazała żadnego przychodu i nie posiada własnych mocy produkcyjnych, ma być jednym z największych beneficjentów środków SAFE. Brak wzmocnionych mechanizmów antykorupcyjnych przy tak ogromnych kwotach jest proszeniem się o aferę stulecia.
Brak gwarancji dla polskich spółek
Postawa koalicji rządzącej uderza arogancją. Zarówno w Sejmie, jak i w Senacie odrzucono wszystkie kluczowe poprawki merytoryczne zgłoszone przez opozycję i sugerowane przez Pałac Prezydencki. Nie wprowadzono gwarancji, by 89% środków trafiło do polskiego przemysłu, odrzucono wymóg zgody prezydenta na zbycie nabytego mienia oraz propozycję utworzenia Komitetu Sterującego z udziałem BBN. I choć Donald Tusk nieustannie powtarza, że środki z SAFE zasilą polskie firmy, wystarczy posłuchać, w jaki sposób koalicja rządząca definiuje polskość spółek. Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocnik rządu ds. Programu SAFE, stwierdziła wprost że „jeśli firma produkuje na terenie Polski, płaci podatki i zatrudnia Polaków, jest kwalifikowana jako polska”. Nie musi nawet mieć polskiego kapitału. Wytyczne SAFE dotyczą przecież jedynie firm europejskich, nie krajowych. Rheinmetall, niemiecki gigant zbrojeniowy, zaciera już ręce. Jego filia działa w Polsce już od 10 lat, a w październiku 2025 r. podpisał memorandum o „współpracy” z Polską Grupą Zbrojeniową. Nietrudno wyobrazić sobie, że pieniądze z polskiego kredytu popłyną szerokim strumieniem do niemieckich i francuskich koncernów zbrojeniowych, a rodzimy przemysł może zostać zmarginalizowany do roli podwykonawców „spółek-córek”.
Tylko 4 lata na zakupy, 45 na spłatę
Zaskakujący jest jeszcze jeden warunek programu SAFE. Pieniądze musimy wydać do 2030 roku! W ciągu 4 lat musimy więc dokonać gigantycznych zakupów na kwotę 44 miliardów euro, które będziemy spłacać przez kolejnych 45 lat. Oznacza to, że nasze przyszłe możliwości zbrojeniowe zostaną zahamowane, podczas gdy rozwój technologiczny będzie pędził w zawrotnym tempie. Wystarczy spojrzeć na Ukrainę, która na bieżąco wprowadza nowoczesne technologie, testując je w boju. Rzeczą oczywistą jest, że światowy sektor zbrojeniowy w najbliższych kilkunastu latach nieprawdopodobnie przyspieszy. Polska natomiast, przyduszona tak potężnym kredytem, straci perspektywę rozwoju. Nie ma przy tym pewności, czy przyszłe długi nie zablokują budżetu przeznaczanego na armię. Senat odrzucił poprawkę, w której PiS domagał się w ustawie zapisu o zagwarantowaniu minimalnych wydatków na obronność w wysokości 6 proc PKB.
8 państw uznaje SAFE za nieopłacalny kredyt
Niemcy nie zaciągają kredytu. Dlaczego? Bo nie muszą! Jako państwo z ratingiem AAA może bez trudu zdobyć korzystne finansowanie na rynkach. Chętnie występują za to w roli „banku” organizującego finansowanie dla Polski. Niemiecki ambasador wprost przyznał, że Berlin zgodził się współfinansować ten instrument, a decyzja ta zapadła w czasie, gdy Polska prowadziła bezobjawową prezydencję w radzie UE. Pożyczki SAFE nie wezmą także Szwecja, Austria, Holandia, Irlandia, Luksemburg, Malta, Słowenia. Ta pierwsza oświadczyła wprost, że jest to dla niej nieopłacalne. Dlaczego więc Donald Tusk widzi w tym szansę wszechczasów i z całej puli (150 mld euro) sięga dla Polski aż po 1/3?
Biorąc pod uwagę cały szereg omówionych wyżej uwarunkować, sprawa jest wysoce wątpliwa. Przyjęcie ustawy w obecnym kształcie byłoby zgodą na utratę podmiotowości Polski i strategiczne uzależnienie od Brukseli i Berlina przy jednoczesnym gigantycznym zadłużeniu przyszłych pokoleń. Prezydent Karol Nawrocki wielokrotnie zwracał na to uwagę, apelując o zmianę ustawy. Teraz na decyzję, o tym co z nią zrobić ma 21 dni. Wydaje się, że jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych i strażnik Konstytucji, nie wyrazi zgody na ten szaleńczy pęd ku podległości i bankructwu. Problem jednak w tym, że rząd Donalda Tuska nie zamierza liczyć się z tą decyzją. Już teraz zapowiada, że bez względu na to, co postanowi głowa państwa, znajdzie sposób na dopięcie swego. „Partia zewnętrzna” rządząca Polską robi wszystko, by rozmontować stabilność, suwerenność i szanse gospodarczego rozwoju. Póki co, wciąż jednak żyjemy w określonym porządku prawnym, którego jesteśmy zobowiązani strzec. Prezydent jest ostatnią instancją, która może zatrzymać ten niebezpieczny eksperyment finansowy, uderzający w fundamenty polskiej racji stanu.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/754296-8-panstw-nie-wezmie-kredytu-safe-tusk-sila-wpycha-w-to-polske
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.