Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej opublikowało na Facebooku filmik tłumaczący zasady reformy Państwowej Inspekcji Pracy. Pracowników potraktowano w nim jak przedszkolaków. Użyto języka dla 5-latków i opowiadania o losach biednego kotka. Związkowcy z Solidarności byli zdumieni. „Zabrakło czasu na rzetelne konsultacje społeczne, ale nie na film o kotkach. (…) Kot kliknie się lepiej niż wykres, no i nikt z nimi nie będzie polemizował” - czytamy w portalu tysol.pl
Ciężki los kotka
Filmik ministerstwa zdaje się być adresowany do najmłodszych obywateli, którzy zaczną poważnie myśleć o pracy za jakieś kilkanaście lat. Pierwsza scena tłumaczy wszystko. Pojawia się napis czytany przez lektora:
Reforma Państwowej Inspekcji Pracy wytłumaczona przez kotki.
W kolejnych obrazkach widzimy stylizowane zdjęcie kotka z teczką i kolejne wyjaśnienia reformy PIP:
Kotek chodzi codziennie do pracy
Kotek ma szefa
Kotek zgodnie z prawem powinien mieć umowę o pracę
Ale zatrudniony jest na umowie zlecenie
W tym miejscu widać, jak kotek płacze i słyszymy smutną muzykę.
Potem lektor tłumaczy, że „kotek nie może jechać na urlop”, „kotek nie może zachorować”, „szef może zwolnić kotka z dnia na dzień”. W tym miejscu pojawia się inny kotek, właściwie kot z groźną miną i w krawacie.
Dramat kotka rośnie z każdą sceną, bo „kotek nie ma stabilizacji” (zwierzę cienko miauczy, łapiąc się za łeb). I w końcu widzimy smutnego kotka z teczką, który boi się założyć rodzinę.
Ruda kotka cała na czerwono
W tym momencie jednak pojawia się ruda kotka w dobrze skrojonej czerwonej garsonce z tomami w okładce z napisem „Reforma”. Słychać też muzykę, jak po dobrej odpowiedzi w tanim teleturnieju.
Lektor tłumaczy:
Ministerstwo Pracy chce pomóc kotkowi.
Chwilę później słyszymy informację, że ministerstwo przygotowało ustawę wzmacniającą PIP. Widać też kota-inspektora PIP, któremu wyrosły dwie umięśnione ludzkie ręce.
Żeby nie było wątpliwości, lektor dodaje:
Państwowa Inspekcja Pracy - instytucja, która pilnuje przestrzegania praw kotków w pracy. W tym tygodniu reforma trafia do Sejmu. Wszystkie kotki trzymajcie kciuki
— kończy lektor od kotków.
Związkowcy: Znaleźli czas na filmik, nie na konsultację
Związkowcy z Solidarności byli zdumieni kuriozalnym filmem resortu zarządzanym przez Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk.
Co tak naprawdę chciała osiągnąć poprzez publikację filmiku minister nie wiadomo. Wiadomo, że jak wskazują internauci, omija on szerokim łukiem kwestie, które są w projekcie dyskusyjne. Po co żmudne wyjaśnienia, czy analizy skutków regulacji, skoro można postawić na sprawdzony wabik? Kot kliknie się lepiej niż wykres, no i nikt z nimi nie będzie polemizował.
— czytamy w portalu tysol.pl
Związkowy portal przypomina też, że ministerstwu „zabrakło czasu na rzetelne konsultacje społeczne, które pozwoliłyby między innymi związkom zawodowym realnie odnieść się do proponowanych zmian”.
Projekt posłano do konsultacji dopiero po interwencji przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Piotra Dudy i wyznaczono siedem dni na przesłanie opinii. To, jak twierdzili przedstawiciele Solidarności, stanowczo za mało, by przeprowadzić gruntowną analizę projektu. Wokół projektu nie przeprowadzono także rzetelnej debaty choćby na forum Rady Dialogu Społecznego. No, ale minister tłumaczyła, że gonią ją terminy.
— czytamy w tysol.pl
Ustawa w Sejmie
Zgodnie z zapowiedzią z filmu o kotkach projekt ustawy o reformie PIP trafił pod obrady Sejmu. Ale tu już nie było tak gładko.
Podczas debaty wniosek o odrzucenie projektu złożył PiS. Posłanka Urszula Rusecka oceniła, że procedowany projekt to „jedna wielka kompromitacja legislacyjna”. Przekonywała, że przyjęte w nim rozwiązania są złe, niekonstytucyjne oraz niekorzystne dla pracowników, przedsiębiorców i budżetu państwa.
Podstawowa zasada prawa cywilnego, czyli zasada swobody zawierania umów, jest podstawowym prawem każdego Polaka. Ustawa o Państwowej Inspekcji Pracy nie powinna tego zmieniać
— zaznaczyła Rusecka. Projekt krytycznie oceniła także Konfederacja.
Pierwsza wersja projektu odrzucona przez Tuska
Pierwsza wersja projektu, przygotowana w MRPiPS nie została zaakceptowana przez premiera Donalda Tuska. Jak tłumaczył w połowie stycznia szef rządu, przesadna władza dla urzędników wprowadzana reformą byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy przez wielu ludzi.
Nowa wersja projektu ukazała się pod koniec stycznia na stronie Rządowego Centrum Legislacji. Podtrzymano w niej nadanie PIP kompetencji do przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę, doprecyzowany został jednak proces odwoławczy od decyzji inspektora.
Nadanie inspekcji uprawnień do przekształcania umów to jeden z tzw. kamieni milowych, od którego realizacji zależy wypłata środków z Krajowego Planu Odbudowy. Polska ma czas na wdrożenie unijnej dyrektywy do 30 czerwca br.
Sławomir Cedzyński/Tysol.pl/MRPiPS
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/754130-reforma-pip-ministerstwo-opublikowalo-kuriozalny-filmik
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.