Premier Donald Tusk przyzwyczaił Polaków do tego, że jednego dnia potrafi atakować przeciwników politycznych - często w sposób kłamliwy, a kolejnego… nawoływać do pojednania. W przypadku wczorajszej wypowiedzi o „zakutych łbach” zachował jednak pewną konsekwencję. Próbował wyjaśnić dziś we wpisie na portalu X, kogo dotyczył ten termin. „Tych, którzy robią to w politycznym lub finansowym interesie obcych państw, nazwałbym zdecydowanie mocniej” - stwierdził.
Prymitywna wypowiedź premiera Donalda Tuska, który przeciwników programu SAFE (nawet nie tyle przeciwników, co polityków mających co do niego pewne pytania i wątpliwości) nazwał „zakutymi łbami”, niezmiernie ucieszyła wielu parlamentarzystów koalicji oraz internautów wspierających obecne władze. Oburzyła natomiast opozycję i jej zwolenników. Co na to sam zainteresowany?
Tusk o „zakutych łbach”
Tusk postanowił na portalu X „wytłumaczyć”, kogo dotyczyło użyte przez niego wczoraj określenie.
Termin „zakute łby” dotyczył tych, którzy chcą zablokować pieniądze dla Polski z powodu braku kompetencji lub zwykłej głupoty
— napisał.
Tych, którzy robią to w politycznym lub finansowym interesie obcych państw, nazwałbym zdecydowanie mocniej
— dodał w drugiej części wpisu.
„Nie trzyma pan od dawna ciśnienia”
Pojawiło się już kilka komentarzy.
„Kto z przyrodzenia głupi, i w Paryżu sobie rozumu nie kupi” - Panie Tusk
— napisał europoseł Bogdan Rzońca.
Panie Premierze, język „zakutych łbów” i szukanie „wrogów Polski” pod każdym łóżkiem to nie jest program rządzenia – to rozpaczliwa próba przykrycia własnej nieudolności! Skoro jedyną strategią KO na 2026 rok jest sianie hejtu i wyzywanie inaczej myślących Polaków, to znaczy, że merytorycznie jesteście puści. Zwłaszcza że bardzo nie lubicie mówić o tym, że program SAFE to pożyczka, którą chce Pan wydać wspólnie z Ukrainą. Więc kto tu działa w interesie obcych państw?
— napisał Łukasz Rzepecki, były doradca b. prezydenta Andrzeja Dudy.
Nie trzyma pan już od dawna ciśnienia. Obniża pan poziom dyskusji politycznej poniżej zera, taki przykład premier daje Polakom? Pojutrze pan wrzuci wpis o walce z mową nienawiści i zadowolony. Uśmiechnięty premier
— skomentował Michał Cichy, działacz Konfederacji.
Publicysta Wiktor Świetlik przedstawił natomiast kierunek, w którym zmierza jego zdaniem język premiera Tuska.
Blisko, bliżej, bliziutko
— napisał, załączając zdjęcie Stefana Niesiołowskiego, który - choć w tym momencie nie jest aktywnym politykiem, chętnie komentuje bieżące wydarzenia, pojawia się w towarzystwie polityków KO i jest traktowany przez wielu przedstawicieli tego środowiska jako autorytet, choć używa bardzo agresywnych, obraźliwych określeń wobec przeciwników politycznych.
Wydaje się jednak, że drugi przypadek opisywany we wpisie Donalda Tuska - politycy działający „w politycznym lub finansowym interesie obcych państw” - to sprawa, w której nie pomogą „zdecydowanie mocniejsze” słowa, tylko reakcja odpowiednich służb. Zwłaszcza, jeśli jest się premierem i jeśli ma się jakiekolwiek dowody na takie działanie. Bo wydawać by się mogło, że na stanowisku premiera ani używać takiego języka, ani formułować mglistych oskarżeń, zdecydowanie nie wypada?
X/Joanna Jaszczuk
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/753960-a-mogl-przeprosic-tusk-tlumaczy-slowa-o-zakutych-lbach
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.