Obywatel nie może budzić się z pytaniem, czy jego sprawa sądowa zostanie wysadzona w powietrze tylko dlatego, że politycy postanowili wskazywać, kto może orzekać, a kto nie.
Najpierw wymyślają durne lub mocno wadliwe ustawy, potem je uchwalają w parlamencie, a gdy prezydent Karol Nawrocki ich nie podpisuje z powodu durnoty i oczywistych wad, straszą odpowiedzialnością. Nie tylko za chaos prawny, ale za wszystko, czyli na przykład pogodę, samopoczucie psów czy „odpały” eurodeputowanej Marty Wcisło. Prezydent Nawrocki nie miał wyjścia, gdy 19 lutego zawetował nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Pół biedy, gdyby była tylko idiotyczna, ale w oczywisty sposób łamie konstytucję.
Znowelizowana ustawa zakłada wybór sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa przez wszystkich sędziów, ale całe to przedsięwzięcie mają organizować prezesi sądów, choć formalnie wybory ma zorganizować Państwowa Komisja Wyborcza. „Nie mogę podpisać ustawy, która pod hasłem ‘przywracania praworządności’ w rzeczywistości wprowadza nowy etap chaosu i otwiera drogę do politycznego wpływu na sędziów” - powiedział Karol Nawrocki.
Ustawa skraca kadencję obecnych sędziów-członków KRS, wybranych przez Sejm, czyli jest sprzeczna z konstytucją RP, która w art. 180. ust. 1 stanowi, że „sędziowie są nieusuwalni”. Ustawa pozbawiała prawa kandydowania do nowej KRS sędziów, którzy zostali powołani na stanowiska po 2018 r. (czyli w procedurze z udziałem KRS wybieranej przez Sejm). I nikt się nie przejmował, że to naruszenie konstytucyjnej zasady równości i prawa do kandydowania. Projekt zawierał ponadto mechanizmy, które prowadzą do podważenia tysięcy nominacji sędziowskich dokonanych przez KRS po 2018 r. Kwestionuje też prerogatywę prezydenta do powoływania sędziów. W 2018 r. wszystkich 15 członków spośród sędziów w Krajowej Radzie Sądownictwa wybrał Sejm. A w 2019 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że przepisy ustawy o KRS, na podstawie której wybrano tych 15 sędziów są zgodne z konstytucją.
Stojące za ustawą stowarzyszenie sędziów Iustitia, z którego wywodzi się minister Żurek, twierdzi, że ustawa „przywraca stan zgodny z konstytucją, stanowiąc, że sędziowscy członkowie KRS będą wybierani w bezpośrednich i tajnych wyborach przez wszystkich sędziów, a nie - jak od 2018 r. – wyłącznie przez Sejm (polityków)”. Tyle że konstytucja nic nie mówi o wyborze sędziów do KRS przez sędziów. Tak było do 2018 r., ale wcale to nie wynikało z konstytucji.
Prawo kandydowania do KRS (bierne prawo wyborcze) ograniczono tylko do sędziów z co najmniej 10-letnim stażem orzeczniczym i co najmniej 5-letnim w sądzie, w którym orzekają. Ma być tak dlatego, że ograniczenia w zakresie biernego prawa wyborczego występują również w wyborach na inne stanowiska, np. posłów, senatorów czy prezydenta. To argument bez sensu, bowiem prezydent, posłowie i senatorowie są wybierani w wyborach powszechnych, czyli przez wszystkich obywateli, a sędziowie mieliby być wybierani przez wszystkich, ale tylko sędziów. Ograniczenia nie będą więc powszechne, co oznacza dyskryminację części sędziów. Konstytucja i obowiązująca ustawa o KRS nie przewidują wyborów wśród wszystkich sędziów organizowanych przez PKW, gdyż ta nie zajmuje się wyborami branżowymi, tylko powszechnymi.
Karol Nawrocki przypomniał, że „powoływanie sędziów jest konstytucyjną, wyłączną prerogatywą prezydenta. Nie podlega ona weryfikacji przez rząd ani przez ministra. Konsekwencją jednego z przepisów mogłoby być powszechne podważanie statusu sędziów, a po tym wzruszanie ich orzeczeń. To oznaczałoby niepewność milionów spraw. To byłby też cios w bezpieczeństwo Polaków. Na tym bałaganie korzystaliby pospolici przestępcy. Wyrok sądu musi być jak granitowy filar – trwały i pewny. Obywatel nie może budzić się z pytaniem, czy jego sprawa cywilna, spadkowa czy karna zostanie zakwestionowana tylko dlatego, że polityczni decydenci postanowili wskazywać, kto może orzekać, a kto nie. W spór wokół sądownictwa wciąga się Państwową Komisję Wyborczą, próbując ostatecznie upolitycznić kolejną z instytucji państwa”. Celem ustawy jest zabetonowanie Krajowej Rady Sądownictwa. Blokowe głosowanie mogłoby sprawić, że jedna zorganizowana grupa polityczno–sędziowska [Iustitia, Themis] przejmie pełną kontrolę nad wyborem sędziów, wykluczając jakąkolwiek różnorodność poglądów w wymiarze sprawiedliwości.
Nowelizacja ustawy o KRS
Nowelizację ustawy o KRS i powiązaną z nią nowelę Kodeksu Wyborczego Sejm uchwalił 23 stycznia 2026 r., a 28 stycznia bez poprawek przyjął ją Senat. Procedura zgłaszania kandydatów na sędziowskich członków KRS rozpoczęła się 11 lutego i potrwa do 13 marca. Prezydent Nawrocki zapowiedział: „jeżeli propozycje dialogu zostaną odrzucone – zgodnie ze swoim zobowiązaniem – ostatecznie zwrócę się do narodu z wnioskiem o referendum w sprawie przywrócenia normalności w funkcjonowaniu sądów. Niech zdecydują obywatele”. Zareagował na to minister Żurek: „Prezydent chce odwoływać się do narodu - bardzo dobrze, ale naród wcześniej odpowiedział w wyborach powszechnych. Jak prezydent tego nie szanuje, to może w każdej sprawie będzie zarządzał referendum i w zależności od jego wyniku będzie podpisywał, bądź wetował ustawę, a nie najpierw wetował”.
Odpowiedź ministra Żurka na słowa prezydenta Nawrockiego jest idiotyczna, bo jeśli naród odpowiada w wyborach powszechnych i to podwójnych, bo parlamentarnych i prezydenckich, to ustawa o KRS z grudnia 2017 r. wynika z bardzo mocnej woli narodu i rządząca ferajna powinna ją respektować. Minister Żurek powiedział też: „Odpowiedzialność za weto spada na prezydenta. Od jutra odpowiedzialność za przewlekłość w sądach spada na prezydenta”. I za co jeszcze, panie Człowieku Zupo?
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/753636-nowela-ustawy-o-krs-zmieniala-organ-w-krajowa-rade-swoich
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.