Za półtora roku wybory. Wedle obecnych sondaży, trzy prawicowe partie: PiS, Konfederacja i Korona - mają szansę na objęcie władzy. Jednak pod zasadniczymi warunkami: że po wyborach stworzą koalicję oraz że obecna koalicja rządząca pójdzie do wyborów oddzielnie, jak w roku 2023. Zacznijmy od warunku drugiego. Jeśli wystraszeni możliwą utratą władzy obecni koalicjanci staną razem, będą mogli liczyć na 40-45% głosów. To zapewne da im zwycięstwo, ale czy da sejmową większość? Zależy od wyniku pozostałych. Dlatego ważniejszy, trudniejszy, ale i ciekawszy jest warunek pierwszy.
Niesforni publicyści, analitycy, socjologowie zdają się ignorować decyzję prezesa Prawa i Sprawiedliwości, uparcie opowiadając o możliwej koalicji prawicowej trójcy, która da mocną większość, może nawet konstytucyjną. Prezes Jarosław Kaczyński ogłosił kilkukrotnie i stanowczo, że nie ma mowy o koalicji z partią Grzegorza Brauna. Skoro więc prezes PiS wyklucza Koronę, wedle obecnych sondaży prawica szans na objęcie władzy nie ma. Tu właściwie ten tekst powinien się zakończyć. Bo nawet jeśli, jakimś cudem, PSL przyjąłby ofertę odwrócenia sojuszy, nie da to większości i władzy koalicji prawicowo-chłopskiej.
Tymczasem dziś prezes Kaczyński ogłosił w Radiu Maryja, że już wybrał nowego premiera, choć na razie nie powie kto to taki. Jedno tylko ujawnił, że „nie ma on obciążeń wobec prawicowego, patriotycznego elektoratu”. Co znaczy „obciążeń”? O jakie ciężary chodzi? Zapewne takie, że podejmował ów ktoś decyzje, które się prawicowemu, patriotycznemu elektoratowi nie spodobały. Taki opis, jakkolwiek enigmatyczny, pozwala się domyślać, że chodzi o byłego premiera Mateusza Morawieckiego i jego decyzje. Jakie decyzje? Czyżby było to zawoalowane przyznanie, że niedawny rząd Zjednoczonej Prawicy jednak popełnił jakieś błędy? I teraz ktoś musi za to zapłacić, żeby prawicowy, patriotyczny elektorat zrozumiał, że skoro były błędy, to jest korekta, skoro była wina, to jest i kara pod postacią skreślenia z listy kandydatów? Żeby już nigdy rząd prawicy nie podejmował decyzji, na które nie zgadza się prawicowy, patriotyczny elektorat?
Ale może jest inaczej? Może prezes Kaczyński nie uważa, że jakiekolwiek błędy zostały przez rząd premiera Morawieckiego popełnione, a jedynie prawicowy, patriotyczny elektorat nie zrozumiał i nie docenił wyłącznie mądrych i słusznych działań tamtego rządu? Jeśli tak właśnie jest, czy to znaczy, że można domniemywać, iż kolejny premier (w głowie i sercu prezesa już wybrany) będzie działał dokładnie tak samo jak działał premier Morawiecki? W sprawie relacji z Unią Europejską - kamieni milowych, zielonego ładu, ETS, likwidacji górnictwa, KPO, „pieniędzy za praworządność”, polskiego ładu, pandemii i lockdownu (minionych i przyszłych), także relacji z Ukrainą, Izraelem i USA. Czy dobrze identyfikuję „obciążenia wobec prawicowego, patriotycznego elektoratu” które eliminują z kolejnego premierowania Mateusza Morawieckiego? Skąd je wziąłem? Ano z programu obu prawicowych konkurentów PiS-u, którzy urośli dokładnie po tym, gdy PiS twardo odmówił wskazania jakichkolwiek błędów swego rządu (chyba poza zamknięciem lasów, to premier Morawiecki przyznał).
Jeśli ta druga ewentualność jest prawdziwa, to skąd tak silne przekonanie, że coś, co jest „obciążeniem dla prawicowego, patriotycznego elektoratu” w stosunku do osoby byłego premiera, zupełnie nie jest już takim obciążeniem w stosunku do jego partii i nie będzie dla wyłonionego z niej kolejnego premiera?
Jeśli Zjednoczona Prawica chce odbudować swą siłę (to znaczy namówić do powrotu swych dawnych wyborców, którzy odeszli do Konfederacji i Korony) i jedynie za pomocą zmiany personalnej pozbyć się „obciążeń wobec prawicowego, patriotycznego elektoratu”, to – delikatnie mówiąc – może nie wystarczyć.
Rafał Ziemkiewicz w dramatycznym apelu wezwał prawicową polityczną trójcę, by się zjednoczyła pod przewodnictwem prezydenta. Albo przynajmniej obiecała koalicję po wyborach. Owe, wyżej wymienione, „obciążenia” to właśnie tematy do rozmów ewentualnych koalicjantów. Prędko do nich nie dojdzie, ale wyborczy zegar właśnie rusza, a w polityce nigdy nie mów nigdy. Warto rozmawiać.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/753592-kandydat-wolny-od-obciazen-ale-jakich
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.