Alarmujące sygnały płyną ze strony strażaków. Rozpoczęta przez min. Marcina Kierwińskiego akcja bezpłatnego zamontowania w domach 140 tys. czujek dymu i czadu staje się bardzo niebezpiecznym przedsięwzięciem. „Okazuje się, że większość tych człowiek nie działa. Nie aktywują się. Strażacy się boją, bo przecież jeżdżą i montują te czujki. A jeśli coś się stanie, ktoś zginie?” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl gen. prof. Andrzej Bartkowiak, b. szef PSP.
Na początku lutego minister Marcin Kierwiński poinformował, że MSWiA zakupiło 140 tys. czujek dymu i czadu w ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. Wydano na to 5 mln zł. Kierwiński osobiście zainaugurował akcję dystrybucji urządzeń w całej Polsce, które dziś bezpłatnie zakładają w domach strażacy.
Okazuje się, że większość tych człowiek nie działa. Nie aktywują się. Strażacy próbują je aktywować po zamontowaniu i nie działają. Nawet próbują coś podpalić i zadymić, ale one po prostu się nie aktywują. Strażacy informują mnie, że na pięć czujek dymu działa jedna. Pisze się o tym już na różnych forach
— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl gen. prof. Andrzej Bartkowiak, który nie czeka z założonymi rękami. O sprawi poinformował w mediach społecznościowych.
Niestety dochodzą do mnie niepokojące informacje z całej Polski: czujniki dymu, które miały ratować życie i ostrzegać o zagrożeniu pożarowym – rozdawane w ramach akcji MSWiA i PSP z Radiem ZET – po prostu nie działają. Mamy do czynienia z ogromną awarią. Jeśli to prawda, sprawa musi natychmiast zostać nagłośniona. Nie ma tu miejsca na kompromisy!
— napisał w mediach społecznościowych gen. prof. Andrzej Bartkowiak.
A jeśli stanie się tragedia?
Były Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej wczuwa się z sytuację swoich byłych podwładnych.
Strażacy się boją, bo przecież jeżdżą i montują te czujki. A jeśli coś się stanie, ktoś zginie, to przecież oni to zamontowali i nie działa. Kiedy o tym usłyszałem, to aż mnie zatkało. Sprawdzałem te informacje dłuższą chwilę, bo nie chciałem robić zamieszania
— mówi nasz rozmówca.
Po prostu mnie to martwi, bo to jest taka akcja, której właściwie nie można zepsuć. A tutaj okazuje się, że nawet tego nie potrafią zrobić. Zapłacili za te czujki chyba po jakieś 30 zł za sztukę, kiedy normalnie kosztują 80. Nie wiem, może kupili jaką wadliwą partię hurtowo. W każdym razie to nie działa, choć nie zakładam tu jakieś złej woli. Być może ktoś czegoś nie dopatrzył. Może nikt nie pomyślał i nie sprawdził firmy, która to dostarczyła. A te czujki są już pozakładane w domach, więc może sama ta firma jakoś się tu zobliguje. Jaką mamy pewność, że taka czujka teraz zadziała? Nie ma pewności, a my już wiemy, że jest problem
— stwierdza były komendant główny Państwowej Straży Pożarnej.
„Strażacy dzwonią do mnie”
Generał Bartkowiak podkreśla, że zagrożenie jest tu bardzo realne, strażacy próbowali jakoś radzić sobie z tą sytuacją.
Strażacy po zamontowaniu zaczęli sprawdzać czujki i im to nie działało. Na jedną dwie machnęli ręką i je wymienili. Szukali jakiegoś rozwiązania. Teraz okazuje się, że jest z tym gorąco. Zaczęli do mnie dzwonić, a ja z na początku podchodziłem do tego ze spokojem. Mówiłem, „nie róbmy afery, najpierw trzeba sprawdzić wszystko dokładnie, żeby nie było, że krytykujemy władzę w czambuł. W obecnej sytuacji trudno siedzieć cicho i nic nie mówić. Przecież tu chodzi o ludzkie życie, a nie czy ktoś się dobrze czuł będzie, czy nie. Rozumie, że gdyby na 140 tys. nie działo 100 czujek, to możemy przyjąć jakiś rachunek prawdopodobieństwa. Strażacy dzwonią do mnie jednak i mówią, „szefie, tu na pięć jedna działa albo i mniej”
— ocenia gen. Bartkowiak i nie szczędzi krytyki obecnym władzom.
Oni czego się nie chwycą, to im się to nie udaje. Wiemy jak dziś wygląda ochrona ludności, jakie jest wydatkowanie pieniędzy, co pokupowali. To się w głowie nie mieści, brakuje mi słów. Wiele lat temu byłem twórcą tego typu akcji i prewencji społecznej w województwie wielkopolskim, a teraz nie wiem jak mam to skomentować
— podsumowuje gen. prof. Andrzej Bartkowiak.
CZYTAJ TAKŻE: TYLKO U NAS. Gen. Bartkowiak alarmuje: PSP brakuje ponad 100 mln zł. Niektórzy próbują zmniejszać stany osobowe w komendach
Reakcja byłego wojewody małopolskiego
Akcja montowania czujników dymu i czadu ma drugie dno. Obowiązek montażu czujki w każdym domu z piecem wchodzi w życie już w 2030 r. Ale na pewno nie takich, które nie działają. Każdego roku w pożarach ginie statystycznie ok. 400 osób. Sprawą zainteresował się były wojewoda małopolski, a dziś poseł Łukasz Kmita z PiS.
Pilne: kupione przez MSWiA za 5 mln zł czujki dymu nie działają poprawnie! Informacja została potwierdzona nieoficjalnie przez strażaków! Czujki nie wykrywają dymu! Marcinie Kierwiński co Ty na to??
— napisał w mediach społecznościowych poseł Kmita.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/753433-gen-bartkowiak-rozdawane-przez-mswia-czujki-dymu-nie-dzialaja
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.