Jak to jest, że wywiad, który był próbą nawiązania dialogu ponad politycznymi podziałami, sprowokował tak wielką falę nienawiści? I to ze strony kobiet przeciwko kobiecie? Hejt, jaki mainstream wylał na Martę Nawrocką nie jest zaskoczeniem. Wygląda na to, że lewicowo-liberalne media nie po to rozmawiają z pierwszą damą, by wsłuchiwać się w jej słowa, lecz by pozyskać materiał do dalszego ataku. Mimo to, zdecydowała się na udzielenie wywiadu TVN24. Dlaczego? Bo chciała dotrzeć do wszystkich kobiet z ważnym przesłaniem.
Konserwatywny i katolicki światopogląd pary prezydenckiej budzi w niektórych środowiskach wręcz diaboliczną wściekłość. Nie po to przecież włożono tak wielki wysiłek w formatowanie polskiego społeczeństwa, by prezydentura Andrzeja Dudy miała mieć kontynuację. Choć od wyborów minęło już ponad pół roku, niektórzy nadal usilnie liczą głosy. Inni, pozornie pogodzeni z werdyktem, czynią wszystko, by zdyskredytować parę prezydencką, obrzucić błotem kłamstwa, zohydzić, zmarginalizować i sparaliżować decyzyjność prezydenta. Po licznych atakach na Karola Nawrockiego, przyszedł czas na jego żonę.
„Za życiem, przeciwko aborcji”
Marta Nawrocka zdecydowała się na udzielenie wywiadu TVN24, ponieważ chciała dotrzeć do kobiet spoza elektoratu męża, opowiedzieć o sobie, o wartościach, którymi żyje i o działalności fundacji Blisko Ludzkich Spraw, której pierwszą inicjatywą jest walka z hejtem. Pierwsza dama podzieliła się swoim bardzo osobistym doświadczeniem. Zapytana o sztandarowe dla mainstreamu kwestie, dała budujące, choć trudne świadectwo. Zadeklarowała, że jest za życiem i przeciwko aborcji. Przyznała, że gdy zaszła w ciążę jako nastolatka, „różne rzeczy miała w głowie”, ale ze względu na wiarę i dzięki wsparciu rodziny, urodziła syna. Pytana o in vitro, stwierdziła że nie neguje wyborów innych ludzi. Mimo, że zaprezentowała się jako osoba wyznająca katolicki i konserwatywny system wartości, ale otwarta na innych i rozumiejąca odmienność światopoglądową, została zalana falą hejtu.
Ohydny atak „Wyborczej”
„Wywiadem w TVN24 potwierdziła przede wszystkim to, co wiele osób przeczuwało: że Pałac Prezydencki to za wysokie progi dla ludzi takich jak państwo Nawroccy” – napisała w Wyborczej Natalia Waloch, twierdząc że zalecałaby Marcie Nawrockiej milczenie. Ciekawe, że te same media atakowały Agatę Kornhauser-Dudę właśnie za milczenie. Dziś widać, że była pierwsza dama słusznie przewidywała, iż każde słowo, które padłoby w rozmowie z dziennikarzami, stanie się przedmiotem manipulacji, dlatego świadomie podjęła decyzję o nieudzielaniu wywiadów.
Okazuje się, że wywiad dla TVN24 jest elementem szerszej operacji. Być może Marta Nawrocka powinna zostać do niego bardziej przygotowana, by uniknąć nerwowej i bezbronnej reakcji na niektóre pytania. Należało się przecież spodziewać, że padną. Pamiętać jednak należy, że pierwsza dama nie jest politykiem i nie musi wyrażać poglądów politycznych. Wykazała się odwagą, rozmawiając z mediami, które są jej otwarcie wrogie. Na taką odwagę nigdy nie zdobyła się na przykład Anna Komorowska, troskliwie osłaniana przez mainstream. Tym, którzy nie pamiętają panującej ówcześnie przychylności mediów, pamięć niech odświeży to nagranie:
Zderzenie z fałszem mainstreamu
Nieprzypadkowo „Newsweek” publikuje dziś okładkowy tekst pt. „Tajemnice Marty Nawrockiej”. Okładka sugeruje sensację, choć w tekście nie ma zupełnie nic, co mogłoby obciążyć pierwszą damę. Renata Kim pisze, że „Nawrocka przybrała pozę Świętej Matki Narodu”, a jednym z głównych „zarzutów” jest to, że żyje w cieniu męża, przyjmując rolę żony i matki, łącząc ją przez lata z aktywną pracą zawodową. O co w tym chodzi? Ile trzeba mieć jadu, by przedstawiać szczęśliwą, spełnioną, wspierającą się rodzinę, jako konserwatywną patologię? Nie ma żadnych argumentów, są jedynie insynuacje przekraczające granice zdrowego rozsądku, dziennikarskiej rzetelności i ludzkiej przyzwoitości. Przychodzą na myśl słowa powtarzane przez Denzela Washingtona: „Niektórzy ludzie nigdy nie będą Cię lubić, ponieważ Twój duch irytuje ich demony”.
Feministyczna hipokryzja
W nienawistnym świecie mainstreamu próżno szukać logiki. Demokracja działa jedynie wtedy, gdy realizuje narzucone przez nich wytyczne. Jeśli jednak ponad 10,5 mln Polaków wybiera parę prezydencką, której sobie życzą, będą bezustannie kwestionować ważność tej decyzji. Siła kobiet jest wspólnym hasłem jedynie wtedy, gdy łączy postulaty aborcjonistek. Postawa Marty Nawrockiej, łączącej macierzyństwo z własnym rozwojem i pracą zawodową, powinna być hołubionym przez feministki wzorem. I może by tak było, gdyby żyła w związku partnerskim, a nie w katolickiej i spełnionej rodzinie.
Prawdziwy cel ataku
Atak na pierwszą damę jest ohydną nagonką, wpisaną w program zohydzania prezydenta, umniejszania jego roli, wypychania go ze sceny politycznej, marginalizowania jego pozycji. To chłodna, zaplanowana strategia polityczna. Mieliśmy z tym wszystkim do czynienia już za prezydentury śp. prof. Lecha Kaczyńskiego. Przerabialiśmy to również przez ostatnich 10 lat za czasów prezydenta Andrzeja Dudy. Teraz wściekły hejt ruszył z jeszcze większym wzmożeniem. Pewnie dlatego, że wkraczamy w etap kulminacyjnych decyzji dotyczących przyszłości Polski i Europy. Nie ma żadnych wątpliwości, że bitwa o tożsamość zostanie rozegrana z użyciem najbardziej niszczącej amunicji.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/753360-cokolwiek-powie-marta-nawrocka-bedzie-ofiara-ich-hejtu
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.