Najważniejszym wyzwaniem, przed którym staje dziś państwo polskie, pozostaje bezwzględna konieczność obrony niepodległości oraz zapewnienie realnego bezpieczeństwa narodowego w świecie, który wkroczył w fazę gwałtownych turbulencji i krwawych konfliktów. W obliczu egzystencjalnego zagrożenia ze strony imperialnej Rosji, budowa potężnego potencjału militarnego oraz trwałych układów sojuszniczych zdolnych do skutecznego odstraszania agresora nie jest jedynie wyborem politycznym, lecz nakazem polskiej racji stanu. To zadanie wymaga jednak działań suwerennych: rozbudowy armii, przywrócenia obowiązkowej służby wojskowej oraz wyposażenia Wojska Polskiego w najnowocześniejszy sprzęt, co czyni niedawno przegłosowany przez Sejm program SAFE inicjatywą nie tylko niewystarczającą, ale wręcz niebezpieczną.
Finansowa pętla i polityczny dyktat
Program SAFE nie spełnia elementarnych kryteriów, które gwarantowałyby Polsce budowę realnych zdolności odstraszania, operując przy tym mechanizmami skrajnie ryzykownymi w kilku wymiarach jednocześnie. Przede wszystkim mamy tu do czynienia nie z dotacją, lecz z wieloletnią pożyczką denominowaną w euro, co w świetle bolesnych doświadczeń z kredytami frankowymi jawi się jako proszenie się o kolejną katastrofę finansową. Zadłużanie państwa w obcej walucie w dobie globalnej niepewności czyni naszą gospodarkę i budżet obronny bezbronnymi wobec wstrząsów na rynkach walutowych, a fakt, że państwa takie jak Niemcy, Holandia czy Szwecja odmówiły udziału w tym projekcie, powinien być dla nas wystarczającym sygnałem ostrzegawczym.
Prawdziwe zagrożenie kryje się jednak nie w samych liczbach, lecz w politycznych uwarunkowaniach projektu. SAFE w swej istocie służy dalszej redukcji polskiej suwerenności — zarówno finansowej, jak i militarnej — poprzez mechanizm warunkowości zbliżony do tego, który znamy z KPO. To nie w Warszawie, lecz w gabinetach Komisji Europejskiej zapadać będą realne decyzje o warunkach korzystania z tych środków, co w praktyce oznacza oddanie kluczy do modernizacji naszej armii w obce ręce.
Pod dyktando Berlina
Konstrukcja programu SAFE w sposób oczywisty preferuje zakupy uzbrojenia produkowanego wewnątrz Unii Europejskiej, co w obecnych realiach gospodarczych oznacza systemowe premiowanie niemieckiego przemysłu zbrojeniowego kosztem dostawców z USA czy Korei Południowej. Ujawnia się tu zasadniczy cel polityczny Berlina: podporządkowanie modernizacji Wojska Polskiego interesom niemieckiej gospodarki przy jednoczesnym osłabianiu więzi transatlantyckich. Jest to strategia skrajnie szkodliwa, gdyż geostrategiczna równowaga w Europie opiera się na obecności i potencjale amerykańskim, a nie na iluzorycznych możliwościach militarnych Niemiec, których zbrojenia służą przede wszystkim utrwalaniu ich własnej hegemonii i wywieraniu presji na państwa Europy Środkowej.
Warto przy tym z całą mocą podkreślić, że destrukcyjny wpływ mechanizmu warunkowości wykracza daleko poza samą sferę finansową, uderzając bezpośrednio w fundamenty polskiego przemysłu obronnego. Poprzez systemowe preferowanie wielkich koncernów zachodnioeuropejskich, program SAFE w praktyce blokuje rozwój rodzimych zdolności produkcyjnych i technologicznych, skazując polskie zakłady zbrojeniowe na marginalizację i rolę zwykłych serwisantów cudzej myśli technicznej. Zamiast budować narodowy potencjał innowacyjny i wspierać własne centra badawczo-rozwojowe, będziemy zmuszeni finansować rozwój biur konstrukcyjnych w Berlinie czy Paryżu. Taka konstrukcja programu nie tylko dławi polską inwencję, ale trwale cementuje status naszego państwa jako technologicznego peryferium, które w sferze uzbrojenia staje się całkowicie zależne od zewnętrznych dostawców i obcych decyzji politycznych.
Konieczność dekolonizacji gospodarczej
Dzisiejsza skala uzależnienia Polski od rynku niemieckiego, na który trafia aż 27 proc. naszego eksportu, jest alarmująca — to wskaźnik tylko nieznacznie niższy niż zależność gospodarki PRL od Związku Sowieckiego, która sięgała 33 proc. Utrwalanie tej neokolonialnej struktury poprzez programy takie jak SAFE jest drogą donikąd. Suwerenność wymaga od nas radykalnej dekolonizacji gospodarczej: nie poprzez zamykanie się na handel, lecz przez dynamiczną dywersyfikację rynków zbytu oraz potężne inwestycje w rodzime badania i rozwój. Polska musi przestać być jedynie poddostawcą niemieckich koncernów, stając się samodzielnym graczem w nowoczesnych gałęziach przemysłu.
Odrzucenie programu SAFE jest zatem koniecznością. Pod bałamutnymi hasłami „wzmacniania bezpieczeństwa” kryje się projekt służący interesom państwa niemieckiego, zmierzający do ograniczenia polskiej podmiotowości i utrwalenia naszej zależności. Bezpieczeństwo Polski wymaga odbudowy suwerenności, a nie jej kolejnej wyprzedaży pod parawanem unijnej solidarności.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/753336-modernizacja-pod-dyktando-berlina
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.