Wśród programu szkoleń, które mają przejść w tym roku żołnierze znalazł się temat, który wprawił wszystkich w osłupienie: „Prawa człowieka i perspektywa gender w operacjach wojskowych”. Portal Blask Online miał dotrzeć do dokumentów dotyczących planu zajęć dla polskiej armii z przedmiotów „Kształcenie obywatelskie” oraz „Profilaktyka i dyscyplina wojskowa”. To w nim mają znajdować się zajęcia z gender. „Nie ma opcji żeby decyzja o wprowadzeniu tęczowych zajęć w szeregach armii była podjęta bez akceptacji politycznej. Coś niesamowitego” - skomentował sprawę wicerzecznik PiS Mateusz Kurzejewski.
Jak zauważa portal, większość zagadnień, które żołnierze będą omawiać w ramach tych zajęć, wygląda sensownie. To tematy jak „spektrum reakcji po zdarzeniach traumatycznych” czy „historia polskiego munduru”. Jednak tuż pod tematem dotyczącym historii munduru, znalazł się punkt „prawa człowieka i perspektywa gender w operacjach wojskowych”.
Plany zajęć wojskowych opracowuje Wojskowe Centrum Edukacji Obywatelskiej, jednostka bezpośrednio podległa pod Centrum Operacyjne MON czyli centrum zarządzania działalnością ministra obrony. Nie ma opcji żeby decyzja o wprowadzeniu tęczowych zajęć w szeregach armii była podjęta bez akceptacji politycznej. Coś niesamowitego
— napisał w mediach społecznościowych wicerzecznik PiS Mateusz Kurzejewski, były zastępca dyrektora Centrum Operacyjnego MON.
„Ludzie łapią się za głowę”
Żołnierze są zszokowani i choć proszą o anonimowość nie przebierają w słowach, aby ocenić to co ich czeka.
Kiedy zobaczyłem punkt szkolenia o perspektywie gender, to naprawdę mnie zaskoczyło. My tu mamy uczyć się reagowania na sytuacje kryzysowe, dyscypliny, procedur, a nie tematów, które kojarzą się z polityką. Wielu z nas uważa, że armia powinna skupiać się na przygotowaniu do działań wojskowych, a nie na zagadnieniach, które część środowiska odbiera jako ideologiczne. W jednostce już mówi się, że to niepotrzebne i że takie treści nie mają nic wspólnego z codzienną służbą
— cytuje jednego z żołnierzy portal Blask Online.
W jednostce ludzie łapią się za głowę. Mówią, że zamiast skupiać się na tym, co naprawdę potrzebne w wojsku, dorzuca się nam coś, co kompletnie nie pasuje do naszej codziennej roboty. Wielu chłopaków czuje, że nikt nas nie słucha, że ktoś na górze decyduje za nas, nie mając pojęcia, jak wygląda służba. To budzi frustrację, bo mamy wrażenie, że odchodzimy od tego, co jest sednem armii
— mówi portalowi inny żołnierz.
O sprawę został zapytany rzecznik MON Janusz Sejmej, który nie miał bladego pojęcia, o co chodzi. Nie wiedział w jakiej formule organizowane jest szkolenie z gender ani czy zaangażowane jest w nie także MSWiA i Sztab Generalny.
Przyznam, że pierwszy raz w swojej dwuletniej karierze spotykam się z taką informacją, że gender jest włączone do szkoleń. Muszę też sprawdzić rejon jednostek, dla których wyznaczono to szkolenie. Proszę o wnikliwego maila w tej sprawie. Musimy to sprawdzić
— oświadczył odpowiadając na pytania portalu Blask Online.
Robert Knap/Blask Online/X
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/753308-kosiniak-kamysz-oszalal-szkolenie-z-gender-w-polskiej-armii
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.