Polacy pamiętają, a Joanna Scheuring-Wielgus nie chce pamiętać, jakie „życzenia śmierci” kierowano wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Eurodeputowana Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus tego nie obroni i nie wytłumaczy. Nie zrobi tego, bo w Polsce po doświadczeniach ostatnich dwóch dekad nie da się wyłgać byle czym, a choćby nawet mierzonym w skali Plancka potencjałem intelektualnym, który nie pozwala wiele zrozumieć. W Radiu Zet Paweł Sałek, poseł PiS, przypomniał słowa prezydenta Karola Nawrockiego, że gdyby coś się stało pierwszej osobie w państwie, to marszałek Włodzimierz Czarzasty pełniłby funkcję prezydenta. „I to byłby wspaniały finał” – skomentowała Scheuring-Wielgus. „Należy tę wypowiedź uznać za skandaliczną. Mieliśmy już w naszej historii bardzo przykre sytuacje związane z takimi okolicznościami. Kiedy nie mieliśmy prezydenta. Mówię tu o świętej pamięci panu profesorze Lechu Kaczyńskim. To wówczas marszałek Komorowski został czasowo prezydentem Polski” - stwierdził Paweł Sałek.
Karol Nawrocki powiedział: „Marszałek Sejmu jest o jedno uderzenie serca od prezydentury. Gdyby Pan Bóg zdecydował się odwołać z tego świata Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej dzisiaj, to jutro obowiązki prezydenta sprawowałby pan marszałek Czarzasty”. Człowiek, który nigdy nie poddał się sprawdzeniu przez służby kontrwywiadu. A ma takie znajomości poprzez to, że w jego kręgu jest Rosjanka Swietłana Czestnych, że żaden kontrwywiad nie zostawiłby tego bez porządnego dochodzenia. „Sprawa Swietłany Czestnych nie jest ‘aferą towarzyską’ marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Pokazuje lukę systemową: jak łatwo człowiek osadzony w rosyjskim ekosystemie może wślizgnąć się we wrażliwe punkty polskiego życia publicznego” – powiedział „Rzeczpospolitej” ppłk Maciej Korowaj, były oficer wywiadu wojskowego.
„W ferworze dyskusji w audycji na żywo mówiłam wyłącznie o scenariuszu politycznym i Włodzimierzu Czarzastym jako prezydencie, nie o zdrowiu czy życiu pana prezydenta. Życzę prezydentowi Nawrockiemu oraz wszystkim długiego, zdrowego i szczęśliwego życia. Rozumiem, że moje słowa mogły zostać opacznie zinterpretowane - nie taka była intencja” – tłumaczyła się Joanna Scheuring-Wielgus.
To nie takie proste jak sądzi eurodeputowana Lewicy i tak łatwo nie da się od odpowiedzialności za słowa uciec. Przekonał się o tym Bronisław Komorowski. 29 kwietnia 2009 r. pojawił się on w audycji „Kontrwywiad” w radiu RMF FM. Potem Internet zawojował film, na którym słychać: „Nie pretenduję do roli wieszcza czy roli proroka. To wie pan, przyjdą wybory prezydenckie albo prezydent będzie gdzieś leciał i wszystko się zmieni”. Bronisław Komorowski był w dużo lepszej sytuacji niż Joanna Scheuring-Wielgus, bowiem odnosił się do nominowania Anny Fotygi na ambasadora przy ONZ. Wątek, że „prezydent gdzieś poleci i wszystko się zmieni” odnosił się do lotu Lecha Kaczyńskiego do Bratysławy, ale po 10 kwietnia 2010 r. stał się dla wielu ludzi wyjątkowo dwuznaczny. Tym bardziej że Komorowski często celowo wyrażał się dwuznacznie, nawet gdy nie do końca zdawał sobie sprawę z sensu swoich słów. Ludzie inaczej łączą słowa, niż politycy by chcieli. A w wypadku Joanny Scheuring-Wielgus nie ma tego kontekstu, na który mógł się powołać Bronisław Komorowski, choć chyba większość osób interesujących się polityką nie przyjęła tego kontekstu do wiadomości. Zresztą w wypadku Scheuring-Wielgus wyraźne jest niepanowanie nad własnymi emocjami, co w połączeniu ze słowami o „wspaniałym finale” na pewno nie działa na jej korzyść.
Polacy pamiętają, a Joanna Scheuring-Wielgus nie chce pamiętać, jakie „życzenia śmierci” kierowano wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego. I że nie było wtedy żadnych nieporozumień czy niezręczności. Po prostu ludzie pozostający pod wpływem podobnej ideologii jak Joanna Scheuring-Wielgus, chcieli dokładnie tego, o czym mówili czy pisali. 1 sierpnia 2009 r. BOR zatrzymał 54-letniego Mirosława B., który podczas uroczystości w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego z udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego miał krzyczeć, że „zabije prezydenta”. Świadkowie wskazali go BOR jako grożącego prezydentowi, ale te osoby nie zostały nawet przesłuchane. Sprawa została więc umorzona i zapomniana.
21 lutego 2007 r. funkcjonariusze BOR zatrzymali przesyłkę zaadresowaną do premiera rządu RP (wtedy Jarosława Kaczyńskiego), zawierającą trzy naboje oraz kartkę papieru, w której autor groził adresatowi i jego rodzinie pozbawieniem życia z powodu podjęcia przez nich inicjatywy zmierzającej do odebrania funkcjonariuszom WSI i MSW emerytur. Jak podała „Gazeta Wyborcza”, na kartce napisano, że naboje były przeznaczone „dla kota, dla twojej matki, dla ciebie”. Czynności w tej sprawie powierzono Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W 2008 r. stołeczna prokuratura umorzyła śledztwo.
11 maja 2020 r. zatrzymany przez policję został były polityk Nowoczesnej Kamil Kurosz. Na Twitterze deklarował, że jest gotowy do „fizycznej eliminacji” prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Kurosz to były lider Nowoczesnej w Przemyślu. „Zasłynął” obraźliwymi wpisami o politykach Prawa i Sprawiedliwości i nie tylko nawoływał do „fizycznej eliminacji Jarosława Kaczyńskiego”, ale też pisał o „szubienicy” dla członków rządu Mateusza Morawieckiego, a także o „gazowaniu” i „unicestwieniu”.
10 marca 2025 r. na Placu Piłsudskiego w Warszawie jeden z przeszkadzających w uczczeniu pamięć ofiar katastrofy miał ze sobą tablicę z napisem: „Dla Kaczyńskiego, Macierewicza, Suska, Błaszczaka - +Kula w Łeb.!! Teraz.!!+”. Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że „do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście - Północ w Warszawie wpłynęły materiały dotyczące publicznego nawoływania, poprzez prezentowanie transparentów, do zbrodni zabójstwa posłów na Sejm RP, tj. o czyn z art. 255 § 2 kk. Sprawca został ustalony. Prokuratura zleciła wykonanie czynności procesowych Policji” - przekazała Prokuratura Okręgowa w komunikacie opublikowanym na platformie X. Sprawa miała finał w 2026 r., ale sankcja była symboliczna.
Przed meczem Polska–Holandia na Stadionie Narodowym (14 listopada 2025 r.) na platformie X pod zdjęciem prezydenta Karola Nawrockiego opublikowanym przez profil „Łączy nas Piłka” anonimowy użytkownik zamieścił fotografię przedstawiającą młodego mężczyznę z pistoletem oraz podpis: „Do zobaczenia Karolku”. Wpis został szybko usunięty, jednak jego zrzuty ekranu zaczęły krążyć w Internecie. Komenda Stołeczna Policji poinformowała o zatrzymaniu osoby podejrzanej o autorstwo gróźb. Młody mężczyzna – uczeń szkoły zawodowej, polski obywatel – usłyszał zarzut kierowania gróźb karalnych z art. 190 par. 1 kodeksu karnego. Podejrzany „przyznał się do winy, złożył obszerne wyjaśnienia i wyraził skruchę”. Prokurator zastosował wobec 19-latka dozór policji. Mężczyzna otrzymał zakaz zbliżania się do prezydenta Karola Nawrockiego oraz do budynków Kancelarii Prezydenta – Pałacu Prezydenckiego i Belwederu. Do prokuratury wpłynęło też formalne zawiadomienie od Służby Ochrony Państwa.
Joanna Scheuring-Wielgus udaje, że nie wie, jak jej słowa mogły zostać odebrane bądź mogły pobudzić osoby niezrównoważone czy opętane nienawiścią do prezydenta Karola Nawrockiego. Nienawiścią, którą codziennie demonstrują politycy rządzącej koalicji, szczególnie ci wywodzący się z Platformy Obywatelskiej, medialni funkcjonariusze władzy oraz niektórzy celebryci. Nie ma więc co udawać głupiego, że coś się wymsknęło czy zostało źle zrozumiane.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/753295-udaje-ze-nie-wie-jak-mogla-pobudzic-osoby-opetane-nienawiscia
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.