„Nie ma powodu, żeby nie móc spokojnie pracować, omawiać poprawki, przyjmować przynajmniej część tych poprawek. Taki pośpiech musi mieć po prostu drugie dno i moim zdaniem ono jest właśnie tej dwojakiej natury. Po pierwsze oczekiwaniem Niemców na szybkie zamknięcie sprawy i być może jakichś niejasnych powiązań biznesowych, które powodują, że każdy tydzień debaty na ten temat, zainteresowania mediów, opinii publicznej może grozić ryzykiem kolejnych takich ‘kwiatków’, jak w przypadku pana Poncyljusza” - ocenia w rozmowie z portalem wPolityce.pl Bartosz Kownacki, poseł Prawa i Sprawiedliwości, mówiąc o sejmowym pośpiechu ws. programu SAFE.
Sejm uchwalił ustawę, która wdraża unijny program dozbrajania SAFE. Pytamy posła Prawa i Sprawiedliwości Bartosza Kownackiego z sejmowej komisji obrony narodowej, z czego jego zdaniem wynika aż tak duży pośpiech rządzących w tej sprawie.
Widać, że Niemcy bardzo pilnują. Nawet pan ambasador przyjechał. To są rzeczy niespotykane, żeby w tego rodzaju sprawach nadzorował rządzących ambasador Niemiec
— wskazuje.
To pokazuje, że Niemcom na tym bardzo zależy, że Niemcy na to czekają i ta koalicja chce jak najszybciej to zrobić z tego powodu. To jest jeden z elementów
— dodaje.
Biznesowe powiązania
Bartosz Kownacki zwraca uwagę, że kolejną niepokojącą sprawą są biznesowe powiązania potencjalnych beneficjentów programu z rządem. W tym kontekście przywołuje przykład doniesień o Pawle Poncyljuszu.
Wychodzą okoliczności dotyczące na przykład firm, które są powiązane z politykami obecnej koalicji, a które mają dostawać miliardy złotych i im dłużej ta sprawa trwa, tym więcej takich film może wyjść. Więc chodzi o to, żeby jak najszybciej sprawę skręcić, zamknąć i żeby nie była przedmiotem dyskusji publicznej
— mówi poseł PiS.
Tylko tak potrafię rozumieć ten pośpiech, dlatego, że jeżeli byłaby wola współpracy z opozycją, panem prezydentem i tymi, którzy są projektodawcami, to nie ma powodu, żeby nie móc spokojnie pracować, omawiać poprawki, przyjmować przynajmniej część tych poprawek. Taki pośpiech musi mieć po prostu drugie dno i moim zdaniem ono jest właśnie tej dwojakiej natury
— dodaje.
Po pierwsze oczekiwaniem Niemców na szybkie zamknięcie sprawy i być może jakichś niejasnych powiązań biznesowych, które powodują, że każdy tydzień debaty na ten temat, zainteresowania mediów, opinii publicznej może grozić ryzykiem kolejnych takich „kwiatków”, jak w przypadku pana Poncyljusza
— zaznacza.
Nagły pośpiech
Rządzący argumenty przeciw pośpiechowi, próbują przykrywać zaklęciami o bezpieczeństwie Polski. Pytamy polityka, czy faktycznie czas jest w tej sprawie aż tak istotny.
Jako ostatni składaliśmy dokumenty w tej sprawie do Komisji Europejskiej. Komisja też długo z tym czekała, a teraz nagle okazuje się, że nie można kilku dni poczekać. Bądźmy poważni. To nie jest sprawa kupna czapki gruszek. Miesiąc czy półtora w takiej sprawie nie ma większego znaczenia
— mówi.
Każdy z nas wie, ile czasu się buduje dom i różnica tygodnia czy dwóch w przypadku budowy domu to jest niezauważalna różnica. Tym bardziej ma to zastosowanie przy tak ogromnych kwotach. Jak ktoś oczekuje, że ustawa zostanie przyjęta i następnego dnia zostaną wybudowane na przykład wielkie projekty infrastrukturalne, to jest w błędzie. Jakbyśmy zwlekali latami, to byłoby to niepokojące
— wskazuje.
A tutaj sam rząd zwlekał przez miesiące, nie było wiadome, czy w ogóle się wyrobi z wnioskami do Komisji Europejskiego. Potem komisja też wcale się nie śpieszyła, a nagle zapanowało przyspieszenie do tego stopnia, że równolegle z Radą Bezpieczeństwa Narodowego, w tych samych godzinach odbywało się posiedzenie komisji. Bądźmy poważni
— zaznacza.
CZYTAJ TAKŻE: Pożyczka SAFE to KPO 2.0 i wypychanie USA z Polski i Europy. „Dla Tuska to też instrument do szantażowania Polaków”
Unijne zaklęcia
Pytamy polityka, czy w jego ocenie lepiej byłoby, żeby Polska brała indywidualne kredyty na zakup uzbrojenia, niż korzystała z unijnych, które, nawet jeżeli są korzystniejsze, to w ręce brukselskich urzędników zostanie oddana decyzja dotycząca tego, na co wydane zostaną te środki.
Oni będą decydowali, co my mamy kupić i gdzie mamy kupić. Warto przełamać ten dogmat, że pieniądze z Brukseli to jakaś manna z nieba. To są nasze pieniądze. My za nie płacimy
— mówi.
Ważne co się kupuje i gdzie się kupuje, dlatego że być może ten kredyt sam w sobie jest nieco tańszy, ale te pieniądze będą wydane nie w Polsce, tylko w Niemczech, we Francji. Tam wpłyną podatki, tam będą ZUS-y odprowadzane, tam będzie rozwój technologii, więc jak ktoś to policzy, to okaże się, te pieniądze są po prostu większe, droższe niż byśmy sami te pieniądze wzięli na rynku, obsłużyli nieco drożej, ale chociaż w formie podatków duża część tych pieniędzy wróciłaby do Polski polskiego budżetu
— wyjaśnia.
CZYTAJ TAKŻE: TYLKO U NAS. Ozdoba o SAFE: „Niemiec ma tutaj sukces, a my zadłużamy się na wiele lat”; „Jest wiele utajnionych informacji”
Adrian Siwek
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/753165-tylko-u-nas-kownacki-o-pospiechu-ws-safe-chca-skrecic-sprawe
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.