Marszałek nie jest błaznem, którego udaje.
Raczej hreczkosiejem na spłachetku politycznego gruntu, który mu koalicja udostępniła. Bardzo zadowolony z fortelu, który się udał. Ankiety bezpieczeństwa nie wypełnił kiedy był w komisji ds. służb specjalnych, ankiety bezpieczeństwa nie wypełni jako marszałek, bo sam został gospodarzem tego dokumentu.
Z takim dossier W.Czarzasty jest o „jedno bicie serca” od objęcia funkcji prezydenta. „Ja nie wiedziałem, że moja osoba jest tak wysoko oceniana”.
Udawaną drwiną i żenującą autoironią marszałek zmierza w stronę publicznego rynsztoka. Konstytucyjna przezorność, opisana w art.131 ustawy zasadniczej, nakazuje Trybunałowi Konstytucyjnemu wskazanie marszałka, nawet, niestety Czarzastego, do pełnienia tymczasowo funkcji prezydenta RP w przypadku śmierci prezydenta, „jego ostatniego bicia serca”. To się już w historii Rzeczpospolitej zdarzyło w następstwie katastrofy w Smoleńsku. Od 10 kwietnia do 6 sierpnia obowiązki prezydenta RP wykonywał marszałek sejmu Bronisław Komorowski.
„Absolutnie żenujący” jest cyniczny, pozbawiony empatii wynikającej z doświadczenia najnowszej historii, rechot rotacyjnego marszałka na temat własnej przyszłości: „Za 4,5 roku będę musiał to przemyśleć”.
To nie Czarzasty „jest tak wysoko oceniany”, to funkcja marszałka jest w ustroju Polski tak oceniana.
Za 4,5 roku W.Czarzasty nie będzie już musiał niczego przemyśleć.
Z niczego nic nie powstanie.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/752995-za-45-roku-czarzasty-nie-bedzie-juz-musial-niczego-przemyslec
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.