Zakupy uzbrojenia w ramach pożyczki SAFE, zaproszenie Polski do Rady Pokoju i działania służb ws. wschodnich kontaktów marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego - to trzy sprawy, które będą poruszone na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego zwołanej przez prezydenta Karola Nawrockiego. „W sprawach kluczowych dla bezpieczeństwa Rzeczpospolitej narasta zbyt wiele pytań, a zbyt mało jest rzetelnych odpowiedzi” - powiedział prezydent otwierając posiedzenie.
Zwołałem dzisiejsze posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, ponieważ w sprawach kluczowych dla bezpieczeństwa Rzeczypospolitej narasta ostatnio zbyt wiele pytań, a zbyt mało jest rzetelnych, pełnych odpowiedzi. (…) Z całą pewnością część z Państwa dzisiaj nie chciałaby spędzać czasu także ze mną, a ja niekoniecznie chciałbym spędzać, spoglądam na pana marszałka, który kiwa głową, więc tak, wolałbym spędzać w czas w innym towarzystwie i z tego co rozumiem pan marszałek także. Natomiast interes bezpieczeństwa państwa polskiego wymaga tego, abyśmy razem siedzieli.
— powiedział prezydent Karol Nawrocki podczas części jawnej, otwierając posiedzenie RBN.
Punkt pierwszy to zakupy uzbrojenia w ramach pożyczki SAFE, drugi – zaproszenie Polski do Rady Pokoju i trzeci – działania służb państwowych w sprawie wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych marszałka polskiego Sejmu
— wskazał.
Każda z tych spraw dotyczy innego wymiaru bezpieczeństwa Rzeczpospolitej, ale wszystkie łączy jeden wspólny mianownik: suwerenność decyzyjna państwa oraz zaufanie obywateli do instytucji Rzeczpospolitej, które mają dać im realne, a nie pozorne bezpieczeństwo. Zarówno przy pierwszym punkcie, jak i przy drugim, wymagana jest współpraca między wszystkimi ośrodkami władzy. Z panem premierem o tym kilkukrotnie rozmawialiśmy. Bez tej współpracy i porozumienia żaden z projektów omawianych w punkcie I i II nie będzie mógł być zrealizowany
— podkreślił Nawrocki.
CZYTAJ TAKŻE: O kontaktach Czarzastego z Rosjanami na RBN. Prezydent: „Sprawa rosyjskiego agenta Rubcowa powinna być dla nas ostrzeżeniem”
„Bezpieczeństwo nie znosi prowizorki”
Prezydent przeszedł do pierwszego punktu, czyli SAFE.
Bezpieczeństwo oczywiście nie znosi uproszczeń, dróg na skróty czy prowizorek. Dlatego dzisiejsze posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego jest państwowym, wspólnotowym „sprawdzam” dla nas wszystkich. Sprawdzamy, czy program SAFE może służyć rzeczywistemu wzmocnieniu bezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej
– podkreślił.
To z jednej strony wymaga nie nadmiernego publicznego entuzjazmu, ale nie wymaga także pochopnej negacji, lecz rzetelnej oceny, jasnych zabezpieczeń i realnego nadzoru. Po to jest to dzisiejsze spotkanie. Tu nie może być jednostronnych ustaleń. Tu potrzeba współpracy, kontroli. Bezpieczeństwo państwa nie jest obszarem, w którym można pozwolić sobie na niejasność, improwizację ani na domysły. Jest sferą, w której każda decyzja musi mieć jasno określony cel, koszt i konsekwencje
– zaznaczył Karol Nawrocki.
Rząd powinien oczywiście zabiegać o to, by w ten proces zaangażowani byli wszyscy, żeby wypracować jak najdalej idące porozumienie co do tego, jak te środki będą wydawane, jak będą inwestowane i kontrolowane. I będę dziś wszystkich państwa do takiego ponadpolitycznego zaangażowania i dyskusji na forum Rady Bezpieczeństwa Narodowego namawiał. Również dlatego zaproponuję konkretne propozycje przepisów do projektu ustawy, które będą wychodzić na przeciw zabezpieczeniu interesu i bezpieczeństwa Polski
– wskazał.
Chciałbym, by Polska podchodziła do programu SAFE w sposób rzeczowy i odpowiedzialny, dostrzegając oczywiście jego potencjalne znaczenie dla zwiększenia zdolności obronnych państw członkowskich, ale i widząc ryzyka z nim związane
– powiedział prezydent.
Zwrócił uwagę, że obóz rządzący podchodzi do sprawy z „bardzo dużą euforią”.
Jednak w moim uznaniu, Polacy nie otrzymali jeszcze pełnej informacji o tym programie i dlatego chciałem o tym dzisiaj jako prezydent Polski i Zwierzchnik Sił Zbrojnych z państwem porozmawiać
–dodał Nawrocki.
Dla dobra sprawy muszą zostać postawione następujące pytania: po pierwsze jest to kwestia warunków udzielenia pożyczki i warunkowości. Fundusze z programu SAFE to nie jest bezzwrotna dotacja, to jest pożyczka, dlatego potrzebna jest odpowiedź na pytanie dot. prawdziwego kosztu tego zaciągniętego zobowiązania i warunkach na jakich jest ono nam udzielane. Mówimy o kwocie 43,7 mld euro, to jest olbrzymi dług, który będzie spłacany przez państwo polskie przez lata. (…) Nie sposób również pominąć ryzyka pośredniego, czyli powiązania wypłat z szerzej rozumianą „warunkowością polityczną”. Ostateczna decyzja o wypłatach i ich warunkach będzie należeć do Komisji Europejskiej. Mamy konkretne doświadczenia w tej sprawie. Mechanizm KPO okazał się instrumentem politycznym, arbitralnym w obszarze bezpieczeństwa państwa. Państwa członkowskie muszą mieć pewność, co do przewidywalności, ale także stabilności dostępu do środków. Brak takiej pewności rodzi pytania o odporność całego mechanizmu w sytuacjach kryzysowych
— podkreślił Nawrocki.
Projekt ustawy o finansowym instrumencie zwiększenia bezpieczeństwa, dziś nie przewiduje dedykowanego, wzmocnionego mechanizmu kontroli antykorupcyjnej adekwatnego do skali finansowej i tempa realizacji zamówień. Jest to luka, która musi zostać uzupełniona na etapie legislacyjnym. Zasadnym i koniecznym jest ujawnienie listy 139 projektów przewidzianych do realizacji w tramach SAFE przed podpisem ustawy. Z całą pewnością będę chciał się z taką listą zapoznać
— zaznaczył.
Prezydent przy tej okazji zwrócił uwagę, że rząd zadeklarował, że 80 proc. środków z programu SAFE ma trafić do polskiego przemysłu zbrojeniowego, ale na razie nie ma na ten temat żadnych dokumentów.
Rząd deklaruje, że nawet 80 proc. środków z programu SAFE, co mnie bardzo cieszy, trafi do polskiego przemysłu zbrojeniowego. To jest kierunek, który w 100 proc. Popieram. Do tej pory jednak nie przedstawiono żadnych dokumentów, które czyniłyby te deklaracje wiarygodną. Mam nadzieję, że na wypracowanie tych dokumentów będziemy mieli czas i możliwości. Coraz liczniejsze sygnały, także z zagranicy, wskazują, że konstrukcja programu SAFE sprzyja przede wszystkim największym zachodnioeuropejskim koncernom zbrojeniowym, a nie państwom, które dopiero budują własny potencjał obronny i są najbliżej konfliktu wojennego. Fakt, że Niemcy (…) w ogóle nie wystąpiły o środki z programu SAFE, w moim przypadku nie jest przypadkiem. Oczywiście Niemcy myśląc o pożyczce na zbrojenia mogą szukać korzystniejszych warunków kredytowych. Ich przemysł stanie się jednym z głównych beneficjentów tych pieniędzy, także poprzez zamówienia składane przez inne kraje. Wszyscy mamy w tym interes, aby program SAFE nie okazał się wsparciem dla przechodzącej pewien kryzys gospodarki naszego zachodniego sąsiada, któremu życzymy jak najlepiej, ale nie od tego jesteśmy, aby wspomagać naszego zachodniego sąsiada, tylko dbać o interes Polski
— podkreślił prezydent.
Nawrocki zwrócił również uwagę na to, że należy odpowiedzieć na pytanie m.in. o to, czy „Siły Zbrojne RP są zdolne w krótkim czasie efektywnie przyjąć i zdrożyć sprzęt nabywany w takiej skali”.
Czy Siły Zbrojne RP są zdolne w krótkim czasie efektywnie przyjąć i zdrożyć sprzęt nabywany w takiej skali. I czy struktura tych zakupów rzeczywiście zwiększa zdolności obronne państwa i czy jest spójna z programem rozwoju Sił Zbrojnych RP na lata 2025-2039. Bez tej odpowiedzi istnieje ryzyko działań pozornych, kosztownych, szybkich, lecz strategicznych wątpliwych. Celem nie może być „kupić żeby kupić”. Każdy wydatek w tym obszarze musi być oceniany nie przez pryzmat tempa czy presji politycznej, tego najbardziej chcielibyśmy uniknąć, lecz faktycznego wpływu na zdolności operacyjne
— mówił.
CZYTAJ TAKŻE:
„Czy mamy wyjść z ONZ, skoro zasiada tam Rosja?”
Następnie prezydent przeszedł do kwestii zaproszenia Polski przez Stany Zjednoczonej do Rady Pokoju. Prezydent zwrócił uwagę, że nie otrzymał od rządu żadnej analizy w tej sprawie.
To propozycja, która może mieć realne konsekwencje strategiczne. Wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. Może mieć realne konsekwencje strategiczne, polityczne, wojskowe, sojusznicze, a także ekonomiczne gospodarcze. (…) Sprawa jest cały czas otwarta, jest pilna. (…) Rząd nie przedstawił mi mimo moich rozmów z premierem. Rząd nie przedstawił prezydentowi żadnego konkretnego stanowiska. (…) Nie ma rekomendacji, nie ma rzeczowej analizy, nie ma opinii, ani pozytywnej, ani negatywnej. W moim uznaniu jest to głęboko niepoważne
— powiedział.
Jest natomiast jaskrawa dezinformacja jakoby Polska musiała wpłacić 1 mld dolarów, aby przystąpić do Rady Pokoju. Ktoś, kto zapoznał się z kartą Rady Pokoju wie, że jest to nieprawda. Jest w tej karcie wyraźnie zapisane, że „państwo przystępuje do Rady na zaproszenie przewodniczącego, czyli Stanów Zjednoczonych na okres 3 lat. (…) Kadencyjność nie ma zastosowania jedynie do państw, które w pierwszym roku swojego członkostwa wpłacą 1 mld dolarów”. Wpłata ma charakter dobrowolny, a mimo to została użyta w opinii publicznej do podważania samego sensu istnienia Rady, a co najmniej obecności w niej Polski. To świadome wprowadzenia opinii publicznej w błąd
— wskazał prezydent Nawrocki.
Dzisiejsze posiedzenie w tym punkcie ma jeden cel: uzyskanie jasnej odpowiedzi, czy Rzeczpospolita Polska widzi w tej inicjatywie szanse, ryzyko, czy widzi jedno i drugie. Bezpieczeństwo państwa nie znosi próżnio decyzyjnej, w której kluczowe sprawy międzynarodowe pozostają bez oceny. Na naszych oczach kształtuje się nowy ład światowego bezpieczeństwa
— zaznaczył.
Prezydent podkreślił, że decyzja o przystąpieniu Polski do Rady Pokoju nie może być podejmowana przez pryzmat „sympatii lub antypatii do poszczególnych przywódców”.
Udział w tego typu inicjatywach nie może być lekkomyślnie oceniany przez pryzmat osobistych sympatii lub antypatii do poszczególnych przywódców, ani przez poszczególne kalkulacje polityczne. Racja stanu nie kieruje się po prostu emocjami. (…) Nie ma sojuszy na zawsze i wsparcia za nic. Emocje w polityce zagranicznej to zawsze zły doradca
— podkreślił.
Chciałbym w tym kontekście i w tej emocji, aby zajęli się państwo także kwestią polskiego przystąpienia bądź nieprzystąpienia do Rady Pokoju. Przypomnę, że w ONZ, w jej ciele decyzyjnym, siedzi Rosja. Czy to oznacza, że mamy z tego gremium wyjść?
– zwrócił uwagę prezydent Karol Nawrocki.
Nie słyszałem entuzjazmu, kiedy prezydent USA zaprosił prezydenta RP do G20, ale nie słyszałem też krytyki, za co dziękuję - krytyki w takim kontekście, że w G20 spotkamy się także - i przedstawiciele ministra Domańskiego albo nawet sam minister - z przedstawicielami Rosji. Jeśli mamy takie możliwości, to nie dezinformujmy opinii publicznej, tylko dbajmy o bezpieczeństwo państwa polskiego przy podejmowaniu naszych decyzji
— dodał.
W sprawie Rady Pokoju Polska potrzebuje odpowiedzialnej decyzji, a nie bardzo wygodnej ciszy
— podkreślił.
Sprawa Czarzastego
Sprawa trzecia - sprawa pana marszałka Sejmu, to kwestia, która dotyczy standardów bezpieczeństwa państwa i tego, jak służby państwowe powinny reagować na informacje o możliwych wschodnich kontaktach towarzysko-biznesowych marszałka Sejmu RP
— wskazał prezydent.
Chcę to powiedzieć jednoznacznie: w czasie wojny za naszą wschodnią granicą, nasilonych działań hybrydowych, prób wpływu, presji dezinformacji, codziennej baloniady, czyli hybrydowych ataków na teren RP, tego, co dzieje się na Morzu Bałtyckim, każda informacja budząca wątpliwości co do potencjalnych kontaktów z obywatelami Federacji Rosyjskiej lub strukturami powiązanymi z rosyjskim państwem, dotycząca osób pełniących najwyższe funkcje, musi być rzetelnie wyjaśniona. Dla bezpieczeństwa Rzeczpospolitej
— dodał.
Państwo ma obowiązek działać prewencyjnie, zanim ryzyko stanie się faktem. Sprawa rosyjskiego agenta Rubcowa, opisana jako przypadek działalności pod przykryciem dziennikarskim, powinna być dla nas wszystkim wielkim ostrzeżeniem. Najgroźniejsze operacje wpływu rzadko wyglądają jak film szpiegowski. Częściej wyglądają jak normalne relacje, biznes, znajomość, przysługa, wspólny interes. Dlatego państwo ma obowiązek badać nie tylko to, co sensacyjne, ale i to, co potencjalnie podatne na nacisk i obce wpływy
— zauważył Nawrocki.
Marszałek Sejmu - „o jedno uderzenie serca” od prezydentury
Przypomniał, że zgodnie z art. 131 konstytucji marszałek Sejmu przejmuje obowiązki głowy państwa, gdy prezydent nie jest zdolny do sprawowania swojego urzędu.
Coś takiego stało się całkiem niedawno, bo 16 lat temu. To jest nasza świeża historia. Część naszej tragicznej, narodowej historii. To oznacza jedno: marszałek Sejmu nie jest wyłącznie funkcją polityczną. To jest funkcja ustrojowa, wpisana w ciągłość państwa. Wszystko, co jej dotyczy, dotyczy też państwa i jego bezpieczeństwa
— podkreślił prezydent.
Możemy to określić brutalnie, prostym idiomem: marszałek Sejmu jest o jedno uderzenie serca od prezydentury. Gdyby Pan Bóg zdecydował się odwołać z tego świata prezydenta RP dzisiaj, to jutro obowiązki prezydenta sprawowałby pan marszałek Włodzimierz Czarzasty. Dlatego sprawa jest tak ważna i dlatego jest państwowa. To kwestia bezpieczeństwa narodowego. Tutaj nie wystarczą słowa, programy publicystyczne czy wywiady. Musi być jasna i klarowna weryfikacja. Ja osobiście takie sprawdzenie i weryfikację przechodziłem wielokrotnie, za różnych rządów i różnych premierów
— zwrócił uwagę.
CZYTAJ TAKŻE: Tusk o sprawie Czarzastego: „RBN nie jest miejscem do dyskutowania, czy lubi się marszałka, czy nie”. Udaje, że nie rozumie?!
Poświadczenia bezpieczeństwa
Karol Nawrocki przypomniał, że po raz pierwszy był sprawdzany przez ABW w roku 2009 - w ramach tej procedury uzyskał poświadczenie bezpieczeństwa do klauzuli „ściśle tajne”. Po raz kolejny miało to miejsce w 2014 r., a po raz trzeci - w 2021 r. Za każdym razem otrzymał poświadczenie bezpieczeńswa.
Od 2021 r. posiadam aktualne zaświadczenie w zakresie ochrony informacji niejawnych NATO, UE, Europejskiej Agencji Kosmicznej
— podkreślił.
A stajemy w sytuacji i uważamy, że nie ma problemu, gdy marszałek Sejmu, który może zostać prezydentem RP nie ma żadnego poświadczenia bezpieczeństwa, bo nie przystąpił do procedury
— wskazał.
Prezydent przypomniał, że poświadczenie bezpieczeństwa otrzymywał za rządów czterech premierów: Donalda Tuska, Ewy Kopacz, Beaty Szydło oraz Mateusza Morawieckiego.
Nie możemy sobie pozwolić na sytuację, w której obowiązki głowy państwa przejmie osoba, która nie ma poświadczenia dostępu do informacji ściśle tajnych. W państwie poważnym, które poważnie traktuje konstytucję i porządek instytucjonalny, w warunkach wojny i realnego zagrożenia, wątpliwości wobec osoby stojącej tak wysoko w hierarchii ustrojowej, jak marszałek Sejmu, nie zostawia się tego w sferze domysłów. Takie sprawy sprawdza się do końca i to w takim trybie, który daje rękojmie najwyższej rzetelności. Z informacji publicznej, drodzy państwo, wynika, że marszałek Sejmu, gdy był członkiem sejmowej komisji do spraw służb specjalnych, nie uczestniczył w częściach posiedzeń tej komisji dotyczących materiałów o klauzuli ściśle tajne, ponieważ nie poddał się procedurze poszerzonego postępowania sprawdzającego przez agencję bezpieczeństwa wewnętrznego
— powiedział Karol Nawrocki.
Wobec tych okoliczności musi paść pytanie wprost: dlaczego nie poddał się pan marszałek poszerzonemu postępowaniu sprawdzającemu, czy była to decyzja wynikająca z powodów formalnych, czy obawa przed konsekwencjami ujawnienia określonych relacji, okoliczności? My tego nie wiemy panie marszałku. Decyzja o wyborze marszałka Sejmu, to wynik konkretnej architektury politycznej. Tak działa demokracja. Musimy jednak pamiętać, że druga osoba w państwie, w okręgu w którym startowała jako „jedynka” uzyskała niewiele ponad 20 tys. głosów, czyli wyraźnie mniej niż inny kandydat z dalszego miejsca z tej samej listy. Mimo tego, w ramach architektury politycznej stało się tak, że pan marszałek jest drugą osobą w państwie. Tak wygląda nasz ustrój. Ale na litość boską! Mamy prawo wiedzieć, czy marszałek ma dostęp do informacji ściśle tajnych w obliczu tego, co dzieje się w Rzeczpospolitej. Jeśli nie, to nie powinien być marszałkiem Sejmu. To pokazuje, że ta decyzja polityczna nie jest bezdyskusyjna. (…) Mam obowiązek o te standardy się upominać i o nie dbać. Sprawa jest poważna
— zaznaczył.
Tu nie chodzi o nazwisko pana marszałka, tu chodzi o urząd, chodzi o bezpieczeństwo państwa polskiego, chodzi o interes Rzeczypospolitej, w imię tego interesu ta sprawa musi zostać wyjaśniona przez właściwe służby. Polska nie może być państwem pozwalającym, aby cień ryzyka wisiał nad urzędem, który w konstytucyjnym kryzysie ma przejąć obowiązki głowy państwa
— dodał na koniec prezydent.
Joanna Jaszczuk
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/752900-prezydent-otworzyl-rbn-bezpieczenstwo-nie-znosi-prowizorki
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.