Przed sejmową komisją sprawiedliwości i praw człowieka odbyło się dziś wysłuchanie publiczne przygotowanego przez Waldemara Żurka i „Iustitię” projektu tzw. ustawy praworządnościowej. Udział w nim zgłosiło około 30 osób z kilku organizacji sędziowskich i prawniczych. Większość mówców reprezentujących różne stowarzyszenia sędziowskie, prawnicze i obywatelskie, nie zostawiło na nim suchej nitki. „Nikomu nie wolno milczeć, zwłaszcza gdy rząd proponuje ustawodawcy wprowadzenie złego prawa” - powiedział sędzia Marek Jaskulski, członek Krajowej Rady Sądownictwa.
Ustawa wprowadza segregację sędziów, część z nich usuwa z zawodu, innych degraduje. Decyzje obecnej KRS uznaje za niewiążące. Umożliwia zaskarżanie wyroków wydanych przez sędziów legalnie powołanych przez prezydenta z jej udziałem.
Uznałem, że jako obywatel Rzeczpospolitej nie można milczeć wobec rujnującego sądownictwo projektu tejże ustawy określonej prawem przywracaniem prawy do niezależnego bezstronnego sądu ustanowionego na podstawie prawa przez uregulowanie skutków uchwał Krajowej Rady Sądownictwa. (…) Nikomu nie wolno milczeć, zwłaszcza gdy rząd proponuje ustawodawcy wprowadzenie złego prawa, które stanowi zarzewie nowych konfliktów. Na wstępie artykułu drugiego powinien znaleźć się zwrot: Kto instytucjonalnie podważa funkcjonujące w obrocie prawnym uchwały Krajowej Rady Sądownictwa wydane w latach 1989-2026 przez kolejne składy KRS podlega każdy pozbawienia wolności od lat trzech. Bowiem takiej każdy powinien podlegać ten, kto destabilizuje obowiązujący ład konstytucyjny państwa polskiego. Jest to zbrodnia wobec Polski. (…) Nie wolno się godzić na ten rządowy projekt
— powiedział w czasie posiedzenie komisji sędzia Marek Jaskulski, członek Krajowej Rady Sądownictwa.
CZYTAJ TAKŻE: To jest szok! „Iustitia” zgadza się, by sędziowie startowali w wyborach do KRS na obecnych zasadach. Czyli już nie neo-KRS?
To musiało wybrzmieć na sali
Sędzia Paweł Mroczkowski powiedział, że stowarzyszenie „Prawnicy dla Polski” absolutnie nie zgadza się z błędnymi założeniami ustawy tzw. praworządnościowej. Centralnym punktem tych założeń jest bowiem stwierdzenie wadliwości urzędującej dziś od 2017 r. Krajowej Rady Sądownictwa.
Naszym zdaniem jest to pogląd niezgodny z prawdą, oparty na całkowicie błędnej wykładni prawa, wykładni stronniczej. Chciałbym, aby to wyraźnie na tej sali wybrzmiało. Preambuła tego projektu ustawy stwierdza, że KRS po 2017 r. utraciła tożsamość konstytucyjną. Tego poglądu nie podzielamy, pojęcie tożsamości konstytucyjnej nie jest tworem prawa, ale nauki prawa, a wydaje się, że zostało stworzone w celu czysto instrumentalnym, po to, aby podważyć działania konstytucyjnego organu państwa. A takim jest wybrana po 2017 roku KRS
— powiedział sędzia Mroczkowski, który przypomniał, że wybrani do KRS sędziowie, nie są niczyimi przedstawicielami, bo takiego charakteru nie nadaje im żaden przepis prawa.
Dlatego nie ma żadnego wymogu, aby te 15 osób było wybierane przez tzw. środowisko sędziowskie, które w świetle konstytucji nie jest żadnym bytem, w przeciwieństwie do narodu, który jest suwerenem państwa polskiego
— podsumował sędzia Mroczkowski.
Regulacje dyskryminacyjne. „Ta ustawa powinna nosić tytuł o wyrzucaniu”
Z kolei sędzia Łukasz Zawadzki z Sądu Okręgowego w Opolu zwrócił uwagę na to, że nie można ustawą - aktem generalnym - dokonać odwołania sędziego z danego sądu, bo takiego uprawnienia nie ma nawet prezydent. Tym bardziej że głowa państwa dysponuje przecież prerogatywą w powoływaniu sędziów.
Proponowane rozwiązania, które dzielą sędziów na 3 kategorie, według dyskryminującego kryterium - daty powołania - są całkowicie sprzeczne z polską ustawą zasadniczą. Proszę mi pokazać taką decyzje TSUE i ETPCz, która wskazuje na wadliwość powołania sędziowskiego i mówi o tym, że sędziowie powołani po 2017 r. nie są sędziami. Takiego orzeczenia nie ma. (…) Mamy za to orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2018 r., które stwierdza, że KRS funkcjonuje prawidłowo. W wypadku uchwalenia i wprowadzenia tej ustawy dojdzie nie tylko do zakwestionowania prerogatywy prezydenta, ale także do naruszenie wszelkich norm, które zostały ukształtowane również orzecznictwem międzynarodowym, sprzecznych z zasadą dyskryminacji
— powiedział sędzia Zawadzki.
Jeszcze ostrzej wypowiedział się sędzia Zygmunt Drożdżejko ze stowarzyszenia „Sędziowie RP”.
Ta ustawa powinna nosić tytuł o wyrzucaniu, degradacji i poniżaniu sędziów, aby zrobić miejsce dla sędziów nominowanych przez ministra sprawiedliwości. Mają być wyrzuceni sędziowie Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego i z Sądów Apelacyjnych, po to, żeby zrobić miejsce dla sędziów, którym w 2018 roku obiecało się, że jak wrócimy doi władzy to wówczas wszystkie nominacje zostaną odowłane. To jest rzeczywisty cel tej ustawy
— powiedział sędzia Drożdżejko.
Kolejne głosy były równie miażdżące dla pomysłów Żurka. Swoje stanowisko przedstawicieli m.in. sędzia Piotr Schab RDSSP i jego zastępca sędzia Przesmysław Radzik, a także sędzia Kamila Boroszowska-Moszowska, sędzia Łukasz Piebiak oraz przedstawiciel Ogólnopolskiego Zrzeszenia Sędziów „Aequitas” i instytutu „Ordo Iuris”.
Minister Waldemar Żurek przysłuchuje się jak przedstawiciele środowisk prawniczych urządzają na wysłuchaniu publicznym konstytucyjną masakrę jego projektu o KRS i usuwaniu sędziów
— napisał w mediach społecznościowych poseł PiS Paweł Szrot.
Absolutna porażka Waldemar Żurek – przez pół godziny ANI JEDNEGO głosu poparcia dla jego projektu ustawy o wyrzucaniu sędziów!
Wszyscy uczestnicy wskazują na rażącą niekonstytucyjność pomysłów rządu, naruszanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego (i to nawet sprzed prawie 30 lat!), czy ingerencję władzy ustawodawczej i wykonawczej w wyroki sądów i zasadę nieusuwalności sędziów.
Ale nadciąga odsiecz – na końcu listy do głosu zapisani są przedstawiciele prorządowych stowarzyszeń „Iustitia” i… „Polskie Babcie“. Serio, serio
— napisał w mediach społecznościowych poseł PiS Paweł Jabłoński.
Manifest poparcia
I ta odsiecz nadciągnęła, choć niezwykle marna i pewnie nie na taką Żurek liczył najbardziej. Przeciwko miażdżącym projekt ustawy argumentom prawnym stanął polityczny manifest Małgorzaty Rosłońskiej-Kijowskiej, ze stowarzyszenia „Wolność, Równość, Demokracja”. Żona Mateusza Kijowskiego, byłego lidera KOD, która kiedyś zakłócała posiedzenie Sądu Najwyższego, stwierdziła dziś, że zasiadają w nim sami tzw. neo-sędziowie.
W pełni popieramy rządowy projekt ustawy przywrócenia prawa do niezależnego i bezstronnego sądu. Z powodu braku ustaw naprawczych pogłębia się chaos prawny w polskim sądownictwie. Trójpodział władzy w praktyce nie funkcjonuje, konstytucja nie jest przestrzegana. Czy obywatel może czuć się bezpiecznie w takim państwie. My obywatele czujemy się totalnie zdezorientowani. Na salach sądowych SN słyszymy, że Prokurator Krajowy nie jest Prokuratorem Krajowym, że Prokurator Generalny nie jest Prokuratorem Generalnym, że wyroki sądów i trybunałów europejskich nie będą respektowane, bo tak postanowiło zgromadzenie dwóch izb SN, w którym zasiadali neo-sędziowie.
Z drugiej strony mamy konstytucję mówiącą o źródłach prawa, są wśród nich traktaty międzynarodowe, które Polska ratyfikowała i zobowiązała się przestrzegać. Państwo polskie płaci ogromne odszkodowania za wyroki podjęte przez neo-sędziów. Sąd Najwyższy jest prawie w całości opanowany przez neo-sędziów. Trybunał Konstytucyjny został w całości zawłaszczony i upolityczniony przez środowisko Prawa i Sprawiedliwości, a zatem sąd konstytucyjny w Polsce nie istnieje.
Skargi wyborcze rozpatrywała Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Przypomnijmy sobie rekomendację Komisji Weneckiej z 2017 r., która opiniowała projekty ustaw prezydenckich, mówiła, że nowo powstała izba nie spełnia wymogów niezależności, obsadzona przez sędziów, którzy nie spełniają wymogów, nie powinna rozpatrywać protestów wyborczych. W tej chwili spływają do obywateli odpowiedzi z Sądu Najwyższego, gdzie jest podjęte postanowienie, że protesty wyborcze pozostają bez dalszego biegu. Pomyślcie sobie państwo, że przed nami są następne odszkodowania wypłacane obywatelom, którzy za chwilę zwrócą się do sądów europejskich o rozstrzygnięcie tej kwestii
— powiedziała Rosłońskiej-Kijowskiej, chyba zapominając, że Komisja Wenecka obecnie nie zostawiła suchej nitki na projekt ustaw Waldemara Żurka.
Nie ma KRS i nie ma prerogatywy?
Bezwarunkowe poparcie dla pomysłów Żurka wyraziła także sędzia Aleksandra Wrzesińska-Nowacka z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Sędziów Sądów Administracyjnych.
To jest projekt pożądany i prawidłowy.
— stwierdziła Wrzesińska-Nowacka, która uważa, że używanie określenia prerogatywa prezydencka jest nie prawidłowe - w kontekście powołań sędziowskich - „ponieważ takiego zwrotu w konstytucji nie ma”(SIC!).
Dużo mówimy, że ta ustawa jest o wyrzucaniu sędziów, ale sędzia to nie tylko znakomity prawnik, to zgodnie z ustawą ustrojową osoba o nieskazitelnym charakterze. Ta osoba powinna się zastanowić, czy powinna przystępować do konkursu przed KRS, która nie została prawidłowo powołana
— oświadczyła Sędzia Aleksandra Wrzesińska-Nowacka.
Zgłoszeni z błędem
W dalszej kolejności głos zabierali sędziowie z upolitycznionego stowarzyszenia „Iustitia”. Wszyscy zasłaniając się dobrem obywateli przekonywali, że tzw. ustawy praworządnościowe Żurka są nie zwykle potrzebne.
Poseł Michał Woś zgłosił zastrzeżenia co do sposobu zgłoszenia do dyskusji przedstawicieli „Iustitii”, bo jak powiedział w efekcie naruszenia terminów, mieli oni być zgłoszeni przez ministerstwo Żurka. Kogo zatem w dyskusji reprezentują, stowarzyszenie czy resort?
Jestem ciekaw w jakim charakterze występuje pan sędzia?
— dopytywał poseł Woś prezesa „Iustitii” sędziego Bartłomieja Przymusińskiego, ale prowadzący wysłuchanie poseł Paweł Śliz z Polski 2050 jasno nie odpowiedział. Podobne pytanie padło pod adresem sędzi Urszuli Żółtak z „Iustitii”.
Proszę o potwierdzenie panie przewodniczący, że pani sędzia nie występuje, jako przedstawiciel ministerstwa. Jej stowarzyszenie nie było w stanie dochować terminu zgłoszenia
— pytał poseł Prawa i Sprawiedliwości
To są osoby, które zgłosiły się w sposób wadliwy, z pewnymi błędami i to na mojej decyzji opiera się zgoda na dopuszczenie tych osób
— odrzekł poseł Śliz.
Do kolejnego sędziego z „Iustitii” Arkadiusza Tomczaka poseł Michał Woś zwrócił się także bezpośrednio.
Rozumiem, że pan sędzia nie jest przedstawicielem ministerstwa, mimo, że ministerstwo pana sędziego zgłaszało
— zapytał poseł Woś z PiS.
Nie panie pośle, jestem sędzią Rzeczpospolitej Polskiej
— odpowiedział Tomczak.
Na końcu wysłuchania publicznego głos zabrał przedstawiciel ministerstwa sprawiedliwości i nie był to Waldemar Żurek, ale wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur.
Robert Knap/sejm.gov/PAP
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/752831-projekt-ustawy-zurka-ws-sedziow-zmiazdzony-w-sejmowej-komisji
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.