Największe i najpopularniejsze stacje telewizyjne Ameryki, CBS, NBC, Fox oraz największe kablówki CNN i Fox News trąbiły, że polski premier, niejaki Donald Tusk, powołał specjalny zespół, który zbada wątki polskie w aferze pedofilskiej związanej z Jeffreyem Epsteinem.
— Najpotężniejsza chińska stacja telewizyjna CCTV Tonight podaje rozszerzoną wersję komunikatu polskiego premiera.
— O wyjątkowej reakcji polskiego premiera informują też największe komercyjne stacje i sieci telewizyjne w Australii.
— Również wczoraj w specjalnym wieczornym oświadczeniu rzecznik rządu brytyjskiego w rodzimej telewizji BBC odniósł się do kroku Donalda Tuska.
Takie obrazy reakcji światowych mediów zapewne widział w swojej wyobraźni Donald Tusk po tym, jak swoją decyzję przekazał mediom podczas zaimprowizowanej konferencji prasowej tuż przed otwarciem posiedzenia rządu.
Tymczasem oprócz informacji przekazanej przez Adama Szłapkę polskiej opinii publicznej, na zewnątrz nawet przysłowiowy pies z kulawą nogą nie zająknął się o nowym froncie bezwzględnej walki z nieprawością, otwartym z emfazą przez Donalda Tuska.
W tej reakcji Donalda Tuska przejawia się u niego stały od kilku dziesiątków lat dziecięcy nawyk – słomiany zapał. Jak u małego dziecka. Ileż to podobnych słyszeliśmy zapowiedzi, wedle których Tusk obiecywał rozwikłanie bulwersujących spraw „do dna” i ukaranie winnych. Można powiedzieć tak: Zapowiedź bezwzględnej „wojny” z patologiami to specjalność polityczna Donalda Tuska. Najczęściej w jego wydaniu jest nade wszystko zabiegiem propagandowym. Jeżeli ten cel uda się spełnić, Tusk szybko o wypowiedzianej przez siebie wojnie zapomina. Wojował już z hazardem, pedofilią, dopalaczami, kibolami, koncernami farmaceutycznymi, z nepotyzmem, mafiami vatowskimi, a niedawno z sabotażem i dywersją. Niemal we wszystkich „wojnach” wypowiedzianych przez Tuska, po krótkim czasie często po cichu wycofywał się z nich.
Jak daleko sięgają korzenie tej postawy Donalda Tuska, przypomnę epizodyczną historię z przed laty. W 2008 roku wyszła na jaw bulwersująca sprawa 45-letniego mężczyzny, który przez sześć lat więził i gwałcił swoją córkę. Donald Tusk zapowiedział błyskawiczne dokończenie prac nad wprowadzeniem kastracji chemicznej pedofilów. Pośpiech sprawił, a premier już przestał się bliżej sprawą interesować, że wyszła nieskuteczna ustawa Zamiast do zamkniętych oddziałów szpitalnych pedofile trafiają, jak było wcześniej, do więzień.
Wypowiadanie wojen przez Tuska jest tanim chwytem, podejmowanym z różnych powodów. Często by odwrócić uwagę od niekorzystnych problemów, od spodziewanej lub trwającej krytyki mediów. Ale też po to, by zyskać chwilowy rozgłos, który pełni rolę uzdrawiającego balsamu dla jego coraz bardziej skołatanych nerwów, wynikających m.in. z widocznej marginalizacji jego osoby w polityce europejskiej.
Wydaje się, że podpięcie się pod aferę Epsteina stanowi rozpaczliwą próbą zaistnienia jako niezmiennie liczący się polityk w przestrzeni międzynarodowej. I jak to często bywa w chwilach realnego, czy wyimaginowanego zagrożenia swojej dotychczasowej pozycji, podejmowane działania stają się irracjonalne. Albo wręcz karykaturalne, czym właśnie w czystej postaci jest wypowiedziana „wojna” z polskim „wkładem” w aferę Epsteina. W tej nowej „wojnie” Donalda Tuska ujawnia się inna cecha osobowości, mająca w sobie coś z z mentalności dziecka, o to dlatego, że niezależnie od przeżytych lat, świadczy o nie dojrzałości. Jest nią megalomania. Aby nie wchodzić w wieloramienny obraz megalomanii, w przypadku Donalda Tuska, mając gwarancje, że nie popełnia się błędu, można śmiało wyeksponować „ważną jednostkę chorobową” – permanentne kłamstwo. Zwykle kłamstwo w pełni świadome, wypowiadane dla uzyskania zamierzonego celu. Czasami tylko, jeśli idzie o kłamstwa megaloman zostaje wyparty przez mitomana. Wówczas, w sposób nie kontrolowany, gładko wylewają się z niego fałszywe słowa. Jak określa to prof. Henryk Domański – spontanicznie. - Pcha do go do tego chęć przypodobania się tym, którzy go w danej chwili słuchają. Jest to silniejsze od niego.
Ale też megalomania skłania go do podwieszania się do każdej głośnej medialnie sprawy. Nie jest w stanie oprzeć się, aby nie zaistnieć. Jak więc można nie podjąć wysiłku - głównie werbalnego - po to, by zapisać się w annałach sprawy, nawet na stronie 1200, bo na wcześniejszej żadna wzmianka o inicjatywie Donalda Tuska raczej nie ma szans się znaleźć.
Zdecydowaliśmy o powołaniu zespołu analitycznego i być może rozpoczęciu śledztwa w związku ze skandalem w USA związanym z pedofilią
— podał premier Donald Tusk na konferencji prasowej przed posiedzeniem rządu.
W sprawie pojawiły się „pierwsze informacje dotyczące osobników, którzy na przykład informowali z Krakowa pana Epsteina, że mają już grupę polskich kobiet lub dziewcząt
– mówił.
W jakże charakterystycznym dla siebie stylu dodał, że takich śladów jest w sprawie więcej. Po kilku godzinach zadęcie propagandowe nabrało rozpędu:
Nie jest wykluczone, że premier będzie ubiegał się o powołanie specjalnej komisji w wymiarze międzynarodowym
– powiedział Adam Szłapka.
Każdy, kto cokolwiek bliżej zna aferę Epsteina wie, że z punktu widzenia prawa karnego sprawa jest zakończona po samobójczej śmierci zbrodniarza w sierpniu 2019 roku oraz skazaniu w 2022 jego wspólniczki Ghislaine Maxwell, która odsiaduje 20-letni wyrok w więzieniu.
Obecnie zdarzają się procesy cywilne wytaczane przez ofiary niektórym znanym postaciom życia publicznego, uwikłanym czy też zamieszanym w bliskie układy ze wspomnianą wyżej zbrodniczą dwójką. Procesy kończone niekiedy z sukcesem dla ofiar.
W ostatnich tygodniach Departament Sprawiedliwości USA udostępnił około 3 miliony stron akt związanych z Jeffreyem Epsteinem, skazanym za handel ludźmi i wykorzystywanie nieletnich. Pojawiają się w nich liczne nazwiska amerykańskich wybitnych polityków i ich bliskich, znanych biznesmanów, twórców filmowych, a nawet intelektualistów. Ale także podobnej rangi polityków i znane osobistości innych krajów, w tym z Europy.
Te przepastne tomy akt, praktycznie nie mogą stać się podstawą do wszczynania postępowania karnego przeciwko jakiekolwiek postaci występującej na kartach tych materiałów. Nie znaczy, że nie mają one żadnej wagi. Z pewnością mogą stać się przesłankami do budowania obrazu przenikających się światów najwyższych elit społecznych w różnych wymiarach, w tym być może także dwuznacznym niekiedy moralnie. Wytaczania na ich bazie śledztw karnych jest po prostu nierealne. Równie dobrze dziesiątki. czy nawet setki osób, stykając się z „przestępczym duetem”, a nawet korzystając z ich korzystnych dla siebie gestów, nie mieli pojęcia, że nawiązują relacje z „diabelską parą”.
Pojawienie się w tych aktach kilku polskich nazwiska, w tym jakich dwóch czy trzech niemal anonimowych polskich modelek, nie wiadomo dokładnie, w jakiej roli występujących w relacjach z Epsteinem czy Ghislaine Maxwell, mają wymiar historyjek pasujących na skalę „Pudelka”. Byłoby nadużyciem domniemywanie na podstawie plotek jakichś niecnych związków wiążących Wojciecha Fibaka z kryminalną parą. Człowieka wyjątkowo zamożnego, obracającego się w tzw. wielkim świecie. Od niedoskonałości, co mu niektórzy zarzucają, do złych czynów odległość może być kosmiczna.
Właściwie jedna tylko rzecz mogłaby by przemówić na korzyść Donalda Tuska. Gdyby okazało się, że w zanadrzu trzyma „niewidoczną nić”, dzięki której powiąże z Jeffreyem Epsteinem Jarosława Kaczyńskiego. Pierwsze ślady już są. Donald Tuska zdążył postawić diagnozę, że za aferą Epsteina stoi Moskwa. Został już tylko jeden krok…
Żeby nie kończyć za wesoło. Wieńcząc wiadomość o powołaniu przez siebie specjalnego zespołu pod kierunkiem Waldemara Żurka, Donald Tusk napisał:
W piekle jest specjalne miejsce dla tych, którzy brali udział, dla tych, którzy milczeli i dla tych, którzy próbowali to ukryć.
O jejku, jejku. Pisząc ten zgrabny aforyzm, nie miał na myśli ani siebie, ani Waldemara Żurka.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/752604-trafil-nam-sie-premier-o-umyslowosci-dziecka
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.