W najbliższym czasie Komisja Europejska wyda zalecenia dla krajów członkowskich, w których zobowiązuje je do wykorzystania wszystkich możliwości Dyrektywy o opodatkowaniu energii do radykalnego obniżenia jej cen. KE zdaje sobie coraz bardziej sprawę, że wręcz dramatycznie pogłębia się przewaga dwóch największych gospodarek świata USA i Chin nad Unią Europejską, jeżeli chodzi o ceny energii elektrycznej dla przemysłu.
Według danych z końca poprzedniego roku oraz prognoz cenowych na rok 2026, ceny energii elektrycznej dla przemysłu w UE to aż 190-200 Euro/MWh, podczas gdy w USA ceny te to około 50% tych unijnych, czyli 95-100 Euro/MWh, natomiast w Chinach są jeszcze niższe i wynoszą 80-100, ale USD /MWh.
Wprawdzie KE nie chce wykonać kroku, który jest w jej kompetencjach, czyli choćby zawieszenia systemu ETS, ale zaleca krajom członkowskim: obniżenie stawki VAT na energię elektryczną do najniższej dopuszczalnej przez unijne prawo, redukcja lub wyzerowanie akcyzy na prąd, czy też przeniesienie opłat zawartych w rachunkach za prąd (takich jak opłata na OZE, efektywność, za dostęp do sieci) na budżet państwa.
CZYTAJ TAKŻE: Jak zmienią się ceny taryf za energię elektryczną oraz stawki za dystrybucję prądu i gazu? URE ujawnia
Projekt prezydenta
Takie rozwiązania zawiera projekt ustawy przygotowany przez ekspertów prezydenta Karola Nawrockiego, który został przekazany do laski marszałkowskiej 12 listopada poprzedniego roku, a więc już blisko 3 miesiące temu i niestety od tamtego momentu jest „mrożony” przez marszałka Sejmu.
Projekt prezydencki jest oparty na 4 filarach, przy czym ten pierwszy- to likwidacja kilku opłat wchodzących w skład rachunków za energię elektryczną: opłaty OZE, mocowej, kogeneracyjnej i przejściowej, drugi- ograniczenie kosztów tzw. zielonych i niebieskich certyfikatów, trzeci- obniżenie opłat dystrybucyjnych i czwarty- to obniżka stawki podatku VAT obciążającej sprzedaż energii z obecnych 23% do najniższej wynoszącej 5%.
Jak wyjaśniała po złożeniu tego projektu ustawy w Sejmie, ekspertka pracująca przy tym projekcie Wanda Buk, mimo tego, że zawiera on propozycje, których wartość jest szacowana w przedziale 11-14 mld zł rocznie, to powinien on być obojętny dla budżetu państwa, bo koszty te powinny zostać pokryte z dochodów ze sprzedaży certyfikatów ETS.
Dochody z tego tytułu w 2024 roku wyniosły ok. 4 mld euro, a więc ponad 16 mld zł i jak należy się spodziewać w kolejnych latach, powinny być jeszcze wyższe, a 80-90% wpływów z nich, przeznaczane byłoby na pokrycie finansowych konsekwencji obniżek cen energii elektrycznej w Polsce.
Jak oszacowali eksperci z Kancelarii Prezydenta wprowadzenie rozwiązań zawartych w projekcie ustawy w przypadku gospodarstwa domowego zużywającego roczne około 2 MWh energii, oszczędność będzie wynosiła około 800 zł.
Przy czym, ponieważ rozwiązania przedstawione przez prezydenta, nie polegają tak jak tarcze energetyczne na mrożeniu cen, a na obniżaniu kosztów wytwarzania energii, to jeżeli gospodarstwo domowe będzie zużywało mniej, oszczędność ta będzie mniejsza, niż wspomniane 800 zł, a w przypadku zużycia większego, będzie po prostu większa.
Oszczędności będą dotyczyły co niezwykle ważne, także wszystkich innych podmiotów korzystających z energii elektrycznej w tym przede wszystkim przedsiębiorców i wyniosą mniej więcej 1/3 do tej pory ponoszonych na ten cel ich wydatków.
W uzasadnieniu tego projektu pokazano także zróżnicowanie korzyści dla poszczególnych rodzajów podmiotów w zależności od rodzaju taryfy, po jakiej rozlicza zużytą energię elektryczną, dla gospodarstw domowych, ta obniżka wynosiłaby ponad 35% dla firm produkcyjnych w tym energochłonnych o blisko 30%, dla małych i dużych punktów usługowych o około 25%.
Rząd Tuska wybrał wojnę
Rząd Tuska postawił jednak na wojnę z prezydentem, a nie na działanie na rzecz Polaków, w konsekwencji od 1 stycznia mamy do czynienia ze średnią podwyżką cen energii elektrycznej w wysokości 10%, a nie z jej obniżką o ponad 30%.
Ba jak się okazało, żeby ta podwyżka od 1 stycznia, wyniosła „tylko” 10% , trzeba było „przymusić” spółki energetyczne, żeby zaniżyły propozycje taryfowe na rok 2026 do tego stopnia, że poniosą one straty, szacowane wstępnie na ok. 1 mld zł tylko w tym roku.
A przecież w sytuacji, kiedy średnie ceny energii w UE są 2-krotnie wyższe niż w USA, to z kolei Polska należy do tych krajów UE, które mają najwyższe ceny energii elektrycznej, razem z Danią jesteśmy liderami tego niechlubnego rankingu.
W konsekwencji np. już przynajmniej kilkadziesiąt firm z kapitałem zagranicznym funkcjonujące w Polsce od 20-30 lat, właśnie w roku 2025, podjęły decyzje o wyprowadzce swoje działalności z naszego kraju. Czy rząd Tuska, w sytuacji wydania zaleceń przez KE o konieczności obniżenia cen prądu, zawiesi wojnę z prezydentem Nawrockim i zdecyduje się poprzeć prezydencki projekt ustawy? O tym przekonamy się już w najbliższym czasie.
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/752584-prezydencki-projekt-ws-cen-energii-wciaz-jest-mrozony
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.