Podczas posiedzenia KRS, na którym sędzia Dariusz Łubowski opowiadał o represjach, których doświadcza, niejednokrotnie atmosfera stawała się dość burzliwa. „Pani poseł, ja bym chciał wiedzieć, co mam zrobić, do kogo mam się zwrócić, skoro pani Najjar odebrała mi prawo do odwołania, to do kogo mam się odwołać i jaką drogą? Ustawa o ustroju sądów powszechnych mówi wyraźnie, że mogę skierować odwołanie w terminie 7 dni za pośrednictwem prezesa sądu, który winien w terminie 14 dni zająć stanowisko. No i to odwołanie zostało mi zwrócone. Odwołania nie ma” - zwrócił się do Anny Marii Żukowskiej, która zapytała, dlaczego złożył odwołanie do sędzi Beaty Najjar, skoro uważa ją za sędzię w stanie spoczynku, a nie prezesa sądu.
Sędzia Dariusz Łubowski opowiedział przed KRS o tym, jak zmieniła się jego sytuacja zawodowa po orzeczeniu ws. ENA posła Marcina Romanowskiego.
Kwiatkowski się wściekł
W momencie zadawania pytań niektórych zaczęły ponosić emocje.
Czy nie uznaje pan, że taka publicystyczna wena trochę pana ponosi?
— pytał senator Krzysztof Kwiatkowski, odwołując się do określenia „apartheid”, którego sędzia użył na posiedzeniu. Senator przytoczył definicję ze słownika.
Interpol odmówił publikacji uzasadnienia decyzji– to jego standardowa procedura. Skąd pan to uzasadnienie znał?
— brzmiało drugie pytanie.
Panie senatorze, nigdy nikt nie wiązał mnie z żadną partią polityczną i nie ma żadnych powodów, aby mnie z nią wiązać. Zwłaszcza że dłuższy okres swojej delegacji odbywałem, kiedy był pan ministrem sprawiedliwości. Jestem sędzią Rzeczypospolitej Polskiej i z osobami prawomocnie skazanymi poza salą sądową nie rozmawiam
— odparł sędzia, wywołując oburzenie Kwiatkowskiego.
Pan kłamie! Wyrok jest nieprawomocny
— wykrzyknął polityk KO. Przewodnicząca KRS wyciszyła mu mikrofon z prośbą, aby nieco stonował emocje.
Sędzia Wójcik składa wniosek do „Beaty”
Po publikacji orzeczenia ws. posła Romanowskiego, zostałem wezwany przez przewodniczącą wydziału. Przewodnicząca oświadczyła mi, że całkowicie straciła do mnie zaufanie, ponieważ w dniu 19 grudnia, w dniu wydania orzeczenia ws. pana posła Romanowskiego, kiedy zastępowałem również panią sędzię Magdalenę Wójcik, po publikacji orzeczenia i załatwieniu wszystkich spraw -tak w sekcji, jak i w zastępstwie pani sędzi przewodniczącej wydziału, o godzinie 13:40 opuściłem sąd. Byłem zmęczony, wyczerpany – czerpię na nadciśnienie i czułem się źle. W czasie jazdy wyłączyłem telefon komórkowy. Włączyłem go po niespełna godzinie w domu. I udałem się do domu. W czasie prowadzenia samochodu wyłączyłem telefon komórkowy. Telefon ten, po niespełna godzinie, w domu, włączyłem
— opowiadał sędzia Łubowski.
Zadzwoniła do mnie rzecznik prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie, sędzia Anna Ptaszek. Była bardzo zdenerwowana, zaniepokojona. Twierdziła, że nie może się do mnie dodzwonić i powiedziała – cytuję: „Cały świat do mnie dzwoni. Jestem na Hali Mirowskiej, kupuję kiszoną kapustę, a pan nie odbiera telefonu”. Stwierdziłem, że nie mam więcej do powiedzenia w tej sprawie ponad to, co napisałem
— podkreślił.
Ta sytuacja doprowadziła do tego, co powiedziała mi wprost pani przewodnicząca Magdalena Wójcik - że całkowicie straciła do mnie zaufanie, ponieważ nie było mnie, kkiedy byłem potrzebny. Następnie pani sędzia po kolejnych wywodach dotyczących przywar mojej osoby, zadała mi pytanie: i co w tej sytuacji zamierzasz zrobić. Moja odpowiedź brzmiała: nie zrobię wam tej przysługi i nie ustąpię ze stanowiska. Pani przewodnicząca zapowiedziała, że złoży wniosek do „Beaty” – jak domyślam się, do sędzi Beaty Najjar, o odwołanie mnie ze stanowiska. I taki wniosek złożyła. Dotychczas nie mam informacji, czy taki wniosek został rozpoznany
— zwrócił uwagę, przypominając, że sędzia Beata Najjar jest w jego ocenie sędzią w stanie spoczynku.
Sędzia Łubowski przeprasza senatora Kwiatkowskiego
Kwiatkowski prosi o zabezpieczenie wypowiedzi sędziego Łubowskiego – oświadczenia, że nie udziela odpowiedzi na pytania osób prawomocnie skazanych.
W związku z tym, że nie ma w KRS osób prawomocnie skazanych, ponawiam pytania
— powiedział.
Oczywiście, nie mam nadmiernie zawyżonej oceny siebie samego, więc nie mam też problemu z powiedzeniem „przepraszam”. Jeżeli więc zostałem nieprawidłowo poinformowany co do tego, że został pan prawomocnie skazany wraz z panem Burym za umyślne przestępstwo, to pana niniejszym przepraszam i odwołuję te zarzuty także publicznie
— odparł Łubowski.
Mam nadzieję, że panu to wystarczy. Jestem osobą zasadniczą i gdyby pan był osobą skazaną, to by panu odpowiedzi nie udzielił. Proszę być tego pewnym. Jeśli jest pan osobą nieskazaną, to już śpieszę panu z odpowiedzią, zgodnie z najlepszą swoją wiedzą. Po pierwsze, określenia apartheid, w formule Mutatis mutandis - nie jako segregację rasową, a jako segregację, jako czynienie bezprawnej, niesprawiedliwej różnicy pomiędzy ludźmi, którzy różni nie są. Skoro wszyscy sędziowie są sędziami, to nie powinni podlegać segregacji. Zatem określenie apartheid rozumiem jako segregacja, nie segregacja rasowa. To po pierwsze
— mówił sędzia.
Odpowiedź na pytanie drugie. Skąd znam motywy Interpolu? Może nieuzasadnienie, bo ja tego dokumentu rzeczywiście nie uzyskałem. Natomiast motywy odmowy znam z pisma Prokuratury Krajowej, które znajduje się w aktach sprawy
— podkreślił.
„Co ja mam zrobić, kiedy pozbawia się mnie prawa do odwołania?”
Mocnej odpowiedzi Łubowski udzielił też na pytanie poseł Anny Marii Żukowskiej:
To jest interesujące co pan mówił. Interesujące jest już to, co pan powiedział do pana senatora Kwiatkowskiego, bo właśnie wczytuje się w uzasadnienie pańskiego postanowienia i tutaj stwierdził pan, że należy w tym miejscu zadać retoryczne pytanie, czy każdy przeciwnik jakiegokolwiek rządu w jakimkolwiek demokratycznym państwie prawa, nawet gdyby był przestępcą, przestaje być człowiekiem i ma być pozbawiony wszelkich praw człowieka, a także ludzkiej godności. Czy chciałby Pan na przykład z panią Dodą porozmawiać w takiej sytuacji? Ale ad meritum, mam pytanie dot. klauzuli Rebus sic stantibus. Gdyby tak się zdarzyło, że pan Romanowski utraci status uchodźcy, czy według pana byłoby to przesłanką do złożenia nowego wniosku o europejski nakaz? I co by pan wówczas zrobił, jakie pana by były decyzje przy ocenie takiego stanu faktycznego?
— pytała polityk Lewicy.
Dziękuję, pani poseł. Przede wszystkim, to muszę powiedzieć, że bardzo cenię panią za tę wrażliwość dotyczącą praw człowieka. Nie jest to żaden sarkazm. I spieszę z odpowiedzią na pytanie. Mianowicie: pana senatora przeprosiłem, bo rzeczywiście jeśli byłem niewłaściwie poinformowany, to należą mu się przeprosiny. Koniec i kropka. Natomiast ja oczywiście każdego człowieka - a proszę mi wierzyć, mam do czynienia z setkami ludzi, wszystkich wyznań, odcieni skóry, światopoglądów i tak dalej - Wszyscy przeze mnie traktowani są jak ludzie
— powiedział sędzia.
Dla mnie człowiek, który trafia przed moje marne oblicze jako sędziego jest nie tyle przestępcą, nie ściganym, nie podejrzanym, ale przede wszystkim człowiekiem. Nigdy do mnie nie było zastrzeżeń, ażebym kogokolwiek potraktował w sposób y niewłaściwy. Wszyscy ludzie są ludźmi. Wszyscy mamy takie same prawa. I tutaj powiem, pani poseł, ja też mam prawo do odwołania, bo też jestem człowiekiem. Przede wszystkim jestem człowiekiem. W dalszej kolejności jestem Polakiem, mężem, ojcem, dziadkiem jeszcze nie, ale przede wszystkim jestem człowiekiem i tego prawa człowieka jestem pozbawiany właśnie. Natomiast jeśli chodzi o osoby skazane - a mam z takimi do czynienia masowo- są przeze mnie traktowani w sposób godny, godziwy, humanitarny. Jeśli ktoś czuje się źle, to nie musi stać przede mną. Jeśli ktoś zasłabnie, to dostaje natychmiast szklankę wody. Jeśli potrzebuję przerwy, to taką przerwę zarządzam
— dodał.
A teraz ad meritum, bo ja chciałem tutaj do pani, w związku z tym, że rzeczywiście jest pani osobą niezwykle wrażliwą i tak trzymać. Klauzula Rebus sic stantibus polega na tym, że jeżeli w sposób znaczący zmienią się okoliczności danej sprawy, to zrewidowaniu może ulec wcześniejsze orzeczenie sądu. Zazwyczaj dotyczy to postępowań ekstraordynaryjnych, tak? Czyli postępowania kasacyjnego i tak dalej. Wznowienie postępowania. Jeśli na gruncie konkretnej sprawy uznałbym, że te okoliczności sprawy uległy znaczącej zmianie, to rzecz jasna musiałoby to skutkować zmianą tego orzeczenia. Przy czym zwracam uwagę, że sąd w postępowaniu o wydanie europejskiego nakazu aresztowania działa na wniosek. Czyli gdyby te okoliczności uległy zmianie i taki wniosek by wpłynął, na przykład z prokuratury krajowej, to bym go w sposób poważny brał pod uwagę
— wskazał Dariusz Łubowski.
Mamy tutaj na kanwie tej sprawy jeszcze drugą bardzo ważną kwestię. Właśnie tych poszukiwań międzynarodowych i odmowy wydania czerwonej noty przez Interpol. Także, a jak powiedziałem na wstępie, każda z tych dwóch okoliczności z osobna dawała mi asumpt do uchylenia europejskiego nakazu aresztowania. Więc odpowiadam teoretycznie, samo tylko pozbawienie pana Romanowskiego statusu uchodźcy nie byłoby moim zdaniem wystarczające. Ale gdy jestem wyłączony z tej sprawy, to mogę powiedzieć co bym zrobił, prawda? Nie byłoby moim zdaniem podstawą do wydania kolejnego europejskiego nakazu aresztowania, ale to jest wyłącznie moje osobiste osobiste prywatne zdanie, nie zdanie sędziego, bo w tej sprawie orzekać będzie ponownie inny sędzia, pani sędzia Izabela Ledzion
— podkreślił.
Pytany, dlaczego skierował odwołanie do prezes Beaty Najjar, skoro uważa ją za sędziego w stanie spoczynku, odparł:
Pani poseł, ja się nie odwołuję do pani prezes, tylko odwołuję się do Krajowej Rady Sądownictwa.
I tutaj mam oryginał mojego odwołania i ono jest zaadresowane do Krajowej Rady Sądownictwa drogą służbową, nie do pani Najjar, tylko drogą służbową. Pani poseł, ja bym chciał wiedzieć, co ja mam zrobić, do kogo mam się zwrócić, skoro pani Najjar odebrała mi prawo do odwołania, to do kogo mam się odwołać i jaką drogą?
— pytał.
Ustawa o ustroju sądów powszechnych mówi wyraźnie, że mogę skierować odwołanie w terminie 7 dni za pośrednictwem prezesa sądu, który winien w terminie 14 dni zająć stanowisko. No i to odwołanie zostało mi zwrócone. Odwołania nie ma. Zostało ono całkowicie bezpodstawnie, bo podstawa prawna jest mi nieznana, po prostu zwrócone, nie ma go w obiegu. I co mam zrobić? Co mam zrobić, żeby nie narazić się na postępowanie karne w sytuacji, kiedy moim zdaniem zostałem pozbawiony podstawowego prawa człowieka wynikającego z artykułu 13 europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. I to orzeczenie, to ta decyzja osoby, która podaje się za prezesa sądu, jest nieprawomocne. Jest niewątpliwie nieprawomocne, bo nie zostało ono rozpoznane przez nikogo, ale odwołanie złożyłem. Sytuacja jest patowa, proszę państwa. Ja Nie wiem co zrobić i bardzo bym prosił o radę. Jesteście w końcu radą sądownictwa i także od państwa oczekuje rady. Co sędzia w takiej sytuacji, która nie miała nigdy w historii Polski precedensu?
— pytał.
W odpowiedzi usłyszał, że powinien skierować odwołanie bezpośrednio do KRS.
„Uznałem to za próbę ustawiania tej sprawy”
Ale niepokojące historie - takie jak ta poniżej - miały miejsce także już wcześniej, zanim sędzia wydał orzeczenie. Jaką propozycję złożył mu jeden z prokuratorów Waldemara Żurka?
Spotkała mnie taka sytuacja po raz pierwszy w mojej ponad 30-letniej karierze sędziowskiej, że w sierpniu 2025 r. - o ile dobrze pamiętam, 12 sierpnia, zadzwonił do mnie na telefon służbowy jeden z referentów sprawy – pan prokurator Dariusz Ślepokura. Powiedział, że nie wiedzą, co z tym zrobić i oni chcieliby razem z panem prok. Piotrem Woźniakiem „przyjść do mnie i podyskutować, żeby było dobrze”
— wskazał Łubowski, cytując prok. Ślepokurę.
Tu koniec cytatu. Uznałem to za próbę ustawiania tej sprawy. Odmówiłem. O sprawie poinformowałem także swoją bezpośrednią przełożoną. Czy była to próba ustawiania, czy była to prośba o pomoc merytoryczną - trudno mi powiedzieć. Mówię tylko o swoich subiektywnych odczuciach. Sytuacja, w której prokuratorzy chcą się spotkać z sędzią prowadzącym sprawę, żeby uzgadniać, co dalej, jest w cywilizowanych państwach prawa nie do pomyślenia
— dodał.
krs.pl/wPolityce.pl/Joanna Jaszczuk
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/752329-lubowski-pozbawiony-prawa-do-odwolania-to-prawo-czlowieka
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.