„To jest kolejny element, który wskazuje, że ta władza po prostu czegoś się boi. Bo nie dość, że ustawiają sobie sąd, to jeszcze sędziowie delegowani do innych sądów rozpoznają wszystkie zażalenia. Trochę tak, jakby władza chciała ten proces zabetonować na swoim poziomie. Gdyby nie bali się, gdyby byli pewni tego oskarżenia, to przynajmniej nie manipulowaliby przy składach” – mówi portalowi wPolityce.pl mec. Krzysztof Wąsowski, jeden z obrońców ks. Michała Olszewskiego. Pełnomocnicy sercanina, któremu upolityczniona prokuratura zarzuca rzekome nieprawidłowości w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, dziś dowiedzieli się, że Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił wniosek o wyłączenie ze sprawy ławników.
CZYTAJ TAKŻE: NASZ NEWS. Sąd oddalił wniosek o wyłączenie ławników ws. ks. Olszewskiego. Sędzia przyznał, że wyznaczono ich ręcznie!
wPolityce.pl: Panie Mecenasie, jak skomentuje Pan fakt oddalenia przez sędziego Szulewicza wniosku obrony ks. Michała Olszewskiego o wyłączenie ze sprawy ławników wyznaczonych „ręcznie” i na dobę przed procesem?
Mec. Krzysztof Wąsowski, obrońca ks. Michała Olszewskiego: Dostaliśmy taką informację, zanim pojawił się protokół, który uprawnia nas do zaskarżenia. Tyle. Sędzia w ogóle nie wziął pod uwagę tego, że stronniczość „sędziów społecznych”, jak nazywa się ławników wynika już z faktu, że – po pierwsze: wyznaczono ich niezgodnie z ustawą, po drugie: nawet sędzia, który wydał to postanowienie, wskazuje tylko na paragrafy rozporządzenia, które nie stosują się akurat do tego elementu sprawy.
Sędzia nie wziął także pod uwagę, że zarządzenie o dopuszczeniu tych ławników do orzekania miało miejsce na jeden dzień przed rozprawą. Nie mieli więc najmniejszej szansy, aby się na nią przygotować.
Tym bardziej, że regularnie dosyłano nowe materiały. A jak wcześniej wyglądała współpraca z sędzią Ireneuszem Szulewiczem? Czy już wcześniej nie utrudniał pracy obronie księdza Olszewskiego?
Sędzia Szulewicz tak naprawdę nie zgadzał się nawet na etapie posiedzeń aresztowych dopuścić nas do akt postępowania. Poza tym ten sędzia został delegowany do Sądu Apelacyjnego od 1 stycznia – taki jest komunikat na stronie MS. To jakim cudem on teraz orzekał? Od 1 stycznia 2026 do 31 grudnia 2026. Na okres jednego roku został przecież delegowany do Sądu Apelacyjnego. Jednocześnie widnieje w Sądzie Okręgowym jako przewodniczący VIII Wydziału Karnego. Muszę powiedzieć, że to jest szokujące.
Czy tego rodzaju działania mają cokolwiek wspólnego z praworządnością, przywracaniem praworządności, prawem obywateli do uczciwego procesu?
Absolutnie. To wygląda tak, jakby sędzia nie miał jak zapoznać się z naszymi wnioskami, które były składane. To jest kolejny element, który wskazuje, że ta władza po prostu czegoś się boi. Bo nie dość, że ustawiają sobie sąd, to jeszcze jacyś „dziwni” sędziowie rozpoznają wszystkie zażalenia. Trochę tak, jakby chcieli ten proces zabetonować na swoim poziomie. Gdyby nie bali się, gdyby byli pewni tego oskarżenia, to przynajmniej nie manipulowaliby przy składach.
Z czym mamy tutaj do czynienia – z jakąś pokazówką polityczną?
Oczywiście. Wygląda to, jakby było zapotrzebowanie, że ktoś musi być skazany. Nawet z porzuceniem wszystkich pozorów bezstronności i uczciwości.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
CZYTAJ WIĘCEJ O SKANDALACH WOKÓŁ PROCESU KS. M. OLSZEWSKIEGO I URZĘDNICZEK
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/752312-mec-wasowski-ta-wladza-boi-sie-czegos-ws-ks-olszewskiego
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.