W zaledwie cztery tygodnie nowego roku 18 polskich szpitali zrezygnowało z prowadzenia porodówki. Dlaczego Nowa Lewica firmuje swoją twarzą taką politykę, choć niejednokrotnie przekonywała, że to ona walczy o prawa kobiet? O tę kwestię na antenie RMF FM pytana była Katarzyna Kotula, sekretarz stanu w kancelarii premiera i posłanka Nowej Lewicy. Chyba nie będą Państwo zaskoczeni, że pierwszym co przyszło Kotuli na myśl, to to, że za rządów Prawa i Sprawiedliwości również zamykano porodówki. Ile? Kotula podała tutaj liczbę 28. Tyle, że w przeciągu ośmiu lat rządów, a nie 18 w zaledwie cztery tygodnie.
Kuriozalna tłumaczenia Kotuli
Kotula w rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim pytana była m.in. o to, czy wie, ile kobieta mieszkająca w Bieszczadach będzie miała do najbliższej porodówki.
100 kilometrów. Czy to jest polityka równości czy to nie ma nic wspólnego z polityką równości?
— pytał Sroczyński.
Ja się z panem redaktorem zgadzam. Ochrona zdrowia jest niedofinansowana i nie możemy oszczędzać. (…) Musimy dofinansować ochronę zdrowia i przyjąć propozycje Lewicy
— przekonywała Kotula.
CZYTAJ WIĘCEJ:
Kotula dopytywana przez Sroczyńskiego o to, dlaczego Nowa Lewica daje twarz takiej polityce, zaczęła od mówienia o… rządach Prawa i Sprawiedliwości.
Przede wszystkim w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości…
— zaczęła Kotula, ale przerwał jej od razu dziennikarz.
Oczywiście… Przez osiem lat rządów… Wyśmiewaliście Szydło, kiedy ona dokładnie to robiła
— powiedział Sroczyński.
Chciałam powiedzieć, że też zamykano porodówki. (…) Była ich porównywalna liczba. Ponad 28 w czasie rządów PiS
— powiedziała Kotula.
Ale teraz w miesiąc jest 18. W miesiąc. W styczniu
— zauważył Sroczyński.
Gdzie będą rodzić kobiety?
W zaledwie cztery tygodnie nowego roku 18 polskich szpitali zrezygnowało z prowadzenia porodówki. Gdzie miałyby zatem rodzić polskie kobiety, jeśli nie zdążą dostać się na specjalistyczny oddział? Taką alternatywą miałyby być „pokoje narodzin”. „Takie świadczenie będą mogły zakontraktować placówki, które nie mają oddziału ginekologiczno-położniczego, prowadzą jednak SOR lub izbę przyjęć, a odległość, która dzieli je od najbliższego szpitala z porodówką, przekracza 25 km” – informuje „Rzeczpospolita”. 31 stycznia weszły w życie przepisy powołujące do życia takie rozwiązanie „awaryjne”, jednak nie wiadomo, ile pieniędzy zamierza przeznaczyć na to NFZ.
W „pokoju narodzin” na ciężarne pacjentki ma czekać dyżurująca całą dobę położna. Utworzenie specjalnie wydzielonych izb w szpitalach, które nie posiadają oddziałów położniczych, ale prowadzą SOR lub izbę przyjęć, a odległość do najbliższej porodówki przekracza 25 km, ma być rozwiązaniem awaryjnym.
„Ma” być, bo - jak podała kilka dni temu „Rzeczpospolita”, przepisy powołujące do życia tę alternatywę weszły w życie dopiero wczoraj, szpitale jak na razie niezbyt chętnie zgłaszają się do zaopiniowania chęci utworzenia specjalnej izby. Nie wiadomo zresztą, jak duże środki zamierza przeznaczyć na ten cel NFZ.
kk/RMF FM/wPolityce
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/752262-lawinowe-zamykanie-porodowek-kuriozalne-slowa-kotuli-wideo
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.