Zgodnie z decyzją Komisji Europejskiej Polsce przyznano prawie 44 mld euro w ramach programu SAFE na zakup sprzętu wojskowego. Skorzystanie z tych funduszy, które w istocie są pożyczką, jest bardzo silnie obwarowane. To między innymi warunek dokonywania zakupów w krajach europejskich. „Moim zdaniem głównym celem tej konstrukcji finansowej jest wywrócenie zamiaru zbudowania w Polsce silnej armii” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Romuald Szeremietiew. Były p.o. szefa MON uważa, że kilkusettysięczna doskonale uzbrojona armia z dobrymi kontaktami z USA w tej części Europy miałaby ogromną siłę przekonywania, nie tylko militarnego. „Jaka rola pozostałaby Niemcom?” - mówi nasz rozmówca.
Portal wPolityce.pl: Dlaczego z programu SAFE dla Polski przeznaczono 30 proc. wszystkich funduszy, a dla Niemców zero? Berlin nie chce tych pieniędzy z pożyczek?
Prof. Romuald Szeremietiew: Moim zdaniem głównym celem tej konstrukcji finansowej jest wywrócenie zamiaru zbudowania w Polsce silnej armii.
A nie jej wzmocnienie? Premier Donald Tusk i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz pieją z zachwytu. Sikorski mówi o „tsunami” pieniędzy dla wojska.
Kiedy rząd Zjednoczonej Prawicy zorientował się, że Polska musi rozpocząć szybki proces zwiększania liczebności armii oraz jej nowoczesnego uzbrojenia, wtedy pojawiło się pytanie główne: do czego ta armia ma być nam potrzebna i jaką spełniać rolę. Jeśli mamy tylko bronić naszych granic, to wiadomo, co trzeba było zrobić. Jeżeli jednak Polska ma być kluczowym element wschodniej flanki NATO, to musieliśmy zrobić o wiele więcej. W takiej sytuacji Stany Zjednoczone są naszym głównym partnerem w zakresie utrzymania ładu w tym regionie i dlatego potrzebujemy innej armii. Potrzebujemy armii, która jest uzbrojona w silną artylerię, rakiety dające możliwość przeprowadzenia uderzeń na dużych odległościach oraz potrzebujemy sił pancernych. Naturalnie od razu pojawiło się pytanie, skąd wziąć tego typu sprzęt. A właściwie, skąd szybko go wziąć.
W Europie jest go niewiele.
Rzeczywiście. Pierwszym partnerem miały być jednak Niemcy, ponieważ nasze uzbrojenie to także czołgi Leopard. One są ciągle modernizowane i to jest niestety jakaś never-ending story (niekończąca się historia – przyp. red.), bo Niemcy nie bardzo mają ochotę, żeby udostępniać nam najnowsze rozwiązania technologiczne, które sprawiłyby, że te Leopardy byłyby w wyższym standardzie. Kiedy polski rząd zwrócił się do Niemiec z ofertą zakupu czołgów, wówczas usłyszeliśmy, że oni są oczywiście gotowi realizować zamówienia na Leopardy dla Polski, ale ich zdolności produkcyjne to 10-20 czołgów rocznie. Patrząc na rosnące zagrożenie naszego bezpieczeństwa, które wymuszało krótkie terminy zakupów, by zbudować skuteczną armię, niemieckie propozycje były bezużyteczne. Z kolei z Francuzami było jeszcze gorzej. Mają oczywiście jakieś możliwości produkcyjne, ale niestety nie zakresie tych broni, które były nam natychmiast potrzebne. W tej sytuacji to Stany Zjednoczone stały się naszym głównym partnerem, a drugim Korea Południowa, która blisko współpracuje z USA w zakresie produkcji zbrojeniowej. Broń koreańska jest kompatybilna z amerykańską, a to jest rzecz bardzo cenna i niezwykle ważna.
Ten kierunek był ostro krytykowany przez ówczesną opozycję, dziś sprawującą władzę.
Rząd Zjednoczonej Prawicy zdecydował, że kupujemy wiele wyrzutni HIMARS i Chunmoo, czołgi Abrams i koreańskie K2 Black Panther oraz wiele innego sprzętu. Te zakupy wylądowały zatem poza Europą, bo tak być musiało. Po prostu nie mieliśmy innego wyjścia, a Niemcy obudzili się w tej sytuacji z ręką nocniku.
Czy chodzi zatem tylko o biznes militarny w Europie?
W Europie rzeczywiście zaczęto odgrzewać pewne zamiary zbrojeniowe. To jest jednak tylko jedna strona medalu, ponieważ nie sądzę, żeby w berlińskich głowach nagle zmieniła się koncepcja pod tytułem, usunąć Amerykanów i dogadać się z ruskimi. Moim zdaniem ta koncepcja nadal funkcjonuje wśród niemieckich decydentów. Wystarczy przypomnieć słowa kanclerza Friedricha Merza, który nie tak dawno powiedział, że Niemcy są sąsiadami Rosji. To było bardzo znamienne.
Jakie płyną z tego dla nas wnioski, jeśli chodzi o fundusze z programu SAFE i zbrojenie naszej armii?
Jeżeli polska armia będzie silna i uzbrojona w sprzęt amerykańsko-koreański, jeśli będziemy mieć dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi, a wszystko na to wskazuje - kadencja prezydenta Donalda Trumpa dopiero się rozpoczęła, a w Polsce prezydentem został Karol Nawrocki – to jaka rola pozostaje Niemcom? Co oni mogliby w tej sytuacji robić i jakie mieć znacznie? Zwłaszcza że ich zamiary zbudowania potężnej Bundeswery, o czym mówił minister Boris Pistorius i kanclerz Friedrich Merz, są pisane palcem na wodzie. Zresztą sami zaczęli teraz mówić, że tego właściwie zrobić się nie da.
A Polska może zbudować taką armię?
Tak, biorąc pod uwagę postawę prezydenta Karola Nawrockiego, możemy to zrobić. Jeżeli jednak zaangażujemy duże pieniądze z pożyczki (SAFE – przyp. red.) na zakup sprzętu wojskowego, które trzeba będzie oddawać, a zakupy będziemy mogli robić jedynie w Europie, czytaj w Niemczech, to ta armia po prostu nie powstanie. Zamawiany w takich warunkach sprzęt będzie do nas „kapał”, bo Niemcy nie są w stanie wyprodukować większej jego ilości i zresztą chyba nie będą chcieli tego zrobić. Powtarzam, w takich warunkach polska silna armia nie powstanie.
Czyli tu nie chodzi o pieniądze i sprzęt wojskowy?
Nie to jest najważniejsze. Tu chodzi o to, żeby Polska nie mogła się Niemcom mieszać w ich politykę, żeby niewiele znaczyła. Ten cel można przecież osiągnąć przy pomocy takich instrumentów finansowych. Zobaczmy, co się stało z funduszami z KPO. Czy pomogły gospodarce tak bardzo, jak obiecywano? Inna sprawa, że niewiele ich dostaliśmy. Dla Berlina i Brukseli najważniejsze już się stało, Tusk i jego ludzie m.in. dzięki obietnicom pieniędzy z KPO, wrócili do władzy, a nam gospodarka jakoś specjalnie nie rozkwitła. To pokazuje, że przy pomocy takich instrumentów finansowych mogą realizować bardzo różne i znaczące cele, jeśli chodzi o Polskę.
To dlatego powiedział pan na początku rozmowy, że głównym celem programu SAFE jest wywrócenie zamiaru zbudowania w Polsce silnej armii?
Tu chodzi o to, aby Polska nie odgrywała kluczowej roli w Europie, jako partner Stanów Zjednoczonych. O to toczy się cała ta gra i Amerykanie to widzą, mówię tu oczywiście o obecnych władzach USA. Sądzę, że prezydent Karol Nawrocki też to dostrzega i doskonale to rozumie.
Czy można obronić Europę przed Rosją bez Amerykanów?
To się oczywiście nie uda. Ten stojący ciągle przed Polską wielki problem ma już długą historię. Chodzi o odbudowanie takiej Rzeczpospolitej, która będzie regionalnym mocarstwem, jeżeli chodzi o tę część świata, tę część Europy. Takie zamiary i plany mieli piłsudczycy. W tym kierunku prowadził swoją politykę Józef Piłsudski i próbował konstruować politykę zagraniczną minister Józef Beck. To była koncepcja zbudowania „Trzeciej Europy”, czyli stworzenia bloku państw Europy Środkowo-Wschodniej, który były niezależny od dominacji Niemiec i Rosji w Europie. Podjęto nawet próbę zbudowania jakieś federacji z Czechami. Współcześnie ten koncept przyszedł wraz z rządami Zjednoczonej Prawicy oraz prezydenturą Andrzeja Dudy. Mam na myśli tworzenie strefy Trójmorza. Proszę zwrócić uwagę, że w czasie pierwszej prezydentury Donalda Trumpa, on przyjechał do Polski na drugi szczyt Trójmorza w 2017 r. Bardzo mu na tym zależało. Pamiętamy jego niezwykłe wystąpienie na placu Krasińskich, kiedy mówił o naszej wspólnocie cywilizacyjnej i o ogromnym znaczeniu Polski, jako podmiotu ważnego dla polityki prowadzonej przez administrację amerykańską w tej części świata. Współcześnie Trump to powtórzył i mówił także o tym wiceprezydent J.D. Vance.
Bez silnej armii Polska takim regionalnym mocarstwem nie będzie?
Absolutnie. I dlatego prezydent Karol Nawrocki mówi nawet nie o 300-tysięcznej armii, ale o półmilionowej. Widzi potrzebę zbudowania najsilniejszej armii w Europie. Tymczasem program SAFE ma doprowadzić do tego, abyśmy się stali impotentni, bez możliwości działania, nieliczący się w wielu wymiarach.
Dlatego program SAFE nie jest Niemcom potrzebny?
Zdecydowanie, do niczego nie jest on im potrzebny. I dodatkowo pamiętajmy, że to pożyczka, którą Polacy i tak zapłacą. Po co Niemcom taka pożyczka? W razie potrzeby będą sobie małymi krokami realizować swoje zapotrzebowania w armii. Nie mają z tym problemu, bo Berlin wraca do pomysłu dogadania się z Rosjanami i pozbycia się Amerykanów z Europy. Nie chcą szybko zbroić Bundeswery i robić z niej potężnej armii, zwłaszcza, że bardzo szybko okazało się, iż to się im nie uda.
Sprzęt to jedno, ale musieliby jeszcze pomyśleć, kto znajdzie się w niemieckiej armii?
Tak, kogóż mieliby do niej powołać? Tych muzułmanów, których mają u siebie tyle? To jest duży problem i ma go także Rosja. Większość przymusowych poborowych do rosyjskiej armii to będą za chwilę muzułmanie. Szacuje się, że to może być nawet 40 proc. I w związku z tym w sztabie generalnym armii rosyjskiej, miała się toczyć jakaś narada, bo już teraz mają duże kłopoty z żołnierzami muzułmańskim w swoich jednostkach. Wybuchają awantury pomiędzy nimi a Rosjanami. Podobno jeden z doradców ministra obrony Rosji zaproponował nawet, aby tych muzułmańskich poborowych grupować oddzielnie we własne jednostki. Pomysł stworzenia muzułmańskich dywizji uznano za wariacki.
Polska armia jest pod tym względem jednorodna i z ogromnymi patriotycznymi tradycjami.
Półmilionowa armia w tej części Europy, która byłaby uzbrojona HIMARS-y, wyrzutnie Chunmoo, samoloty F-35, czołgi Abrams i koreańskie K2 Black Panther to poważna siła przekonywania, nie tylko militarnego. Jej przeciwnicy nie chcą absolutnie do takiej sytuacji dopuścić. Z kolei prezydent Karol Nawrocki to wszystko rozumie i przez żołnierzy postrzegany jest jak dowódca. Żołnierze to wyczuwają. Myślę, że w tej chwili rozgrywa się ogromna i strasznie ważna rzecz, jeżeli idzie o naszą przyszłość i o przyszłość Europy - czy będzie kolejna wojna światowa, czy jej nie będzie.
Dziękuję za rozmowę.
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/752057-szeremietiew-safe-ma-wywrocic-koncepcje-zbudowania-silnej-armii
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.