Jak w wielu parlamentach także i w Parlamencie Europejskim „leje się wodę”. To metafora, ale chodzi o prawdziwą, najprawdziwsza wodę z europarlamentarnego kranu. Nie dlatego o niej piszę, żeby była ona jakoś specjalnie ekologiczna czy czysta - bo nie jest ani taka ani siaka. Piszę o niej tylko dlatego, iż jest ona konsekwentnie i sposób jakże przewidywalny… zimna.
Otóż bowiem od blisko dziesięciu lat - nie od dziesięciu dni czy dziesięciu tygodni czy nawet dziesięciu miesięcy - w siedzibach europarlamentu w Strasburgu, ale również w Brukseli jest wyłącznie zimna woda. Chyba, że ktoś ją sobie zagotuje - no, wtedy przestaje być zimna. Niejako wbrew Parlamentowi Europejskiemu i jego administracji.
Dlaczego tylko zimna?
Dlaczego tylko zimna? Bo ponoć od lat akurat tu panuje choroba zwana ciekawie, bo kojarzy się owa nazwa z legionami rzymskimi czy (dla Polaków) z Legionami Polskimi - a mianowicie „legionella”. Ciekawe jednak, ze w innych gmachach i budynkach i w stolicy Alzacji i w stolicy Królestwa Belgii owej legionelli nie ma, a uparło się choróbsko na instytucje unijne, zwłaszcza Parlament Europejski. Dzięki owej zimnej wodzie co roku europarlament oszczędza krocie, a posłowie, asystenci, stażyści i administracja myją ręce zawsze, wszędzie i wyłącznie w zimnej wodzie!
Gdy panowała tu pandemia COVID-19 obok kranów tylko z zimną wodą w europarlamentarnych brukselskich i strasburgskich toaletach wisiały ogłoszenia w językach angielskim i francuskim, że oto w związku z zaraza koniecznie trzeba myc ręce… w gorącej wodzie. Ale była to kompletna fikcja. Skądinąd fikcja typowa dla Unii Europejskiej oraz jej instytucji. Ot, jeden z licznych, modnych tu, ba, należących nawet do dobrego, bo niebieskiego ze złotymi gwiazdkami tonu, „political fiction”.
Gdy mówię różnymi gościom z Polski, że w jednej z najważniejszych instytucji UE jest od wielu lat wyłącznie zimna wodą albo traktują jako żart albo uznają to przejaw dziwacznego, bo eurosceptycznego uprzedzenia. Nie chcą wierzyć, iż to w ogóle jest możliwe i to w samym „sercu” Unii. Kręcą głowami. Dopiero potem zaczynają myśleć, że skoro ta UE, która ma olbrzymi budżet (o potencjalnym bankructwie już w roku 2027 mówią tylko dobrze poinformowani specjaliści…) i która szasta pieniędzmi na tzw. pożyczki dla Ukrainy nie potrafi zagwarantować własnym pracownikom minimalnych standardów, które są normą w zwykłych, nawet małych firmach - to może brukselski król jest po prostu nagi?
Program „RH+. Rozmowy Czarneckiego”
PS: Zapraszam do oglądania mojego programu poświęconego polityce międzynarodowej „RH+. Rozmowy Czarneckiego”, która emitowany jest w tv WPOLSCE.24 w każdą sobotę i niedzielę o godz. 15.15.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/751879-legionella-na-wojnie-z-ue-czyli-krol-jest-nagi
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.