Sąd Okręgowy w Warszawie nie uwzględnił wniosku obrony o wyłączenie sędziego Dariusza Łubowskiego z orzekania w sprawie ekstradycji Rosjanina Aleksandra Butiagina. Archeolog jest podejrzany przez Ukrainę o częściowe zniszczenie zabytków na Krymie. Decyzja oznacza, że proces ekstradycyjny będzie kontynuowany przy udziale sędziego Łubowskiego, a termin kolejnego posiedzenia zostanie wyznaczony wkrótce.
W połowie stycznia w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyło się posiedzenie z udziałem sędziego Dariusza Łubowskiego w przedmiocie prawnej oceny dopuszczalności ekstradycji Aleksandra Butiagina (wyraził zgodę na publikację nazwiska i wizerunku - PAP). Obrońca archeologa adwokat Adam Domański złożył wówczas wniosek o wyłączenie sędziego Dariusza Łubowskiego z orzekania w sprawie ekstradycji jego klienta, wskazując na obawy o bezstronność sędziego.
Było to podyktowane oceną obrony sposobu dotychczasowego rozstrzygania wszystkich wniosków obrony w połączeniu z uprzednimi medialnymi informacjami na temat innej rozpoznawanej przez sędziego w tym składzie sprawy obywatela Ukrainy, który nie został wydany stronie niemieckiej z uwagi na ocenę dokonaną przez sąd, że czyn sabotażu, który miał być przez tego obywatela Ukrainy popełniony, nie był przestępstwem
— wyjaśniał obrońca archeologa.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Ambasador Krajewski wezwany do rosyjskiego MSZ. Kreml wściekł się na sprawę zatrzymanego w Polsce archeologa Aleksandra B.
Zaznaczał, że „w związku z tym obrona, dostrzegając rozstrzygnięcia dotychczasowe w tej sprawie, w połączeniu ze wspomnianymi medialnymi informacjami na temat wypowiedzi, jakie miały paść w odniesieniu do trwającego konfliktu zbrojnego, w ocenie obrony stanowią wystarczającą podstawę do tego, by wyłączyć sędziego Łubowskiego z rozpoznania sprawy”.
Jak poinformował PAP Sąd Okręgowy w Warszawie wniosek obrony o wyłączenie sędziego Dariusza Łubowskiego nie został uwzględniony. Rozpatrywała go sędzia Katarzyna Stasiów. Obecnie sprawa ekstradycji oczekuje więc na wyznaczenie nowego terminu posiedzenia.
Służby zatrzymały Butiagina
Na początku grudnia ub.r. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, działająca na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie, w związku z wnioskiem strony ukraińskiej o międzynarodową pomoc prawną, zatrzymała obywatela Federacji Rosyjskiej Aleksandra Butiagina. Ukraińska prokuratura podejrzewa go o umyślne, nielegalne, częściowe zniszczenie obiektu dziedzictwa kulturowego.
Butiagin został przesłuchany w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, gdzie odmówił składania wyjaśnień. Decyzją sądu został aresztowany. 12 stycznia sąd w Warszawie przedłużył jego areszt do 4 marca.
Zgodnie z wnioskiem z 13 listopada 2025 r. prokuratury ukraińskiej o ekstradycję Aleksander Butiagin, jako kierownik Sekcji Archeologii Starożytnej Północnego Regionu Morza Czarnego Federalnego Zakładu Kultury Ermitaż w latach 2014–2019, nie mając stosownych pozwoleń na prowadzenie prac wykopaliskowych, prowadził je na terenie archeologicznego kompleksu „Starożytne miasto Myrmekjon” w Kerczu na Krymie. Jak przekazała strona ukraińska, swymi pracami miał zniszczyć kompleks archeologiczny. Straty szacowane są na ponad 200 mln hrywien.
Za pierwszy zarzut według prawa ukraińskiego grozi Butiaginowi grzywna, za drugi do 5 lat więzienia.
Archeolog nie zgadza się na ekstradycję
Rosja uznała oskarżenia Ukrainy wobec archeologa za „absurdalne” i zażądała jego uwolnienia. W tej sprawie do rosyjskiego MSZ został wezwany ambasador RP w Rosji Krzysztof Krajewski.
Sam Butiagin, jak przekazywał jego obrońca podczas poprzedniej rozprawy, złożył wyjaśnienia i nie zgodził się na ekstradycję.
Obszernie wyjaśnił, że prace na stanowisku Myrmekion prowadził nieprzerwanie od lat 90., zawsze miał zgodę właściwych władz administracyjnych. (…) Natomiast po wydarzeniach geopolitycznych, które miały wówczas miejsce, siłą rzeczy nie miał możliwości pozyskiwania zgody władz ukraińskich (…), w związku z tym zgody te były wydawane przez właściwe organy Federacji Rosyjskiej
— powiedział Domański.
O orzeczeniach sędziego Łubowskiego było głośno w ostatnich miesiącach.
W październiku ub.r. sędzia ten odmówił wydania władzom niemieckim obywatela Ukrainy Wołodymyra Żurawlowa, a także uchylił wobec niego areszt. Mężczyzna był poszukiwany europejskim nakazem aresztowania (ENA) jako podejrzany o wysadzenie gazociągu Nord Stream.
Po pierwsze jest pan wolny
— powiedział wtedy do Żurawlowa sędzia Łubowski.
Innymi słowy Ukraina, o ile to Ukraina, siły specjalne i ścigany, czego sąd nie przesądza, zorganizowały zbrojną misję zniszczenia rurociągów wroga, to działania te nie były bezprawne. Przeciwnie, były uzasadnione, racjonalne i sprawiedliwe
— wskazał ponadto wówczas sędzia.
CZYTAJ WIĘCEJ: Nie tylko poseł Romanowski. Oto inne decyzje sędziego Łubowskiego! „Ścigany przez Łukaszenkę”; „Nie wydał Niemcom Żurawlowa”
Sędzia Łubowski odsunięty ws. Romanowskiego
Z kolei w grudniu ub.r. SO uchylił ENA wobec byłego wiceministra sprawiedliwości i posła PiS Marcina Romanowskiego wydany w ramach śledztwa dotyczącego działalności Funduszu Sprawiedliwości w czasach tej partii. Decyzja ta również została podjęta przez sędziego Łubowskiego.
Prokuratura złożyła ponowny wniosek o zastosowanie wobec Romanowskiego ENA, a także zawnioskowała wówczas o wyłączenie Łubowskiego ze sprawy ENA wobec Romanowskiego. W połowie stycznia br. sąd uwzględnił wniosek prokuratury i wyłączył Łubowskiego ze sprawy Romanowskiego. Sprawa ENA wobec Romanowskiego trafiła do sędzi Izabeli Ledzion. Obrona byłego wiceministra wskazuje m.in., że sędzia ta została wyznaczona „z pominięciem losowania”.
CZYTAJ RÓWNIEŻ:
xyz/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/751771-ekstradycja-rosjanina-sedzia-lubowski-nie-zostal-odsuniety
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.