Stołeczny sąd rejonowy umorzył sprawę prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z oskarżenia europosła KO Krzysztofa Brejzy ze względu na znikomą społeczną szkodliwość czynu.
Według Brejzy, Kaczyński w marcu 2024 r. zarzucił mu popełnianie poważnych i „odrażających przestępstw”. Proces w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia toczył się od jesieni zeszłego roku.
Uzasadnienie wyroku
Sędzia Tomasz Trębicki przypomniał, że Kaczyński wypowiadał się jako świadek przed sejmową komisją śledczą ds. Pegasusa, a wypowiedź padła jako odpowiedź na jedno z pytań członków komisji do prezesa PiS. Co ważniejsze – jak dodał sąd – pytania dotyczyły także „przemyśleń i opinii”.
Nie padło to jako samodzielna teza, tylko wypowiedź skonstruowana w odpowiedzi na pytanie
— zaznaczył sędzia.
W ocenie sądu, nie pozostawiało wątpliwości zarówno to, że będące przedmiotem oskarżenia słowa zostały wypowiedziane przez Kaczyńskiego w trakcie przesłuchania przed komisją, jak i to, że Brejza nie został oskarżony, skazany, a nawet nie był podejrzewany o popełnienie przestępstw, o których „wypowiadał się pan poseł Kaczyński”.
Pan poseł Kaczyński miał świadomość tego, że to postępowanie i te zachowania, które panu Brejzie były przypisywane, miały być dokonane już przed wielu laty i miał świadomość tego, że pan poseł Brejza nigdy za to nie został skazany i nigdy nie przedstawiono mu zarzutów
— mówił w uzasadnieniu Trębicki.
Dlatego, w ocenie sądu, Kaczyński „nie powinien twierdzić publicznie, że pan poseł Brejza dopuścił się czynu zabronionego, popełnił przestępstwo, (…) poważne przestępstwo, czy też przestępstwo odrażające”.
Jako funkcjonariusz publiczny w ocenie sądu do tego uprawniony nie jest
— dodał sędzia.
Trębicki zaznaczył, że w ocenie sądu samo zachowanie lidera PiS wypełniło w związku z tym znamiona przestępstwa zniesławienia za pomocą środków masowego komunikowania. Jednak, jak dodał, „aby stwierdzić, że dane zachowanie stanowi przestępstwo (…) musi to być czyn zabroniony, popełniony przez osobę podlegającą odpowiedzialności karnej, bezprawny, zawiniony i społecznie szkodliwy w stopniu wyższym niż znikomy”. Tymczasem, dodał, w ocenie sądu ostatnia z przesłanek nie została w tym przypadku spełniona.
Żona Brejzy niecierpliwie czekała na wyrok
Z wpisu żony europosła KO Doroty Brejzy przed rozprawą można było wyczytać, iż liczy ona na korzystny wyrok dla swojego męża. Rzeczywistość okazała się inna.
Już w najbliższy wtorek o 14 30 w sądzie rejonowym dla Warszawy Śródmieścia ogłoszenie wyroku w sprawie zniesławień Jarosława Kaczyńskiego. Czekam z niecierpliwością! To przełomowa, ważna dla rozliczeń sprawa. Nie godzimy się z Krzysztofem Brejzą ani na kłamstwo, ani na dezinformację, ani na obrażanie ludzi. Debata publiczna musi być od tego wolna. Zapraszam Was do śledzenia losów tej sprawy
— ekscytowała się Dorota Brejza dwa dni temu.
Czego dotyczyło oskarżenie Brejzy?
Oskarżenie Brejzy dotyczyło słów prezesa PiS, które padły na posiedzeniu komisji śledczej w marcu 2024 r. Lider PiS mówił wówczas odnosząc się do Brejzy: „Znaczący polityk formacji opozycyjnej dopuszcza się bardzo poważnych, a przy tym odrażających przestępstw”. W tej sprawie Sejm uchylił Kaczyńskiemu immunitet w marcu zeszłego roku.
tkwl/PAP/X
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/751707-porazka-brejzy-w-sporze-z-prezesem-pis-sad-umorzyl-postepowanie
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.