Rzecznik Dyscyplinarny sędziów Piotr Schab oraz jego zastępcy sędziowie Michał Lasota i Przemysław Radzik ujawnili dziś szokujące kulisy wtargnięcia prokuratorów Waldemara Żurka do Krajowej Rady Sądownictwa. „Ich zachowania były chaotyczne. Widziałem, że dokument sygnowany określeniem ‘obrońca’ został przez prokuratorów zabrany. Uprzedzałem i prosiłem, żeby potraktować ten dokument tak, jak przewidują to przepisy Kodeksu postępowania karnego. Prokurator to zlekceważył” - relacjonował sędzia Lasota. Ujawniono także szczegóły dotyczące posiedzenia Sądu Najwyższego z udziałem uzurpującego sobie funkcję rzecznika dyscyplinarnego sędziego Tomasza Ładnego.
Dwa dni temu na stronach Sądu Najwyższego opublikowane zostało miażdżące dla Waldemara Żurka uzasadnienie do postanowienia z 8 grudnia ubiegłego r. w sprawie dyscyplinarnej jednego z sędziów. SN jednoznacznie uznał za nielegalne decyzje Adama Bodnara i Waldemara Żurka o odwołaniu Rzeczników Dyscyplinarnych sędziów Piotra Schaba, Przemysława Radzika i Michała Lasotę.
Nie tylko stwierdzono w nim, że ministrowie działali bez podstawy prawnej, ale przede wszystkim to, że naruszone zostały przepisy o kadencyjności rzeczników. To oznacza, że wskazani przez nich domniemani rzecznicy dyscyplinarni działają dziś bezprawnie, narażając się na poważne konsekwencje karne.
To nie jest nasze stanowisko. To jest utrwalona linia orzecznicza organu, który o tym decyduje ostatecznie, czyli Sądu Najwyższego. To już jest kilkanaście orzeczeń w różnych postępowaniach immunitetowych, dyscyplinarnych czy też postępowaniach, które mają charakter dyscyplinarny. Jakby zwieńczeniem tej linii orzeczniczej jest postanowienie Sądu Najwyższego z 8 grudnia 2025 roku w sprawie 2W80/22. Orzeczenie to jest dostępne w bazie internetowej Sądu Najwyższego
— powiedział w czasie konferencji sędzia Michał Lasota, zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego SSP.
Skład nie do podważenia
Rzecznicy dyscyplinarni wskazali, że sędziowie SN, którzy wydali postanowienie i uzasadnienie miażdżące narrację Bodnara i Żurka, są prawnikami z uznanym w środowisku dorobkiem orzeczniczym.
W tym postanowieniu Sąd Najwyższy w składzie sędzia Wiesław Kozielewicz, sędzia Zbigniew Korzeniowski i sędzia Arkadiusz Sopata, czyli w składzie, który nie jest kwestionowany - w zasadzie żaden skład nie może być w zasadzie kwestionowany - ale ten skład nie może być też kwestionowany przez pana ministra Żurka, wyraźnie, jednoznacznie i wprost stwierdził, że Rzecznik Dyscyplinarny i jego zastępcy cechują się kadencyjnością, jak każdy inny kadencyjny organ. Skoro ustawa nie przewiduje trybu i możliwości odwołania w trakcie kadencji, to minister nie mógł odwołać. Zatem akt, którym próbował nas nieudolnie odwołać, nie wywołuje żadnych skutków
— powiedział w czasie konferencji sędzia Michał Lasota, zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego. Niestety Żurek zrobił swoje i wczoraj samodzielnie uznał izbę SN za źle powołaną.
CZYTAJ TAKŻE: Miażdżące stanowisko SN. Żurek zwyczajnie to… ignoruje! Co mówił o KRS? „Te akta są zamelinowane w szafach”
Sędziowie SN nie uznali plenipotenta Żurka
Okazuje się, że na Sąd Najwyższy całkowicie zignorował sędziego Tomasza Ładnego, którego Waldemar Żurek chciał wstawić w miejsce sędziego Piotra Schaba, twierdząc, że to on jest teraz Rzecznikiem Dyscyplinarnym Sędziów Sądów Powszechnych.
Co znamienne na posiedzenie, o którym mowa stawił się pan sędzia Tomasz Ładny. Jego czynność uznana została za bezskuteczną. Była to czynność polegająca na wycofaniu środka odwoławczego i sąd przystąpił do rozpoznania tego środka odwoławczego, który wniósł legalny zastępca rzecznika dyscyplinarnego
— ujawnił legalny Rzecznik Dyscyplinarny SSP sędzia Piotr Schab.
CZYTAJ TAKŻE: Mazur chwali się uporządkowaniem postępowań dyscyplinarnych. Radzik: „Wprowadziliście chaos, destrukcję i bezprawie”
Wtargnięcie „żurkowców” do KRS
Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego sędzia Michał Lasota opisał w czasie konferencji sposób zachowania prokuratorów Żurka Tomasza Narłowskiego i Zbigniewa Rzepy, w czasie ich najazdu na Krajową Radę Sądownictwa.
Jeśli zaś chodzi o sam przebieg tej czynności, której byłem świadkiem, trwało to ponad 12 godzin. Panowie prokuratorzy nie wiedzieli, czego szukają. Ich zachowania miało charakter chaotyczny. Było dokładnie tak, jak stwierdził pan sędzia Schab. Mianowicie sam widziałem, że dokument sygnowany określeniem „obrońca” został przez prokuratorów zabrany. Uprzedzałem i prosiłem, żeby potraktować ten dokument tak, jak przewidują to przepisy Kodeksu postepowania karnego. Prokurator zlekceważył to, co mówię.** Ten prokurator miał taką tendencję, że kiedy pytany był o jakąś niewygodną kwestię, to wychodził z pokoju
— powiedział sędzia Michał Lasota
Uprzedzałem, mówiłem i wskazywałem, że w szafie sędziego Radzika są jego prywatne dokumenty. Wywołaliśmy nawet połączenie z sędzią Radzikiem, który poprzez telefon informował prokuratorów o tym, że w szafie są jego dokumenty. To też nie wywarło żadnego skutku. Dokumenty zostały zabrane
— relacjonował.
Na początku prokuratorzy chcieli pozorować staranność czynności i każdy z segregatorów pakowali do takich kopert bezpiecznych. Trwało to tylko przez chwilę, bo doszli do wniosku, że albo to za dużo czasu zabiera, albo koperta za mała, albo kopert zabrakło i finalnie nie wszystkie segregatory były po prostu umieszczane w kartonach, które potem były ostreczowane. Zatem w zasadzie mogli zabrać wszystko bez pisania tego, co zabrali
— dodał Lasota. Jego słowa uzupełnił sędzia Piotr Schab.
Respektować trzeba przepis artykułu 225 par. 1 Kodeksu postępowania karnego, wedle którego w sytuacji, w której znalezione na przeszukaniu pismo lub inny dokument zawiera informacje niejawne albo wiadomości objęte tajemnicą zawodową, a zatem obrończą lub inną tajemnicę prawnie chronioną, na przykład dokumentację medyczną, albo ma charakter osobisty, wówczas organ przeprowadzający czynność przekazuje niezwłocznie pismo lub inny dokument bez jego odczytania prokuratorowi lub sądowi w opieczętowanym opakowaniu. Policja zatem miała powinność przekazania w opieczętowanym opakowaniu takiej dokumentacji prokuraturze. Prokurator będący obecnym przy tych czynnościach całkowicie zignorował ten obowiązek
— oświadczył Rzecznik Dyscyplinarny sędzia Piotr Schab.
Chciałbym jeszcze wskazać, że nie jest prawdą to, co podawano w mediach tzw. mainstreamu, że najście policyjno-prokuratorskie dotyczyło tylko biur rzeczników dyscyplinarnych. Otóż cała siedziba Krajowej Rady Sądownictwa była zablokowana, otoczona przez ok. 100 policjantów. Nawet przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa i jej członkowie mieli duży problem, żeby wejść do swoich pomieszczeń, gdzie wykonują czynności służbowe
— powiedział sędzia Lasota.
To było uderzenie w KRS
Rzecznik Dyscyplinarny Piotr Schab sprzeciwił się - jak stwierdził - „fałszywej i kłamliwej narracji, o tym, że nie zaatakowano Krajowej Rady Sądownictwa, ale wprowadzono policję jedynie do biura Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych”.
Chcę powiedzieć, że zgodnie z ustawą Prawo o ustroju sądów powszechnych, nie bez powodu obsługę biurową, administracyjną Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz jego zastępców świadczy Krajowa Rada Sądownictwa. To jest taka konstrukcja prawna, która ma na celu zagwarantowanie niezależności od władzy wykonawczej zarówno Krajowej Rady Sądownictwa, jak i Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, który - uwaga! - podlega w istotnym zakresie swoistemu nadzorowi ze strony KRS, ponieważ tylko KRS rozpoznaje skargi na czynności Rzecznika Dyscyplinarnego SSP oraz jego zastępców
— przypomniał sędzia Schab.
Jeżeli zatem państwo słuchają narracji, kłamliwej narracji czynnika administracji rządowej, że chodziło o atak na biuro rzecznika, to jest to fałsz. Chodziło o atak na Krajową Radę Sądownictwa poprzez zagarnięcie naszych dokumentów, poprzez uniemożliwienie dostępu do tych czynności zarówno członkom KRS, co miało miejsce, utrudnianie im tego dostępu, osobom przybranym do udziału w tej czynności jak i pełnomocnikom
— dodał RDSSP wyjaśniając konsekwencje działań prokuratorów Tomasza Narłowskiego i Zbigniewa Rzepy i wspierających ich policjantów.
Kto patrzy teraz w obiektywy
Sędziowie Schab, Radzi i Lasota ujawnili także zdumiewające informacje o zainstalowaniu - prawdopodobnie przez policję - dodatkowych kamer na zewnątrz budynku Krajowej Rady Sądownictwa.
Jeśli państw Państwo zwróciliście uwagę, to przy wejściu głównym, jak i wejściu bocznym od strony parkingu pozostały dwie kamery. Z tego, co nam wiadomo zostały zamontowane przez policję. Te dwa miejsca, w których te kamery są zamontowane nie mają żadnego związku z pokojami, które zajmują rzecznicy dyscyplinarni sędziów
— oświadczył sędzia Michał Lasota.
Robert Knap/Telewizja wPolsce24
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/751705-sedziowie-o-kulisach-wtargniecia-do-krs-w-tle-takze-decyzja-sn
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.