Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska została zapytana o alternatywne źródła ogrzewania na wypadek braku prądu. Jest to - dodajmy - zagadnienie z Rządowego Poradnika Bezpieczeństwa. Odpowiadając na to pytanie w Polsat News Hennig-Kloska najpierw wyraźnie się zdziwiła, później zaczęła opowiadać o smogu, a następnie próbowała (chyba?) uspokoić widzów, że „minister Motyka wprowadza narzędzia antyblackoutowe”. Zdecydowanie łatwiej było pani minister dywagować nad sytuacją w jej partii Polska2050, m.in. ewentualną zmianą nazwy.
W Rządowym Poradniku Bezpieczeństwa pojawiło się m.in. zagadnienie dotyczące blackoutu, czyli długotrwałego braku prądu. Autorzy radzą czytelnikom, aby zabezpieczyli się przed taką sytuacją, zaopatrując się w alternatywne źródła światła i ogrzewania. Choć podano kilka przykładów, to nic dziwnego, że Polacy chcą wiedzieć, jak na taką sytuację przygotowane jest także państwo.
Hennig-Kloska o alternatywnych źródłach ogrzewania
Wiedzę tę mogą uzyskać chociażby za pośrednictwem mediów i dziennikarzy przeprowadzających wywiady z politykami. Przynajmniej w teorii mogą uzyskać, bo w praktyce bywa różnie - tak jak niedawno z posłem Michałem Szczerbą czy… dziś, z minister Pauliną Hennig-Kloską, która była gościem Polsat News.
Jakie alternatywne źródło ogrzewania poleca pani minister w przypadku braku prądu?
— zapytał dziennikarz.
Yyy, to znaczy… A kiedy ostatnio panu prąd wyłączono w Polsce?
— odparła wyraźnie zdziwiona pani minister.
Później sięgnęła po metodę studenta, który podczas egzaminu ustnego nie umie odpowiedzieć na zadane pytanie i próbuje ratować się, opowiadając o zagadnieniu, które udało mu się opanować lepiej.
No, trochę mierzmy się z problemami, które mamy dzisiaj. Największym problemem jest problem smogu w Polsce
— odparła.
Dopytywana o alternatywne źródła, stwierdziła:
Generalnie budujemy rozproszony system i oczywiście są i piece na pellet, są i pompy ciepła, są dzisiaj różne dostępne alternatywy, źródła energii.
Natomiast eliminujemy piece, które zatruwają najbardziej powietrze, którym oddychamy. Jesteśmy w tej chwili w zimie, gdzie bezwietrzna, mroźna aura sprawia, że smog rozprzestrzenia się pod naszymi oknami i jest naprawdę zabójczy dla naszych płuc. I podnoszenie jakości paliw stałych, eliminowanie najbardziej smrodzących kopciuchów, pozostanie w naszej gestii
— przekonywała.
Dziennikarz jeszcze raz zapytał, co w przypadku ryzyka blackoutu.
Ale to jest sytuacja, z którą walczy kraj. Minister Motyka wprowadza narzędzia antyblackoutowe po to, by kraj nie mierzył się z tego typu problemami
— stwierdziła Hennig-Kloska.
Polska2050 zmieni nazwę?
Zdecydowanie łatwiejszy dla pani minister był temat sytuacji w partii.
Wszyscy mamy na uwadze to, by w nowej rzeczywistości odnalazł się pan marszałek, bo jest założycielem naszego ugrupowania, ojcem tego ugrupowania
— powiedziała, pytana o stanowcze deklaracje Szymona Hołowni, który postawił swojej partii ultimatum, że jeśli przewodniczącą zostanie Paulina Hennig-Kloska lub Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, odejdzie z Polski2050.
Czy „rodzina” zmieni nazwisko, kiedy „ojciec” od niej odejdzie?
To będzie jego decyzja. Ale i tak wszyscy wiemy, i o tym też otwarcie mówili kandydaci na spotkaniach, że nazwę i tak trzeba będzie zmienić, bo skoro Szymon Hołownia zdecydował, że nie chce być dalej przewodniczącym Polski 2050, no to zmiana nazwy jest pewną konsekwencją
— stwierdziła Paulina Hennig-Kloska.
Są zdania, że powinniśmy zrobić większy rebranding w naszym ugrupowaniu. Są środowiska, które też są gotowe z nami podjąć współpracę. Wielu samorządowców chciałoby się włączyć w dialog i rozmowę z nami, szukając też dla siebie przestrzeni do robienia polityki powyżej samorządu. Generalnie, biorąc pod uwagę to, o czym mogliśmy czytać w ostatnich dniach, to boli. Boli mnie, boli wielu naszych członków, naszych wyborców, ludzi, którzy liczyli, patrząc na nasze ugrupowanie, na nową jakość w polityce. I ja absolutnie nie podzielam takich standardów w polityce i to się musi zmienić
— oceniła polityk.
„Emocje trochę pojawiły się w tej kampanii”
Hennig-Kloska przekonywała również, że systematycznie rozmawia z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz.
Ostatni raz rozmawiałyśmy wczoraj późnym popołudniem i inaczej oceniam sytuację w partii, ale też nastroje w regionach. Generalnie ta kampania wniosła do naszego ugrupowania bardzo wiele pozytywnych emocji
— podkreśliła.
Ta kampania ożywiła struktury w regionach, była bardzo potrzebna. W okresie świąteczno-noworocznym ludzie potrafili co dwa dni przychodzić na spotkania wyborcze, włączać się na spotkania online, by w okresie, w którym zwykle nie rozmawiamy o polityce, rozmawiać o przyszłości swojego ugrupowania, z konkretnymi, kolejnymi kandydatami, którzy przyjeżdżali do ich regionów. To nie jest normalne, ale to bardzo pozytywnie budziło nastroje w partii
— mówiła polityk.
Na grupie, z której wyciekły te screeny nie było ani mnie, ani Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, ani Joanny Muchy, Ryszarda Petru czy Rafała Kasprzyka, tam nie było kandydatów. Te screeny, które wyciekły, wyciekły z grupy założonej przez Szymona Hołownię. Ale faktycznie emocje trochę pojawiły się w tej kampanii po tym, jak nie rozstrzygnęliśmy drugiej tury, która została unieważniona. Bo ludzie oczekują już zakończenia tego procesu. Chcą wziąć się do roboty, chcą zacząć robić to, o czym w partii od wielu tygodni, wręcz już miesięcy, mówimy
— tłumaczyła.
CZYTAJ TAKŻE: Hołownia opuści Polskę 2050?! Stawia ultimatum i ostrzega Radę Krajową przed planowaną decyzją: To programowana samozagłada
Polsat News/X/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/751683-hennig-kloska-zapytana-o-blackout-wolala-opowiadac-o-smogu
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.