„Koleżanki i koledzy, to nie jest sejmik szlachecki w XVIII wieku, to nie jest serial ‘1670’, to jest Polska 2050. A więc jeżeli ktoś chce robić Polskę 1670, to zapraszam go w inne miejsca, których na scenie politycznej nie brakuje, ale to już, przepraszam, nie ze mną” - powiedział Szymon Hołownia w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie, odnosząc się do konfliktu rozrywającego jego partię.
„To jest próba puczu”
Już nie tylko wybór nowego przewodniczącego rozdziera Polskę 2050. Od rana media rozpisują się o nowym konflikcie w partii Szymona Hołowni. Jak poinformował PAP poseł Adam Luboński, Aleksandra Leo, podczas nieobecności szefa klubu Polski 2050 Pawła Śliza, próbowała przeprowadzić głosowanie nad wyborem dziewięciu osób do Rady Krajowej. Zaznaczył, że nie była do tego uprawniona, gdyż w środę prezydium klubu odwołało ją z funkcji wiceszefowej klubu.
Luboński ocenił, że ta sprawa ma bezpośredni związek z wewnątrzpartyjną rywalizacją wyborczą. Przypomniał, że Rada Krajowa wybiera połowę składu zarządu krajowego partii.
Gdyby to głosowanie się odbyło, dziewięć miejsc w Radzie mogliby obsadzić zwolennicy Pauliny Hennig-Kloski
— zaznaczył.
Poseł podkreślił, że dzień wcześniej klub otrzymał informację o zamiarze przeprowadzenia takiego głosowania. Luboński relacjonował, że Śliz wyraził na to wstępną zgodę, zastrzegając jednak, że jako przewodniczący musi najpierw uczestniczyć w uroczystościach pogrzebowych swojego teścia, który nagle zmarł. W czwartek Śliz przebywał we Wrocławiu wraz z rodziną.
To jest tańczenie na nieszczęściu Pawła Śliza. To, co próbowała zrobić Aleksandra Leo, to jest próba puczu, ponieważ przeprowadzenie głosowania bez Pawła Śliza, to jeden głos mniej w klubie
— zauważył Luboński.
CZYTAJ WIĘCEJ: Coraz śmieszniej w Polsce 2050. Do problemów z wyborem przewodniczącego doszedł… „pucz”. Hołownia błagalnie: Opamiętajcie się
„Jakieś dżiny zostały wypuszczone”
Hołownia do sprawy odniósł się też podczas późniejszego briefingu w Sejmie. Podkreślił, że rząd ma większość w Sejmie zbudowaną dzięki kilkunastu posłom. Dlatego też, jak mówił, Polska 2050 „to jest partia, od której zależy dziś koalicja rządząca”.
To jest nadal Polska 2050 Szymona Hołowni. Nie Ryszarda Petru, nie Pauliny Hennig-Kloski, nie Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Każdą z tych osób osobiście wskazywałem na listy, na stanowiska rządowe, moja odpowiedzialność z tym związana pozwala mi powiedzieć: stop. Ta kampania, ta polaryzacja, to rozbicie ruchu na dwa zwalczające się obozy, przesycone wzajemną agresją, nienawiścią są zagrożeniem. Nie tylko dla naszej partii, bo my jesteśmy jednym z filarów koalicji. (…) Wciąż jestem decyzją Rady Krajowej przewodniczącym Polski 2050 i chcę też wysłać bardzo jasny sygnał do moich koleżanek i kolegów, że przyglądam się wszystkiemu temu, co się dzieje, z rosnącym zaniepokojeniem
— powiedział.
Przekonywał, że stawką jest „bezpieczeństwo i stabilność tej koalicji, bezpieczeństwo i stabilność Rzeczypospolitej”. Jeśli zaś problemy ma koalicja – mówił – to problemy ma Polska, bo większość rządowa to zaledwie 13 posłów. Dlatego, dodał, „spór pomiędzy dwoma kilkusetosobowymi grupami, budowanie swojej siły przez polityków, za którymi stoi 20 albo 30 osób, powinny się zakończyć”.
Polityk powiedział, że zrezygnował z przywództwa, aby ustąpić miejsca innym, ale odpowiedzią na jego rezygnację jest chaos, znalezienie się partii na progu rozpadu i „niekończąca się brazylijska telenowela w mediach”.
To znaczy, że coś poszło nie tak. Jak coś poszło nie tak, mam prawo wyrazić swoje zdanie i dzisiaj wysłałem bardzo jasne ostrzeżenie do moich kolegów: opamiętajcie się. Stawką nie jest to, czy teraz będzie was popierać 15 czy 20 osób więcej. Ma być w Polsce 2050 spokój i porządek
— apelował.
Ta partia, dopóki nosi moje imię i nazwisko, nie będzie przypominała demokracji szlacheckiej z XVIII wieku. (…) Koleżanki i koledzy, to nie jest sejmik szlachecki w XVIII wieku, to nie jest serial „1670”, to jest Polska 2050. A więc jeżeli ktoś chce robić Polskę 1670, to zapraszam go w inne miejsca, których na scenie politycznej nie brakuje, ale to już, przepraszam, nie ze mną
— dodał.
„Bałaganu, chaosu tolerować nie będę”
Pytany o postawę posłanki Aleksandry Leo, Hołownia przyznał, że „wykroczyła ona poza swoje kompetencje”.
Natomiast my mamy w demokracji parlamentarnej, w klubie takie procedury, które pozwalają z takimi sytuacjami się zmierzyć
— zapewnił.
Bałaganu, chaosu tolerować nie będę, a wszystkie moje myśli na temat tego, co dalej, skrzętnie skrywam w swoim sercu, czekając na opamiętanie tych, którzy z imieniem Polski 2050 Szymona Hołowni robią dziś destrukcję, a nie budują
— powiedział.
Jeżeli ktoś chce być w partii Ryszarda Petru, niech Ryszard Petru stworzy partię, którą zbuduje i z sukcesem poprowadzi. Jeżeli ktoś myśli o tym, żeby budować innego rodzaju frakcje czy formacje, niech je buduje i niech je z sukcesem prowadzi
— zaapelował.
Mam wrażenie, że jakieś mechanizmy wymknęły się spod kontroli. Jakieś dżiny zostały wypuszczone. I to jest dzisiaj dla Polski po prostu niebezpieczne. I obie kandydatki biorące udział w tej kampanii powinny wyciągnąć z tego wnioski. Zmitygować się i swoje frakcje, bo to naprawdę niczemu dobremu nie służy. Mam nadzieję, że takie wnioski zostaną przez oba sztaby, przez obie kandydatki wyciągnięte
— powiedział Hołownia.
Hołownia wyraził zarazem nadzieję, że sytuacja w partii zostanie uporządkowana i doprowadzona do stabilnego przywództwa. Pytany, czy oznacza to, że chciałby sam wrócić do kierowania partią, nie zaprzeczył.
Powrót taty jest jednym z klasycznych tekstów, którymi nasiąkamy
— mówił Hołownia.
W pieśni religijnej znajdujemy taką frazę: a kiedy ojciec rozłoszczony siecze, szczęśliwy, który się do matki uciecze. Być może odwróciły się role i ja w tej sytuacji muszę być matką, nie tylko ojcem
— dodał.
Przyznał, że na razie obowiązuje decyzja Rady Krajowej, że druga tura wyborów przewodniczącego powinna zostać powtórzona do 31 stycznia. Zarazem jednak „posiedzenie Rady Krajowej trwa, została ogłoszona w nim przerwa”.
Hołownia podkreślał też, że przedłużenie procesu wyborczego generuje z upływem czasu „jeszcze większy chaos i niestabilność”.
Proszę pozwolić mi wyciągać z tego wnioski
— powiedział.
Dodał, że jest wielu posłów i senatorów, którzy też widzą, że sytuacja jest zła. – Proszę dać im czas, niedługi pewnie, na to, żeby efekt tego mojego apelu się pojawił – oświadczył.
Pytany, czy jego słowa oznaczają, że rywalizujące ze sobą w drugiej turze Paulina Hennig-Kloska oraz Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz powinny się jego zdaniem wycofać z kandydowania, Hołownia odpowiedział: „Nie wiem”.
PAP/Kamil Kwiatek
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/751325-holownia-probuje-ratowac-partie-mowil-o-przesyceniu-agresja
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.