W debacie o Polsce, polskim społeczeństwie, polskim narodzie pojawia się wiele definicji. Kilka warto przypomnieć: społeczeństwo obywatelskie, Polska obywatelska, społeczeństwo Obywateli, Polska Obywateli (duża litera w wyrazie „Obywatel” jest świadomym wyborem autora), naród polityczny, państwo prawa itp. Często w rozmowach pojawia się również sformułowanie: „polski duch wolności”, mimo że w naszej historii, szczególnie tej niezbyt odległej (XVIII, XIX i XX wieku) niejednokrotnie, równie dobrze miał się „duch niewoli” (w łagodniejszej formie duch konformizmu). Przykłady takich, jakże różnych zachowań można mnożyć. Trzeba jednak pamiętać, że nie są one specyfiką Polaków i że wiele narodów miało i nadal ma tendencje do moralnego nihilizmu.
Dla opisania współczesności proponuję termin „Polska rozmemłana” (rozmemłany to - według Słownika Języka Polskiego - „pozostający w nieładzie”). Ta nazwa nasunęła się, kiedy uświadomiłem sobie, że Polska znajduje się w permanentnym nieładzie i że ten nieład w ostatnich latach wyraźnie się poszerza. A oto kilka przykładów:
1) Nie udało się uczciwie rozliczyć spadku po PRL-u. Świadomie piszę „po PRL-u”, bo spadku po komunizmie nikt nawet nie próbował ani w Polsce, ani na świecie rozliczyć i dlatego ma się on nadal dobrze (vide ostatnie wybory na prezydenta Nowego Yorku). A ponieważ system komunistyczny cechował się z jednej strony zbrodniczością, z drugiej zaś niespotykanym w historii świata bałaganiarstwem i niemocą wytworzenia jakichkolwiek dóbr w ilości zaspakajającej potrzeby społeczeństwa, zamiast naprawiać po roku 1989 pogłębialiśmy stan „rozmemłania”.
2) Nie potrafiliśmy stworzyć sensownego systemu dwupartyjnego (np. na wzór USA). Opowiadanie o podziale sceny politycznej na dwa obozy (Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska) to duże uproszczenie, ponieważ od początku III RP powstawały i nadal powstają liczne partyjki, stowarzyszenia i fundacje (tworzone przez pozbawionych jakichkolwiek zasad moralnych cwaniaków, szlachetnych idealistów i tzw. „pożytecznych idiotów” ) pełniące rolę „kwiatków do kożucha” politycznych gangsterów i umożliwiające im dominację na scenie politycznej. To następny element „rozmemłania”
3) Nie udało się dokonać decentralizacji państwa i podziału uprawnień (kompetencji) oraz publicznych pieniędzy między władzą centralną i samorządową. Dobrze zapowiadająca się reforma w tym zakresie „utonęła” w ciągłych sporach i kłótniach opartych na filozofii wycięcia dla siebie jak największego kawałka z tego „postawu czerwonego sukna”.
4) Nie zbudowano oświaty, która przygotowywałaby do życia we współczesnym świecie odpowiedzialnych za losy kraju obywateli, a nie „zbieraczy szparagów” w bogatych krajach Europy i świata. Rozmemłany system edukacji narodowej (pod rządami obecnej ekipy MEN doszliśmy w nim „do ściany”) to polski dramat, za który będą płaciły przyszłe pokolenia.
5) Nie potrafiliśmy zagwarantować Polsce trwałego miejsca w polityce międzynarodowej, „odbijając się” - zależności od tego kto rządził - bądź od ściany niemieckiej, bądź od ściany rosyjskiej i zapominając, że obie nigdy nie były (i wg mnie nie będą) nam przyjazne. Próby budowania szerszych kontaktów (np. na osi transatlantyckiej i Trójmorza) ciągle spotykają się z olbrzymim oporem, a nawet sabotażem ze strony tzw. Europejczyków.
6) Nie udało się zagospodarować entuzjazmu Polaków do realizacji wielkich planów (np. CPK), które na wzór budowy w okresie międzywojennym Gdyni i Centralnego Okręgu Przemysłowego mogłyby być impulsem pobudzającym wiele sfer życia gospodarczego i społecznego.
Przykłady zaniedbań prowadzących do tytułowego rozmemłania można mnożyć, ale zatrzymując się na tych kilku, zastanówmy się dlaczego tak się stało? Odpowiedź jest - wbrew pozorom - prosta. To nie żadna „Bruksela”, globalizacja, zmiany klimatyczne, covid, wojna na Ukrainie i dziesiątki wydarzeń wskazywanych przez naszych narodowych „intelektualistów” i „moralnych mędrców” są za to odpowiedzialne, ale my Polacy, miliony mieszkańców, którzy dali się omotać i oszukać przez sitwę cwaniaków i politycznych oszustów. Dla lepszego zrozumienia tych procesów warto sięgnąć do historii:
1) Już w XVIII wieku (szczególnie w okresie rozbiorów) wytworzyła się w Polsce silna grupa oportunistów, którzy uważali, że znacznie lepiej naród będzie się rozwijał pod berłem oświeconych sąsiadów (Prus, Rosji i Austrii), niż rządząc się samodzielnie. Z tego nurtu wyrosła Targowica, a po 150 latach jej spadkobiercy - obóz komunistyczny.
2) Podobne środowisko, lokujące interesy kraju poza jego granicami, powstało po roku 1989. Dopóki tworzyli je potomkowie komunistycznej mafii (PZPR - u, ZSL-u, SD i stalinowskich zbrodniarzy spod znaku NKWD i UB), mechanizmy jakie do takiej sytuacji doprowadziły można było zrozumieć (to nie znaczy akceptować). Jednak w momencie kiedy przyłączać się do nich zaczęli ludzie „Solidarności” coś pękło i społeczeństwo jako wspólnota narodowa rozsypało się jak ziarnka piasku. Dziś trudno wskazać odpowiedzialnych za te procesy,, ale nie zapominajmy kto pił radośnie wódkę z mocodawcami mordu na księdzu Jerzym Popiełuszce (w to, że decyzja o tej zbrodni zapadła w najwyższych kręgach władzy może wątpić jedynie dureń), kto ściskał się z rosyjskim satrapą (dziś prze cały cywilizowany świat uznawanym za zbrodniarza), kto przywracał przywileje ubeckim mordercom i komunistycznym sługom sowieckiej Rosji, kto gloryfikował artystów i uliczny motłoch obrażających tysiącletnią tradycję chrześcijańskiej Polski, kto okazywał i nadal okazuje pogardę ludziom prostym, tym którzy udowodnili w roku 1980, że są „solą” polskiego społeczeństwa? W języku socjologów takich ludzi określa się słowem „socjopata” (socjopata to osoba charakteryzująca się brakiem empatii, lekceważeniem norm społecznych, impulsywnością i skłonnością do manipulacji oraz ukrywająca prawdziwą naturę za fasadą czaru i charyzmy). Wskazanie ich nazwisk pozostawiam czytelnikom, ale pamiętajmy, że to właśnie oni doprowadzili do Polski rozmemłanej.
Aby jednak nie kończyć niniejszego felietonu pesymistycznie, pamiętajmy również o tych, którzy na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci temu złu aktywnie się sprzeciwiali. Było ich i nadal jest wielu (co potwierdzają wyniki ostatnich wyborów prezydenckich), a w mojej pamięci na zawsze pozostaną Lech Kaczyński, Kornel Morawiecki, Jan Olszewski oraz kilku bezimiennych przyjaciół z cel Białołęki i Strzebielinka. Wierzę, że odwołując się do ich wskazówek uda się Polskę rozmemłaną przerobić na Polskę naszych marzeń.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/751191-polska-rozmemlana-czy-polska-naszych-marzen
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.