Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski wyraził nadzieję, że podczas spotkania z prezydentem Karolem Nawrockim przekona go, by zechciał, „zgodnie z ustawą”, podpisać wnioski w sprawie nominacji ambasadorskich. „Każdy w państwie powinien robić to, co do niego należy” - grzmiał. Problem polega jednak na tym, że MSZ konsekwentnie próbuje pomijać głos prezydenta ws. nominacji, forsując wzbudzające ogromne kontrowersje kandydatury.
CZYTAJ TAKŻE: Impas ws. ambasadorów. Przydacz odpowiada Sikorskiemu. „Efektem Pana działań jest sytuacja bez precedensu w historii III RP”
14 stycznia szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz poinformował, że prezydent Karol Nawrocki zaprosił Radosława Sikorskiego na spotkanie dotyczące nominacji ambasadorskich. Spotkanie ma się odbyć 26 stycznia.
CZYTAJ TAKŻE: Rozmowy o ambasadorach? Prezydent zaproponuje termin. „Po prostu dał panu ministrowi chwilę na przemyślenie sprawy”
Oczekiwania Sikorskiego
Na konferencji prasowej szef MSZ był pytany, czego spodziewa się po spotkaniu z prezydentem. Sikorski wyraził nadzieję, że „przekona prezydenta, aby zechciał podpisać, zgodnie z ustawą, złożone 42 wnioski” ws. nominacji ambasadorskich. Jak mówił, wcześniej do podpisania 24 takich wniosków udało mu się przekonać ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę.
Sikorski podkreślił, że „każdy w państwie powinien robić to, co do niego należy”. Jak dodał, rolą ministra jest składać wnioski, a prezydenta – wystawianie nominacji.
Rolą ministra jest składać wniosek zaopatrzony w opinię Konwentu Służby Zagranicznej, opinię kontrwywiadu, zgodę zainteresowanego, zgodę państwa przyjmującego, zgodę komisji sejmowej. To jest moja rola, zgodnie z ustawą. Rolą prezydenta, zgodnie z Konstytucją, jest wystawienie nominacji i listów polecających do innych głów państw. Każdy w państwie powinien robić to, co do niego należy
— powiedział Sikorski.
Dopytywany, czy spodziewa się po spotkaniu przełomu ws. nominacji odparł, że „przełom może nastąpić przed rozmową – wystarczy zacząć podpisywać (nominacje ambasadorskie)”.
Unijny problem
Podczas konferencji prasowej szef MSZ został zapytany o wypowiedź prezydenta ze spotkania z przedstawicielami Korpusu Dyplomatycznego pracującego w Polsce. Nawrocki ocenił, że Polska powinna stanąć na czele obozu reformy Unii Europejskiej, którą porównał do gasnącej gwiazdy.
W odpowiedzi Sikorski podkreślił, że „prezydent jak zawsze dostał tezy z MSZ”.
Pozytywnie odnotowałem zmianę tonu w wypowiedzi prezydenta - to był ton troski o przyszłość Unii Europejskiej, już nie ton twardego, nacjonalistycznego domagania się, żeby Unia zmieniła swoją naturę, (…) i już nie mówienia - bez konsultacji z rządem - że Polska proponuje to czy tamto, tylko troski o konkurencyjność UE - co jest troską, którą rząd podziela - i zapowiedź propozycji reformatorskich
— powiedział Sikorski.
Szef MSZ przyznał, że UE „jak każda instytucja ludzka nie jest bytem idealnym”.
Jest efektem tysięcy kompromisów pomiędzy państwami członkowskimi na przestrzeni kilkudziesięciu lat, i nie wszystkie z tych kompromisów były udane; a wyzwania stojące przed UE nigdy nie był bardziej dramatyczne
— przyznał.
Sikorski porównał obecną sytuacją do sytuacji sprzed ok. 15 lat, gdy „Wielka Brytania była członkiem wspólnoty, a USA silnie wspierały integrację europejską”.
Także Chiny też uznawały, że istnienie jednolitego rynku unijnego jest dla nich korzystne, a wewnątrz Unii nie były tak silne nacjonalizmy i populizmy
— mówił.
Jak ocenił, prezydent Nawrocki „stwierdził fakt, że Unia boryka się z wyzwaniami”.
Jeżeli jednocześnie pan prezydent mówi, że Polska jest zadowolona i skorzysta z programu SAFE - wielkiej pożyczki unijnej na rzecz wzmocnienia obronności europejskiej - to ja odnotowuję, że prezydent już rozumie, że Unia nie może być już tylko strefą wolnego handlu. Strefy wolnego handlu nie zaciągają gigantycznych pożyczek na cele obronności
— dodał szef MSZ.
CZYTAJ TAKŻE: TYLKO U NAS. Przydacz: Minister Sikorski paraliżuje polską służbę zagraniczną. Powinien zacząć przestrzegać konstytucję
Spór o ambasadorów
Spór między rządem a ośrodkiem prezydenckim ws. nominacji ambasadorskich trwa od marca 2024 r. Wtedy szef MSZ zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu zostanie wycofanych. Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał natomiast, że „nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta”. W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali wówczas formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci, którzy nie mają statusu ambasadorów, lecz charge d’affaires.
Prezydent Nawrocki sprzeciwia się w szczególności nominowaniu na ambasadorów obecnego szefa placówki w Waszyngtonie Bogdana Klicha oraz Ryszarda Schnepfa, chargé d’affaires we Włoszech.
Podsumowanie
Szef MSZ Radosław Sikorski domaga się od prezydenta podpisania jego nominacji ambasadorskich. Część z nich wzbudza jednak ogromne kontrowersje.
Adrian Siwek/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/750901-sikorski-bunczucznie-domaga-sie-od-prezydenta-nominacji
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.