Co dalej będzie z Grenlandią? Czy USA roztoczą nad wyspą parasol bezpieczeństwa, by nie wpadła w obszar wpływów Rosji i Chin? Dlaczego niektóre europejskie kraje wysłały na wyspę swoich żołnierzy i po co Sikorski wysłał na Grenlandię naszego chargé d’affaires? Na pytania odpowiada w rozmowie z portalem w Polityce.pl prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski. „Gra właściwe nie toczy się o samą Grenlandię. Z amerykańskiego punktu widzenia, toczy się o zatrzymanie wpływów chińskich i rosyjskich w tym regionie. A z niemiecko-francuskiego punku widzenia o wytworzenie psychologicznego instrumentu, który ułatwi centralizację Unii” - ocenia skrótowo politolog i przedstawia swoją analizę sytuacji.
Portal wPolityce.pl: Czy europejskie kraje nie reagują zbyt nerwowo na wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa nt. Grenlandii? Mam na myśli wysłanie na wyspę żołnierzy przez Francję, Niemcy, Holandię, Szwecję, Norwegię, Finlandię, a może i Litwę.
Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski: Myślę, że tu w ogóle nie chodzi o to. Przecież te wojska są wysyłane w ilościach wręcz śmiesznych. Francuzi wysłali na przykład 15 żołnierzy. Amerykanom nie chodzi o to, aby Grenlandia należała do USA, a nie do Danii, ale o to, żeby nie należała do Chin i nie była obszarem penetracji przez Rosję. O to toczy się cała ta gra. Tyle że Dania nie jest w stanie tego zapewnić, przeciwstawić się dążeniom Rosji i Chin. To nie jest jakieś wyrywanie łupu Danii, tylko akcja mająca na celu blokowanie wpływów chińskich i rosyjskich, których Dania nie zablokuje.
To co mają robić ci żołnierze? W jakim celu jest ta demonstracja?
Z punktu widzenia unijnych krajów Niemiec i Francji, które od dawna używają i rozwijają antytrumpowską narrację, to jest doskonały instrument do prowadzenia politycznej gry. Jej celem jest zwiększenie parcia na centralizację Unii Europejskiej pod hasłem: Ameryka nas porzuca w obliczu rosyjskiego zagrożenia, a nawet sama występuje jako wróg. Pamiętamy przecież, co powiedział Emmanuel Macron. Nie tak dawno wystąpił z tezą, że potrzebujemy europejskiej armii, która by nas broniła przed Rosją oraz Chinami, ale i przed Stanami Zjednoczonymi. Oczywiście taka armia nigdy nie powstanie, ale to wzmaga dążenia centralizacyjne, ułatwia budowanie struktur decyzyjnych, które będą wyciągały suwerenność z państw członkowskich, głównie tych mniejszych, a formalnie wszystkich. Faktycznie jednak to Niemcy i Francja pozostaną państwami demokratycznymi, natomiast cała reszta będzie zarządzana administracyjnie, centralnie z Brukseli, za pomocą unijnych instytucji, które będą pod niemiecko-francuską kontrolą, z akcentem na Niemcy.
Czy się spodziewać, że Merz i Macron dogadają się z Trumpem?
Gra właściwe nie toczy się o samą Grenlandię. Z amerykańskiego punktu widzenia, toczy się o zatrzymanie wpływów chińskich i rosyjskich w tym regionie. A z niemiecko-francuskiego punku widzenia o wytworzenie psychologicznego instrumentu, który ułatwi centralizację Unii i kontrolę nad pozostałymi państwami członkowskimi. Stąd te symboliczne siły, bo przecież tam żadnych działań zbrojnych, amerykańsko-europejskich nie będzie, to jest jakaś groteska.
W który z tych scenariuszy wpisuje się szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski, amerykański czy niemiecko-francuski?
To jest scenariusz niemiecki. Uważam, że istnieje pilna potrzeba, żebyśmy pokazywali to wyraźnie naszym współobywatelom, ponieważ jest to wybitnie szkodliwe dla interesów Rzeczypospolitej. Musimy pytać, jaki interes Rzeczypospolitej wymaga skonfliktowania nas ze Stanami Zjednoczonymi o Grenlandię? Niemiecki interes takiego skonfliktowania nas z USA jest bardzo jasny.
Czyli jaki?
By to wyjaśnić precyzyjnie, odwołam się do historii. U zarania integracji europejskiej, czyli 5 lat po zakończeniu II wojny światowej, a pamiętamy, że wcześniej Niemcy przegrały I wojnę światową, jedynym państwem i narodem, który był w stanie dać świadectwo moralności Niemcom był tradycyjny wróg Niemców, czyli Francuzi. To dlatego Niemcom tak bardzo zależało, by integrację przeprowadzić wraz z Francją. Francja była wtedy wiarygodna i jak powiedziała, że Niemcy są już godne zaufania, to tak ich postrzegano. Polska występuje teraz w odwrotnej roli, jako tradycyjny sojusznik Stanów Zjednoczonych, ten słynny koń trojański Ameryki w łonie Unii Europejskiej. Jeśli nawet Polska potępi Stany Zjednoczone, to będzie to oznaczało, że naprawdę USA są straszne. Dlatego w interesie Niemiec leży, żeby z Polski uczynić chorążego krytyki amerykańskiej polityki. Radosław Sikorski wpisuje się w te działania.
Czy przejawem tego jest wysłanie na Grenlandię przez Sikorskiego polskiego chargé d’affaires? Co miałby tam robić?
Demonstrować polski sprzeciw wobec amerykańskich zakusów.
Tyle że ich jako takich nie ma.
Cóż innego miałby zatem tam robić? Czy na Grenlandii istnieje jakaś gromada polskich obywateli, którzy wymagają opieki konsularnej? Czy mamy tam jakieś poważne firmy? Gdyby wysłaniu naszego chargé d’affaires na Grenlandię towarzyszyły odwrotne deklaracje, gdyby polskie MSZ mówiło, że naczelnym zadaniem Polski jest zachowanie jedności transatlantyckiej i niewpuszczenie na obszary arktyczne Rosji oraz Chin, bo to jest groźne dla bezpieczeństwa całego NATO, to mielibyśmy zupełnie inny sygnał. Sikorski będzie jednak opowiadał, jacy to straszni są Amerykanie i że solidaryzujemy się z Europejczykami i z Danią. W ten sposób wpisuje nas w niemiecki scenariusz skonfliktowania Polski z USA. A to jest ewidentny interes Niemiec, bo nic tak Niemców nie cieszy, jak konflikt polsko-amerykański. Nas z kolei powinien cieszyć konflikt niemiecko-amerykański i amerykańsko-rosyjski. Przypomnę, że jak Joe Biden postawił na Niemcy, to nam w Polsce rząd obalili.
Chiny śmieją się z europejskich krajów i mówią, że wysłanie żołnierzy na Grenlandię to oznaka słabości. Jeszcze większą będzie ustąpienie Waszyngtonowi. Czy tu nie ma jednak pewnej nerwowości Pekinu?
W interesie Pekinu leży, żeby wywołać awanturę europejsko-amerykańską i żeby Amerykanie nie mieli żadnej kontroli nad wyspą, bo w przeciwnym wypadku zablokują Chińczyków. USA mają teraz nową strategię obrony narodowej, pierwszym jej elementem jest półkula zachodnia, drugim Daleki Wschód, a trzecim Europa. Pamiętamy, że w tej strategii mamy głęboką krytykę obecnego stanu Europy i to, co w tej chwili Amerykanie robią na Grenlandii, jest demonstracją tej oceny. W ten sposób USA zmuszają Europejczyków do tego, żeby publicznie pokazali, że mogą sobie tylko pogadać, bo i tak nic nie są w stanie zrobić, nie mają żadnych skutecznych środków. Najśmieszniej byłoby, gdyby europejskie kraje zwróciły się teraz do Stanów Zjednoczonych o to, by tym ich wojskom zapewnić obsługę satelitarną, łączność i rozpoznanie, bo sami tego nie mają. Przecież Francuzi jeszcze w lutym 2022 roku udostępniali Roskosmosowi rakiety, by Rosjanie mogli wynosić na orbitę swoje satelity. Taka to jest niezależność Europy.
Szef niemieckiego MON Boris Pistorius uważa, że Rosja i Chiny coraz częściej wykorzystują Arktykę do celów wojskowych. Grenlandia jest dziś bardziej strategicznym obszarem niż wcześniej?
Abstrahując od przyczyn ocieplenia w tamtym rejonie, mamy do czynienia z udrożnieniem północnego szlaku, który był zamarznięty przez poprzednie stulecia, a teraz da się tamtędy przepłynąć. W związku z tym rośnie znaczenie Grenlandii i stąd bierze się m.in. norwesko-rosyjska rywalizacja w Arktyce.
Berlin i Paryż nie obawiają się tego zagrożenia, skoro wolą prowadzić jakieś gierki? Czy mogą jednak porozumieć się z USA?
W czasie II wojny światowej Amerykanie zajęli Islandię i nikt nawet nie pisnął, bo wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że wpuszczenie tam Niemców z ich U-Bootami byłoby strasznym ciosem. Podobnie było z Iranem, którym Brytyjczycy podzielili się z sowietami, żeby nikt im na Bliskim Wschodzie nie brykał. Wojska brytyjskie wkroczyły od południa, a sowieckie od północy. Jak jest poważnie, to jest poważnie i bez wątpienia nie można dopuścić do tego, żeby w rejonie Arktyki zainstalowali się Chińczycy i Rosjanie, reszta to jest jakaś mgła tej wojny. Uważam jednak, że faktycznym celem dla Niemców i Francuzów nie jest Grenlandia, bo nie można przyjąć, iż są idiotami, wysyłając np. 13 żołnierzy, ale tym celem jest centralizacja Europy.
Dziękuję za rozmowę.
CZYTAJ TAKŻE:
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/750870-sikorski-wpycha-nas-w-niemiecki-scenariusz-konfliktu-z-usa
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.