Umowa UE-Mercosur przyjęta, Polska wyłączona z rozmów o Ukrainie, kluczowe inwestycje wstrzymane, katastrofa w finansach publicznych, niewydolny system opieki zdrowotnej, wysyp afer i lawina nieudolności – oto dorobek dwóch lat rządów koalicji 13 grudnia. Rząd, który nie radzi sobie nawet z atakiem zimy, roztacza absurdalne opowieści o nieudolności poprzedników, którzy przeprowadzili Polskę przez pandemię, najazd migrantów na granicę białoruską i najtrudniejsze miesiące po wybuchu wojny na Ukrainie. Im bardziej Donald Tusk jest ogrywany przez unijne elity, im mniej świat liczy się z jego opinią, tym bardziej manifestuje swoją wielkość w kraju, wchodząc w rolę władczego tyrana. Postawa dobrze znana nie tylko psychologom. Tyle że ten patologiczny układ staje się coraz bardziej niebezpieczny. Dziki atak na prezydenta i opozycję sprowadza nasze życie publiczne do poziomu prymitywnej walki plemion. Czy ktoś z wyborców się na to godził? A może Donald Tusk boi się, że jego panowanie może skończyć się przedwcześnie?
Hejterski atak na pielgrzymkę kibiców
Nie znam się na futbolu, nie kibicuję żadnemu klubowi, ale obserwując od lat Pielgrzymkę Kibiców na Jasną Górę czuję wzruszenie i dumę. Szczególnie poruszająca była tegoroczna, na czele której stanął prezydent Karol Nawrocki i jego kapelan ks. Jarosław Wąsowicz, organizator wieloletniego przedsięwzięcia. Matka Boża Jasnogórska, do której Polacy zanoszą od wieków troskę o losy Ojczyzny, jednoczy ludzi bez względu na podziały. Kibice konkurujących ze sobą klubów piłkarskich stają na Jasnej Górze ramię w ramię, modlą się jednym głosem i bez względu na to, jakie życie na co dzień wiodą, upadają przed ołtarzem na kolana. Ks. Wąsowicz wie, jak docierać do ich serc. Z relacji konkretnych osób wiem, że rodzi to niezwykłe owoce głębokiej przemiany u wielu ludzi.
CZYTAJ WIĘCEJ: Pielgrzymka kibiców. Ks. Wąsowicz na Jasnej Górze: Prośmy o dar mężnego wyznawania wiary. Ona zawsze przyniesie nam zwycięstwo
Karol Nawrocki jest w tej wspólnocie od lat. W sobotę stanął przed kibicami-pielgrzymami po raz pierwszy jako prezydent. Odwoływał się do ich patriotyzmu i chęci budowania silnej, normalnej, bezpiecznej i wolnej Polski. Nie sposób słuchać jego wystąpienia i patrzeć na to niezwykłe wydarzenie bez wzruszenia i poczucia dumy.
CZYTAJ WIĘCEJ: Prezydent do kibiców na błoniach jasnogórskich: Udało nam się obronić hasło: „Bóg, honor i ojczyzna”. Chcemy, aby Polska była normalna
Dlaczego Tusk uderza w prezydenta?
Prezydent został przez kibiców przyjęty tak serdecznie, jak dotąd żaden inny polityk. Pewnie tu leży jedna z przyczyn wielkiej wściekłości Donalda Tuska, niemile widzianego nawet w gronie kibiców własnego klubu. Bo choć premier ucieka się do najbardziej żenujących sztuczek wizerunkowych, byle tylko zyskać sympatię ogółu, wychodzi marnie. Skoro nie potrafi zdobyć wiarygodności, uderza w wiarygodność przeciwnika. Nie jest to jednak jedyna przyczyna potężnego hejtu wymierzonego w Karola Nawrockiego. Donald Tusk panicznie boi się narodowej wspólnoty, zwłaszcza opartej na katolickiej sile ducha i zjednoczonej wbrew podziałom. Robi więc wszystko, by ją rozbić. Wie także, że to Karol Nawrocki jest tym, który ma moc konsolidowania środowisk prawicowych. Właśnie dlatego tyle wysiłku wkłada w próbę zdeprecjonowania go.
Lawina kłamstw skierowana w prezydenta ma go unieczynnić, zablokować w działaniach. Idące za kłamstwem zohydzanie ma z kolei wywołać powszechną niechęć i skłonić opinię publiczną do unieważniania prezydenckich decyzji. Politycy koalicji 13 grudnia powtarzają bezrefleksyjnie największe brednie, które można rozmontować jedną prostą informacją. Weźmy choćby absurdalny przekaz o „wetomacie”. Ekipa rządząca przemilcza informację, że prezydent podpisał już 144 ustawy, a zawetował zaledwie 23. Nie wszystkie, jak ciągle się słyszy. Jednocześnie prezydent przygotowuje własne projekty, których w Sejmie złożył już 15. Każda z tych decyzji nie jest niczym innym, jak wypełnianiem wyborczych obietnic. Karol Nawrocki zobowiązał się do blokowania szkodliwych ustaw i przedstawiania własnych rozwiązań prawnych. Ktoś czegoś nie zrozumiał? A może Donald Tusk rozumie doskonale i właśnie dlatego atakuje tak brutalnie?
Rozpętana przez Koalicję Obywatelską obrzydliwa akcja pod hasłem „prezydent kiboli” przekroczyła jednak granice politycznej histerii. Uderza nie tylko w prezydenta, ale także w kibiców, a więc w ogromną grupę ludzi z wielu środowisk. Skoro Tusk po raz kolejny zdecydował się na ten ruch, musi być skrajnie zdesperowany. Czyżby sądził, że taki atak „unieszkodliwi” prezydenta? Czego tak bardzo się boi? Odesłania ustawy budżetowej do Trybunału Konstytucyjnego, co w dalszych krokach mogłoby doprowadzić do rozwiązania Sejmu i wcześniejszych wyborów? Póki co, prezydent zdołał udaremnić kilka bardzo niebezpiecznych zapisów, które przyspieszyłyby i tak postępującą już destrukcję państwa. Wszystko wskazuje na to, że nie zamierza ulec szantażom czy próbom zastraszenia. Przeciwnie. Zapowiada dalsze weta w sytuacji, gdy ustawy będą sprzeczne z interesem Polski. Nic dziwnego, że premier, który wciąż nie może się pozbierać po wyborczej porażce, sięga po jedyną dobrze znaną mu metodę hejterskiego łomotu. Odruchów nie sposób oszukać.
CZYTAJ TAKŻE:
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/750610-czego-boi-sie-tusk-ze-tak-wsciekle-atakuje-prezydenta
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.