Czy były sędzia Wojciech Łączewski może mieć wpływ na toczące się od ponad dwóch lat postępowanie w sprawie gróźb pozbawienia życia, jakie miał kierować do swojej żony? Wojciech Czuchnowski, który jest w tej sprawie świadkiem, obawia się wpływów Łączewskiego w obecnej prokuraturze i resorcie sprawiedliwości Waldemara Żurka. „Panowie Waldemar Żurek oraz Adam Bodnar - czy w ostatnich 2 latach spotykaliście się z Wojciechem Łączewskim? Czy próbował wpływać na bieg prowadzonej w prokuraturze sprawy?” - pyta w mediach społecznościowych poseł PiS Sebastian Kaleta. Jak przystało na dziennikarza „Gazety Wyborczej”, Czuchnowski wskazuje także głównego winowajcę, i to ma być rzecz jasna PiS.
Wojciech Czuchnowski boi się wpływów, jakie może mieć w prokuraturze i resorcie sprawiedliwości były sędzia Wojciech Łączewski. Chodzi o toczącą się od listopada 2023 r. sprawę dotyczącą gróźb karalnych pozbawienia życia, jakie Łączewski miał kierować do swojej żony w rozmowie telefonicznej z Czuchnowskim.
Mówił, że jedzie do niej, że ma broń i że [ona] „nie dożyje następnego dnia”
— napisał w mediach społecznościowych Czuchnowski, który zamieścił dziś obszerny wpis na X dotyczący tego, co teraz dzieje się z dochodzeniem w tej sprawie.
Ujawniam: Wojciech Łączewski, były sędzia, dziś adwokat, może używać swoich wpływów w wymiarze sprawiedliwości, by uniknąć odpowiedzialności za groźby karalne i znęcanie się nad rodziną. Trzeba to przerwać a śledztwo w jego sprawie powinno zostać objęte nadzorem.
Nie publikuję tego tekstu w Gazecie Wyborczej, bo nie chcę wikłać Redakcji w spór prawny, który zapewne nastąpi, w wyniku tego co tutaj piszę. W sprawie Wojciecha Łączewskiego muszę jednak przerwać milczenie, bo zaszła ona zdecydowanie za daleko.
— napisał w mediach społecznościowych Wojciech Czuchnowski.
Czuchnowski boi się wpływów Łączewskiego w resorcie Żurka
Czuchnowski zaczyna od swoich obaw dotyczących wpływów, jakie były sędzia Łączewski może mieć w prokuraturze i w resorcie sprawiedliwości, którym dziś kieruje Waldemar Żurek.
Publikuję go jako obywatel a nie jako dziennikarz. Na zawarte tutaj informacje posiadam dowody.
1.Przed niniejszą publikacją rozważałem osobistą interwencję u Ministra Sprawiedliwości lub Prokuratora Krajowego. Uznałem jednak, że w obecnej sytuacji właściwsze będzie upublicznienie zachowań b. sędziego w nadziei, że tekst dotrze do właściwych osób, które zbadają sprawę i podejmą odpowiednie decyzje.
2. Uważam, że obowiązkiem obywatela i dziennikarza, jest informowanie opinii publicznej o przypadkach nadużywania wpływów i po prostu znajomości przez osoby – które jak b. sędzia Wojciech Łączewski – uważają, że są ponad prawem i dzięki swoim kontaktom we władzach prokuratury i resortu sprawiedliwości, mogą uciekać przed konsekwencjami własnych przestępczych i niegodnych prawnika oraz człowieka zachowań.
Czuchnowski boi się, że śledztwo w sprawie gróźb Łączewskiego, jakie miał kierować do żony, zaczyna zmierzać w dziwnym kierunku. Z niewiadomych powodów prokuratura chce, aby na przesłuchaniu Czuchnowskiemu, który składał już w prokuraturze zeznania jako świadek, pytania zadawał teraz Łączewski. Prokurator prowadzący sprawę osobiście miał na to nalegać.
3. Bezpośrednim impulsem był dla mnie wieczorny telefon z od Prokuratora Michała Walewskiego z Prokuratury Rejonowej Warszawa- Mokotów. Prokurator zadzwonił do mnie w poniedziałek 12 go stycznia ok. godz. 20 -ej z służbowego numeru stacjonarnego. Był wyraźnie przejęty i zestresowany. Nalegał, bym zgodził się na policyjne przesłuchanie, w którym pytania będzie zadawał mi Wojciech Łączewski, podejrzany z art. 190 par.1 KK (groźby karalne) w śledztwie o sygnaturze 4311-5.Ds.1973.2023.
Po raz pierwszy takie przesłuchanie miało się odbyć przed rokiem. Wtedy prok. Walewski kończył śledztwo i był gotowy wysłać do sądu akt oskarżenia. Byłem wówczas przesłuchiwany przez prok. Walewskiego, który zgodził się, że nie muszę na tym etapie odpowiadać na kilkadziesiąt pytań, które chciał mi zadać Łączewski. Wtedy także zgłaszałem Prokuratorowi, że wg moich informacji, Łączewski ma pozwolenie na broń, którą policja odebrała mu w 2023 r. po pobycie w Izbie Wytrzeźwień. Moim zdaniem Wojciech Łączewski nie powinien mieć dostępu do broni, bo może stanowić zagrożenie. Z tego co pamiętam zostało to odnotowane w protokole.
4. Telefon od prok. Walewskiego i wcześniejsze policyjne wezwanie na przesłuchanie w obecności podejrzanego Łączewskiego, wywołał moje zdziwienie, bo myślałem, że śledztwo jest już zamknięte. Tymczasem okazało się, że Łączewski swoimi wnioskami dowodowymi doprowadził do przedłużenia postępowania. Dąży też do odsunięcia od śledztwa prok. Walewskiego. Gdyby to się powiodło, sprawa która zaczęła się jesienią 2023 r. wróciłaby do etapu początkowego
— opisuje sytuację Czuchnowski i przypomina, że toczące się od 2023 r. postepowanie obfituje w liczne zmiany personalne prokuratorów i policjantów.
5. Prok. Walewski jest drugim lub nawet trzecim z rzędu prokuratorem, który prowadzi to postępowanie. Na przestrzeni lat zmieniali się też funkcjonariusze policji wyznaczeni do czynności. Ponieważ uczestniczyłem jako świadek w tych czynnościach, wiem, że Łączewski sugerował policjantom i prokuratorom, że ma wpływy oraz znajomości w obecnych władzach. Wywoływało to „efekt mrożący” i powodowało uległość przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości wobec podejrzanego.
— czytamy we wpisie Chuchnowskiego.
Dlaczego w toczącym się od ponad 2 lat postępowaniu Czuchnowski ma być przesłuchany ponownie, a pytania ma mu teraz zadawać Łączewski? Tego właśnie chciał się dowiedzieć sam zainteresowany.
6. Bezpośrednio telefon od prok. Walewskiego z prośbą o mój udział w przesłuchaniu spowodowany był mailem wysłanym przeze mnie do Prokuratury w dniu 7 stycznia 2026. Oto jego treść:
„Panie Prokuratorze, piszę do Pana w związku z telefonicznym wezwaniem na przesłuchanie, przez mł. asp. Radosława [tu nazwisko]. Jak się dowiedziałem przesłuchanie to dotyczyć ma sprawy gróźb karalnych kierowanych przez p. Wojciecha Łączewskiego wobec jego żony [tu imię i nazwisko] W tej sprawie zeznawałem już zarówno przed Panem jak i przed policją, zeznania złożyła też moja Żona, Magda Fitas-Czuchnowska. Teraz dowiaduję się, że mam przyjść na przesłuchanie, w którym udział weźmie p. Wojciech Łączewski, który będzie mi zadawał pytania. Przypominam moje wcześniejsze zastrzeżenia, wobec przesłuchania mnie przez p. Łączewskiego. Chodzi nie tylko o to, że ma on w śledztwie status podejrzanego (albo oskarżonego, nie wiem w jakiej fazie jest śledztwo) ale też chodzi o to, że oboje z Żoną wyrażamy obawę przed bezpośrednim kontaktem z p. Łączewskim. Wg mnie jest on osobą niezrównoważoną, skłonną do stosowania nacisków, mataczenia, pomawiania a w skrajnym przypadku również do przemocy. Nie wiem, czy p. Łączewksi w dalszym ciągu posiada pozwolenie na broń. Jeśli tak to zagrożenie z jego strony odczuwam jako bardzo realne. W tej sytuacji odmawiam przesłuchania w tej formie (w obecności podejrzanego) bo jest to dla mnie sytuacja wysoce niekomfortowa. Na dodatek nie wiem, jak traktować pytania od osoby, która ma taki status w śledztwie, gdzie jestem jednym ze świadków. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że swoje zeznania będę musiał powtórzyć przed sądem i tam skonfrontować się z oskarżonym, to jednak jest inna sytuacja. Bardzo proszę o odstąpienie od planu przesłuchania mnie lub mojej Żony, przez podejrzanego Wojciecha Łączewskiego, z uwagi na poczucie zagrożenia, jakie odczuwamy z jego strony.”
— ujawnia treść swojego maila do prokuratury Czuchnowski.
Jak to było?
Na koniec najważniejsze, czyli możliwie krótko, o co chodzi w sprawie. Trwające do dzisiaj postępowanie prokuratorskie „W sprawie kierowania gróźb karalnych pozbawienia zdrowia i życia wobec [ imię i nazwisko żony Wojciecha Łączewskiego] zostało wszczęte 7 listopada 2023 r. Jednym z powodów zawiadomienia policji przez żonę Wojciech Łączewskiego, były groźby pozbawienia jej życia, które Wojciech Łączewski przekazał mi telefonicznie.
Mówił, że jedzie do niej, że ma broń i że [ona] „nie dożyje następnego dnia”. Wspólnie z moją żoną, Magdą Fitas-Czuchnowską, która słyszała tą rozmowę postanowiliśmy zawiadomić o tych groźbach żonę b. sędziego. Baliśmy się, że jeśli tego nie zrobimy a Wojciech Łączewski zrealizuje swoje zamiary może dojść do tragedii. W efekcie żona Łączewskiego powiadomiła policję. Następnego dnia dzwonił do mnie policjant, pytając czy stawię się na przesłuchanie. Potwierdziłem. Do tego przesłuchania nigdy nie doszło. Było to pierwsze z serii dziwnych zdarzeń i zaniechań w tej sprawie.
— opisuje zdarzenie Czuchnowski.
Winny jest PiS…
W dalszej części wpisu Czuchnowski okazuje się być jednak pełen zrozumienia dla stanu w jakim znajduje się Łączewski. Jego zachowania i skłonność do konfabulacji tłumaczy załamaniem spowodowanym, prześladowaniami za rządów PiS-u. Łączewski ma mieć dziś założoną tzw. niebieską kartę ze względu na groźby, jakie kierował do swojej żony.
W czasach rządów PiS wszedłem z Wojciechem Łączewskim w dość bliską relację. Podobnie było z kilkoma innymi osobami prześladowanymi przez ówczesną władzę. Gdy PiS przegrał wybory, Łączewski był postrzegany jako jeden z tych, który może objąć wysoką funkcję w wymiarze sprawiedliwości. Sam Łączewski sugerował, że może nawet zostać zastępcą Adama Bodnara. Niestety przeszkodą były problemy osobiste, które pojawiły się u b. sędziego już kilka lat wcześniej. Chodziło o skłonność do konfabulacji, manię prześladowczą i nadużywanie alkoholu. To załamanie było z pewnością związane z represjami jakich Wojciech Łączewski doznał od PiS za to, że w 2015 r. wydał wyrok skazujący na więzienie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Był za to atakowany przez media służące PiS, w końcu też zmuszono go, by odszedł ze stanu sędziowskiego. W tym sensie Wojciech Łączewski jest ofiarą PiS.
Z grupą przyjaciół próbowałem pomóc b. sędziemu ubolewając, że tak wybitny prawnik (jakim jest Wojciech Łączewski) został doprowadzony do takiego stanu. Jednym z przejawów tego stanu był konflikt b. sędziego z żoną. Mimo choroby onkologicznej, na którą zapadła, wyrzucił ją ze wspólnego mieszkania. Nękaniem jej współpracowników i przełożonych próbował ją pozbawić pracy, nachodził a końcu zaczął grozić. Nie pomagały tłumaczenia oraz interwencje. Gdy zaś zmuszony byłem ostrzec jego żonę o groźbach, jakie usłyszałem, musieliśmy zerwać naszą relację z b. sędzią.
Odtąd sprawę obserwowałem z dystansu z coraz większym zdziwieniem stwierdzając, że mimo założenia b. sędziemu tzw. Niebieskiej Karty i wydania zakazu zbliżania się do małżonki. Postępowanie natrafia na coraz bardziej niezrozumiałe przeszkody. Wymiana prowadzących sprawę prokuratorów i policjantów, kolejne wnioski b. sędziego mające podważyć materiał dowodowy (chodzi o bulwersujące smsy z groźbami i ordynarnymi wyzwiskami) prowadzą do przedłużania śledztwa. Jednocześnie Łączewski nie ustaje w prawnej ofensywie przeciwko swojej żonie, wykorzystując swoją przewagę jako prawnika wobec osoby chorej, której nie stać na pełnomocnika prawnego.
Nie mogę dalej milczeć, nie mogę tego w dalszym ciągu tolerować. Uważam, że nadzór nad śledztwem w sprawie Wojciecha Łączewskiego powinna objąć prokuratura wyższej instancji. W ramach tego nadzoru powinno się zabezpieczyć niezależność referenta sprawy, wykluczyć nieformalne naciski ze strony podejrzanego (pouczyć, że powoływanie się na wpływy jest przestępstwem ) oraz zadbać o dobrostan, żony Wojciecha Łączewskiego, która płaci coraz wyższą cenę za to, że broniła swoich praw. Sprawę powinna też zbadać władze adwokatury, do których dyspozycji jestem, jeśli będzie taka potrzeba
— kończy swój długi wpis dziennikarz „Gazety Wyborczej”.
„Prokuratura nie udziela szczegółowych informacji”
O dziwnym zachowaniu prokuratury w postępowaniu dotyczącym Łaczewskiego informuje także dziennikarz Marcin Dobski, który kiedyś tą sprawą się zajmował. Publikuje dziwne pismo rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotra Skiby, który potwierdza niezwykłą aktywność Łączewskiego w tym postępowaniu.
To jednego newsa mniej będę miał dla Was. Pracowałem od jakiegoś czasu nad tą skandaliczną sprawą. Adw. Wojciech Łączewski (były sędzia) to niebezpieczna osoba, która miała grozić własnej żonie śmiercią.
Odpowiedź do mnie od prok. Piotra Skiby:
„Prokuratura Rejonowa Warszawa – Mokotów w Warszawie nadzoruje pod sygn. akt 4311-5.Ds.1973.2023 postępowanie przeciwko wskazanej osobie podejrzanej o czyn z art. 190 §1 k.k. w zw. z art. 12 §1 k.k. W toku postępowania wykonano szereg czynności dowodowych, w szczególności przesłuchano licznych świadków oraz dopuszczono dowód z trzech opinii biegłego z zakresu informatyki śledczej. Postępowanie znajduje się w końcowej fazie, aktualnie wykonywane są czynności w związku ze złożeniem przez podejrzanego licznych wniosków dowodowych. Mając na uwadze fakt, że stronami postępowania są małżonkowie, a podłożem konfliktu są ich sprawy rodzinne, prokuratura nie udziela szczegółowych informacji co do prowadzonego postępowania”.
— napisał na X Marcin Dobski.
Łączewski narzeka na rozliczenia
Były sędzia Wojciech Łączewski jest niezadowolony z działań ministrów sprawiedliwości Bodnara i Żurka, którym przez dwa lata nie udało się wsadzić do więzienia polityków Prawa i Sprawiedliwości. W tej sytuacji rodzą się niezwykle ważne pytania o kontakty Łączewskiego z kierownictwem resortu sprawiedliwości.
Wojciech Łączewski jeszcze wczoraj był w publicznej telewizji by chłostać Prawo i Sprawiedliwość. Co za wstyd
— napisał w mediach społecznościowych poseł PiS Janusz Cieszyński.
Wczoraj Łączewski brylował w mediach, mówił o słabych rozliczeniach PiS, a dziś taka historia. Lepiej usiądźcie zanim to przeczytacie.
Łączewski miał w 2023 roku zadzwonić do Czuchnowskiego by poinformować go, że jedzie z bronią palną zabić własną żonę. Sprawa od 2 lat się ślimaczy w prokuraturze. Czuchnowski sugeruje, ze Łączewski może powoływać się na wpływy w wymiarze sprawiedliwości, dlatego po tak długim czasie zdecydował się ujawnić sprawę publicznie.
Czuchnowski wskazuje, że Łączewski ma skłonność do konfabulacji i bardzo poważne problemy z alkoholem.
Kogo wini?
PiS. A może odwrotnie? Może to wyroki i aktywność polityczna Łączewskiego wynikały z opisanych przez Czuchnowskiego skłonności?
Panowie Waldemar Żurek oraz Adam Bodnar - czy w ostatnich 2 latach spotykaliście się z Wojciechem Łączewskim? Czy próbował wpływać na bieg prowadzonej w prokuraturze sprawy? Prokuratura była w stanie wsadzić rolnika do aresztu na 2 miesiące za rzekome grożenie przez rolnika ministrowi, ale przez 2 lata nie jest w stanie skierować aktu oskarżenia przeciw prominentnemu sędziemu, który informował Wojciecha Czuchnowskiego o zamiarze zamordowania własnej żony?
— napisał na X poseł PiS Sebastian Kaleta.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/750561-czuchnowski-boi-sie-wplywow-laczewskiego-w-resorcie-zurka
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.