Po tym, jak w poprzednim tygodniu na posiedzeniu ambasadorów krajów członkowskich UE podwójną większością (aż 21 krajów, zamieszkałych przez ponad 70 proc. ludności UE), przegłosowano zgodę na podpisanie przez przewodniczącą KE Ursulę von der Leyen umowy z krajami Mercosur, niemieckie media otwarcie zaczęły wykładać jej sens. Kwintesencją tych wywodów jest stwierdzenie pochodzące z regionalnego dziennika „Sudwest Presse”, brzmiące następująco „bez tańszej argentyńskiej wołowiny w UE w Brazylii nie będą jeździć tańsze niemieckie samochody”. Oczywiście Niemcy zdają sobie sprawę, że otwarcie argentyńskiego czy brazylijskiego rynku na produkty ich przemysłu odbędzie się kosztem europejskiego rolnictwa, w tym oczywiście niemieckiego, ale ich zdaniem „to nic znaczące mankamenty”.
Już obecnie eksport towarów z krajów UE do krajów Mercosur (Brazylia, Argentyna, Paragwaj i Urugwaj) sięgał 50 mld euro, przy czym eksport niemiecki stanowił blisko 1/3 tego eksportu i wynosił ponad 15 mld euro. Teraz po wejściu w życie tej umowy, według szacunków KE, unijny eksport ma się zwiększyć o kolejne 50 mld euro, a więc zapewne także niemiecki eksport do krajów Mercosur ulegnie co najmniej podwojeniu. Z punktu widzenia niemieckiej podupadającej gospodarki opartej w dużej mierze właśnie na eksporcie ta umowa to szansa na jakieś odbicie po totalnej przegranej niemieckich firm na rynku chińskim.
Przypomnijmy, że umowa UE-Mercosur jest tak skonstruowana, żeby produkty przemysłowe głównie z krajów Europy Zachodniej, przede wszystkim z Niemiec (głównie przemysł motoryzacyjny, ale także maszynowy, chemiczny, a nawet tekstylny), były łatwiej zbywalne na rynkach tych krajów, natomiast z kolei europejski rynek stałby się bardziej atrakcyjny dla towarów rolnych z krajów Ameryki Południowej. Jest oczywiste, że produkcja rolna, w tym w szczególności hodowla w krajach Ameryki Południowej, odbywa się w bardziej sprzyjających warunkach klimatycznych niż w Europie, a także nie jest tak „spętana” przepisami związanymi z ochroną środowiska i klimatu. Na przykład hodowla bydła odbywa się często cały rok „pod gołym niebem”, co w oczywisty sposób obniża koszty produkcji i czyni produkty takiej hodowli, konkurencyjnymi cenowo na rynkach światowych. I nic tu nie zmieni zawarcie w umowie deklaracji klauzuli ochronnej dla produktów wrażliwych czy żądanie kontroli sanitarnych i fitosanitarnych produktów rolnych przywożonych z Ameryki Południowej, bo przecież i teraz są one stosowane, ale ze względu na potencjał służb kontrolnych tylko wyrywkowo. Ostateczna ratyfikacja tej umowy przez unijne instytucje oczywiście uderzy w interesy całego unijnego rolnictwa, ale to polskie rolnictwo obciążone w sposób szczególny, także dokonaną niedawno liberalizacją handlu UE- Ukraina i w ten sposób zostanie wystawione naprawdę na ciężką próbę.
W tej sytuacji wręcz skandaliczna jest postawa rządu Tuska, w tym w szczególności samego premiera, który przez blisko 2 lata, mamił polskich rolników, że „w Brukseli nikt go nie ogra”. I nic tu nie ma do rzeczy głosowanie polskiego ambasadora przy UE przeciw tej umowie, bowiem mógł on tak głosować tylko dlatego, że jasne już było, iż w tej sprawie, nawet z polskim sprzeciwem nie będzie mniejszości blokującej (co najmniej 4 kraje UE, zamieszkałe przez przynajmniej 35 proc. ludności UE). Ta sytuacja jest twardym dowodem na to, że Tusk spłaca w ten sposób zobowiązania, jakie zaciągnął w Brukseli i w Berlinie w czasie kampanii wyborczej w Polsce w 2023 roku w związku z silnym wsparciem, jakie stamtąd uzyskał. Zablokowanie przez KE środków z KPO przez blisko 2 lata tylko dlatego, żeby uderzyć w rząd Mateusza Morawieckiego, a także wsparcie finansowe kampanii Platformy przez różne organizacje pozarządowe z kolei finansowane z unijnego budżetu, to między innymi te formy wsparcia Tuska i Platformy w wyborach parlamentarnych, za które trzeba było teraz spłacać zaciągnięte zobowiązania, między innymi nie organizując mniejszości blokującej w sprawie umowy z krajami Mercosur.
Jak widać, Tusk zrobił to wręcz w białych rękawiczkach, upozorował sprzeciw wobec umowy z krajami Mercosur, natomiast jednocześnie zrobił wszystko, aby nie było mniejszości blokującej w tej sprawie i do tego została wykorzystana także polska prezydencja w Radzie UE w pierwszym półroczu 2025 roku. I w sytuacji potwornego wręcz zagrożenia dla polskiego rolnictwa skutkami tej umowy, a także umowy handlowej UE-Ukraina wręcz kpi sobie z polskich rolników, mówiąc na konferencji prasowej, że spodziewał się ich większej obecności w na proteście w Warszawie, gdy policja na rozkaz ministra Kierwińskiego zablokowała ich wjazd na wszystkich drogach dojazdowych do stolicy.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/750548-niemieckie-media-o-sensie-umowy-z-krajami-mercosur
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.