Umowy z Mercosur nie zablokowali. Nie zabezpieczyli także polskich rolników! Korespondentka RMF FM w Brukseli, opisując kulisy strategii rządu Donalda Tuska, punktuje władzę za bierność. „Co natomiast Polska ugrała dla swoich rolników? ‘Nic’ - odpowiada bez ogródek osoba będąca blisko negocjacji” - czytamy.
Strategia wobec Mercosur
Umowa handlowa między Unią Europejską i blokiem państw Mercosur staje się faktem, a 17 stycznia Ursula von der Leyen udaje się do Paragwaju, żeby ją tam podpisać. Mizerny sprzeciw ze strony rządu Donalda Tuska w niczym nie pomógł. Teraz korespondentka RMF FM w Brukseli Katarzyna Szymańska-Borginon punktuje ekipę rządzącą za to, że niczego nie ugrała dla swoich rolników.
Na komentarz ten należy jednak spojrzeć ze sporym dystansem i krytyczną uważnością. Można bowiem ocenić, że przebija z niego pretensja do rządu Donalda Tuska… przede wszystkim o sam wyrażany sprzeciw wobec umowy UE z krajami Mercosur.
W sprawie Mercosuru Polska przyjęła złą strategię negocjacyjną, zapowiadając od samego początku, że będzie głosować na „nie”. Strategia w ostatnich miesiącach negocjacji coraz bardziej się usztywniała. I to wypchnęło Polskę na margines rokowań. KE i pozostałe kraje UE wiedziały, że cokolwiek by nie zaoferować Polsce, to i tak będzie przeciw. Po co więc cokolwiek oferować?
— czytamy bowiem w tekście Szymańskiej-Borginon, które pomstuje, że „polskie władze, obawiając się gniewu rolników, nieustannie podsycanego przez opozycję, same wykluczyły się z gry”, a do tego „opozycja w swojej zaciekłości praktycznie nie dawała władzom pola manewru”.
Kulisy negocjacji
Choć jednocześnie dowiadujemy się z niego istotnych rzeczy. Okazuje się, że wszystkie zabezpieczenia dla rolników to zasługa wyłącznie Francji i Włoch, a ekipa Donalda Tuska najczęściej tylko wspierała „na doczepkę” postulaty tych państw.
Taką wyłącznie francuską, ugraną w ostatniej chwili przez Paryż była np. kwestia zniesienia cła na niektóre nawozy i zawieszenia podatku węglowego od importowanych nawozów, niekoniecznie korzystna dla Polski ze względu na krajowe zakłady azotowe, które mogą stracić. Francja wprowadziła także u siebie dekretem zakaz importu niektórych towarów z pozostałościami pestycydów, stawiając Polskę, która takich planów nie miała, w trudnej sytuacji
— napisała autorka.
Natomiast Włochy, włączając się sprytnie i zdecydowanie do gry w ostatniej fazie, uzyskały wcześniejsze wykorzystanie 45 mld euro dla rolników i przesunięcie 10 proc. środków z ogólnej puli na rolnictwo. Rzym mógł ogłosić sukces, że „załatwił” coś dla swoich rolników (nawet jeżeli były to tylko przesunięcia budżetowe, a nie nowe pieniądze)
— dodała, wskazując przy tym, że na finiszu negocjacji Paryż samotnie przepychał swoje postulaty, nie oglądając się na Warszawę.
Co natomiast Polska ugrała dla swoich rolników? „Nic” - odpowiada bez ogródek osoba będąca blisko negocjacji
— czytamy.
„Lizali rany po przegranych wyborach”
Dlaczego nic nie zrobiono? Wygląda na to, że rządzący z KO i PSL zafiksowali się na punkcie… wewnętrznej polityki.
Bo wszyscy lizali rany po przegranych wyborach prezydenckich i rozpoczęły się rozmowy o rekonstrukcji rządu - ujawnia rozmówca. Sprawy krajowe, personalne przepychanki okazały się ważniejsze, niż kształtowanie nowego podejścia do umowy z Mercosurem. Przyszli nowi ludzie (…), którzy musieli się dopiero zorientować w nowej sytuacji i zanim się zorientowali, to wszystkie pociągi odjechały - dodaje. I tak polskie władze przegapiły moment i interes rolników
— spuentowała autorka.
Komentując zaś ten tekst, były wiceminister rolnictwa Krzysztof Ciecióra zwrócił uwagę na swoiste polityczne czystki w resorcie.
Wiecie, dlaczego w Ministerstwie Rolnictwa nie ma kompetentnych ludzi? Pierwsze, co zrobił minister Krajewski po objęciu funkcji, to przeprowadził czystki w MRiRW. Wyrzucił wtedy kilkudziesięciu doświadczonych urzędników – zatrudnianych w czasach PSL-u, przez Marka Sawickiego czy Czesława Siekierskiego. Zemszczono się na nich za to, że pracowali też w czasach PiS. PiS ich nie zwolnił, zrobiło to PSL, bo ośmielili się zostać po zmianie władzy
— opisał w serwisie X i - jak zaakcentował - „dlatego w resorcie brakuje teraz ludzi zdolnych prowadzić politykę rolną w Polsce i na forum UE”.
Ekipa Tuska ograna
Przypomnijmy, że sam premier wolał zrzucać winę na poprzedników i drwić z rolniczych protestów.
Mieli dużo możliwości, żeby ten proces osłabić, opóźnić albo zatrzymać. Nic nie zrobili w tej sprawie. Wręcz przeciwnie. Mojemu rządowi udało się wprowadzić klauzulę zabezpieczającą (…) Tak naprawdę interesy rolników są w dużej mierze zabezpieczone. Głosowaliśmy przeciw Mecosurowi na każdym etapie, także w czasie tego ostatniego głosowania. Rozumiem emocje rolników. Widzę, że są jednak dużo mniejsze, niż się spodziewałem, ale rozumiem te emocje, podzielam ten pogląd. Tylko nie rozumiem, dlaczego akurat Kancelaria Prezesa Rady Ministrów jest miejscem, gdzie ten protest się odbywa, bo nie ma w tym wewnętrznej logiki
— przekonywał Donald Tusk na konferencji prasowej, gdy przed KPRM demonstrowali rolnicy.
A czy będą w tej sprawie wyciągnięte konsekwencje polityczne? Klub Parlamentarny PiS chce odwołania ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego, wskazując na kwestię „nieskuteczności” ws. umowy Unii Europejskiej z krajami Mercosur. Okazja więc będzie.
A co więc powinien był zrobić rząd Donalda Tuska? W tekście korespondentki RMF FM w Brukseli czytamy, że zmienić strategię wobec umowy z Mercosur. Jak widać, trzeba wziąć na to dużą poprawkę. Rolnicy, związkowcy, opozycja i prezydent (także poprzedni) alarmowali i nawoływali do stworzenia mniejszości blokującej dla umowy handlowej, której skutki możemy niedługo boleśnie odczuć na własnej skórze. Ale nie ma też wątpliwości, że polski rząd na czele z Donaldem Tuskiem nie zrobił nic, by awaryjnie zabezpieczyć polskich rolników.
Trafnie zwrócił na to uwagę były europoseł prof. Zdzisław Krasnodębski w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl.
To zawsze jest tak, jeżeli chodzi o Unię Europejską, że poszczególne kraje wtedy, kiedy ma już nastąpić jakiś akt prawny, czy regulacja, która nie jest zgodna z ich interesami, to te kraje nie mogąc tego zastopować, starają się wynegocjować dla siebie jak najlepsze warunki. I tak było teraz w przypadku Włoch, które bardzo długo się wahały. Nic nie słyszałem o tym, żebyśmy tego rodzaju wyłączenia czy ulgi wynegocjowali, ale to pokazuje, jak słabą ma obecnie pozycję Polska we wszystkich negocjacjach, które się toczą. To nie dotyczy tylko Mercosuru, ale także innych spraw, przed którymi dzisiaj staje Unia Europejska
— wypunktował.
W wyborach w 2023 roku jednym z haseł pana premiera Tuska było to, że on nie da się ograć w Brukseli. Nadzieja jego zwolenników opierała się właśnie też na tym, że on różne sprawy, które dla Polski są ważne, będzie umieć przeprowadzić, rozwiązać. To okazało się zupełnie iluzoryczne
— ocenił dobitnie prof. Krasnodębski.
CZYTAJ TAKŻE:
Adam Kacprzak/RMF FM/wPolityce.pl/X
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/750494-rzad-tuska-i-mercosur-niczego-nie-ugrali-dla-rolnikow
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.