To się porobiło. Jak donosi portal tvn24.pl, „wrze w Służbie Ochrony Państwa”, a jeden z informatorów stwierdza wprost, iż „to jest bunt najwyższych rangą dowódców. Otóż kadra kierownicza SOP w liście do MSWiA domaga się powrotu do służby gen. Radosława Jaworskiego. Komendant SOP nie wykonuje swoich obowiązków od września ubiegłego roku, po tym, jak skradziono auto należące do rodziny premiera Donalda Tuska. Tymczasem rzecznik resortu kierowanego przez Marcina Kierwińskiego przekonuje, że list ten jest pokłosiem kończącej się wieloaspektowej kontroli w SOP. Karolina Gałecka dodała, że obecnie gen. Jaworski przebywa na zwolnieniu lekarskim.
List dowódców SOP. „Bunt”
Portal tvn24 poinformował, że kadra kierownicza SOP w liście do MSWiA domaga się powrotu do służby gen. Radosława Jaworskiego. Dodał, że komendant SOP nie wykonuje swoich obowiązków od września ubiegłego roku, po tym, jak skradziono auto należące do rodziny Donalda Tuska.
Potwierdziliśmy w kilku niezależnych źródłach, że list trafił do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w piątkowe popołudnie. Podpisało się pod nim kilkunastu dyrektorów ze Służby Ochrony Państwa. Nie podpisały się jedynie dwie osoby z kadry kierowniczej SOP.
— czytamy w tekście.
Serwis ocenił wprost, że „sytuacja nie ma precedensu w historii Służby Ochrony Państwa i jej poprzednika, czyli Biura Ochrony Rządu”! Informator zbliżony do SOP bez ogródek stwierdził w rozmowie z tvn24.pl, że „to jest bunt najwyższych rangą dowódców i wotum nieufności dla szefa MSWiA, który odsunął komendanta Jaworskiego”.
A może chodzi - jak zwykle w działaniach tej władzy - po prostu o czystą politykę? Doświadczony urzędnik MSWiA powiedział portalowi stacji TVN24, że „dla nikogo w resorcie nie jest tajemnicą, że najchętniej by Jaworskiego odwołano”, ponieważ „swoją nominację odbierał jeszcze z rąk premiera Mateusza Morawieckiego”.
Rzecznik MSWiA potwierdza, że list dotarł
Fakt wpłynięcia pisma do MSWiA potwierdziła PAP rzecznik tego resortu Karolina Gałecka, która stwierdziła, że w formacji trwa wieloaspektowa kontrola.
Ta kontrola lada moment się zakończy i zakładam, że list, który otrzymaliśmy teraz jest właśnie tym podyktowany
— powiedziała Gałecka.
Rzecznik resortu dodała, że gen. Jaworski nie jest na urlopie, a na zwolnieniu lekarskim, a co za tym idzie nie może pełnić obowiązków służbowych. Dodała, że w SOP zachowana jest ciągłość sprawowania urzędu, a obowiązki komendanta formacji pełni obecnie, wyznaczony przez samego Jaworskiego, płk Krzysztof Król.
Gen. Jaworski wyznaczył pana Króla, a to oznacza, że ma do niego zaufanie i ufa mu na tyle, żeby mógł on sprawować służbę i ciągłość urzędu podczas jego nieobecności
— powiedziała. Gałecka dodała, że ewentualne decyzje co do przyszłości gen. Jaworskiego zapadną po zakończeniu kontroli w SOP.
Czystki w SOP
Po kradzieży auta należącego do rodziny premiera Donalda Tuska zwolnieni ze stanowiska zostali dyrektor i wicedyrektor biura ochrony premiera, a szef SOP-u gen. Radosław Jaworski najpierw poszedł na zaległy urlop, a następnie wziął zwolnienie lekarskie. W związku z tą sytuacją szef MSWiA Marcin Kierwiński poprosił o raport i informacje ze strony Służby Ochrony Państwa.
Zarzuty dla sprawcy
W połowie września rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prok. Mariusz Duszyński poinformował, że sąd zgodził się na trzymiesięczny areszt dla mieszkańca Sopotu podejrzanego o kradzież samochodu marki Lexus należącego do rodziny premiera Donalda Tuska.
Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty. Pierwszy, jak wyjaśnił Duszyński, dotyczy kradzieży samochodu z włamaniem, a także dokumentów, które były w aucie. Drugi zarzut obejmuje posłużenie się podrobionymi tablicami rejestracyjnymi poprzez umieszczenie ich na skradzionym Lexusie. Łukaszowi W. grozi do 10 lat więzienia.
Mężczyzna został zatrzymany na lotnisku w Gdańsku. Planował wylecieć do Burgas w Bułgarii. Jak przekazała rzeczniczka prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku Karina Kamińska, 41-latek był zaskoczony i nie stawiał oporu.
Funkcjonariusze przeszukali także jego mieszkanie i zabezpieczyli materiał dowodowy. Jak ustaliła PAP, mężczyzna był już wcześniej karany za oszustwa i przestępstwa przeciwko życiu.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Sopocie.
CZYTAJ TAKŻE: Zatrzymano podejrzanego o kradzież lexusa rodziny Tuska. 41-letni mieszkaniec Sopotu próbował wylecieć do Bułgarii
Wściekły Tusk. A czyj to był samochód”
Pikanterii tej sprawie dodają relacje przedstawione przez „Super Express” i „Fakt”. Pierwsza z tych gazet ujawniała, że Donald Tusk wściekł się na ministra spraw wewnętrznych i administracji. Marcin Kierwiński po rozmowie z Donaldem Tuskiem rozpoczął rozliczenia.
To skandal, przecież my jesteśmy od ochrony premiera, a nie jego samochodu. Zresztą on był w innym miejscu
— mówił „SE” jeden z anonimowych informator.
Jeden z informatorów oburzał się także na to, że ochroną SOP została objęta cała rodzina premiera.
Nie pamiętam, aby wcześniej tak „głęboką ochroną” objęto członków rodziny. Nawet jeżeli pojawiają się groźby to działać powinna policja. Funkcjonariusze SOP są od ochrony najważniejszych ludzi w państwie
— wskazał.
Przypomnijmy, sprawa zaczęła się od kradzieży lexusa, którego - jak opisywał we wrześniu „Fakt” - „nie znajdziemy samochodu w oświadczeniu majątkowym premiera”, a „wszystko wskazuje na to, że właścicielem auta jest jego żona Małgorzata Tusk”.
Adam Kacprzak/tvn24.pl/PAP/”SE”/”Fakt”
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/750484-bunt-kadry-kierowniczej-sop-w-tle-auto-rodziny-tuska
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.