W przyszłym roku będziemy obchodzili 70-tą rocznicę podpisania Traktatów Rzymskich, które ustanowiły Europejską Wspólnotę Gospodarczą (EWG) – dziś nazywaną Unią Europejską. Jednak dzisiejsza Unia ma z nią niewiele wspólnego.
Jednym z głównych filarów EWG była wspólna polityka rolna, która miała zapewnić samowystarczalność żywnościową Europy. Uznano wówczas, że Europa musi wyżywić się sama, a obowiązywać będzie polityka równowagi. Dzięki temu zbudowano w Europie silny sektor rolno- spożywczy. Jednak ta wspólna polityka rolna była i jest bardzo kosztowna – nie tylko dla budżetu Unii, ale i samych rolników.
Polscy rolnicy musieli dokonać wielkich inwestycji, sprostać wielu wymogom, aby móc sprzedawać w Europie naszą żywność, a przypomnijmy, że nawet dzisiaj nie osiągnęliśmy 100 proc. dopłat do produkcji rolnej, które mają rolnicy z Europy zachodniej. Mimo to nasi rolnicy, producenci rolni, nasz przemysł spożywczy przy w miarę stabilnych warunkach może funkcjonować i eksportować. Jednocześnie udało się zachować rodzinne gospodarstwa rolne, stanowiące podstawą do podtrzymywania i rozwoju narodowych kultur, tradycji i obyczajów.
Umowa z krajami Mercosur
Umowa z krajami Mercosur (Argentyną, Boliwią, Brazylią, Paragwajem, Urugwajem i kilkoma innymi stowarzyszonymi krajach) a Unią Europejską oznacza zniszczenie tej wydawałoby się niewzruszalnej zasady kierującej polityką rolną Unii Europejskiej. Do Europy popłyną statki z milionami ton zboża, mięsa, owoców, warzyw i przetworzonej żywności. Bardziej luksusowe produkty dolecą samolotami. Tak ostentacyjnie zakończy się europejski projekt solidarności, współpracy, zrównoważonego rozwoju zwany wspólną polityką rolną Unii.
W zamian za żywność na drugą stronę oceanu popłyną przede wszystkim produkty niemieckiego przemysłu. Ma to uratować niemiecką gospodarkę przed stagnacją i recesją, w którą jest wpędzana przez absurdy polityki klimatycznej i energetycznej. Znawcy przedmiotu wskazują, że niemieckie interesy są też po drugiej stronie oceanu. W Ameryce Południowej ogromna część wielkich majątków ziemskich należy do Niemców, którzy trafili tam w różnych falach emigracji. Także tej emigracji po II wojnie światowej, kiedy to funkcjonariusze nazistowscy musieli uciekać z Niemiec tak zwanymi szczurzymi szlakami, z walizkami pełnymi zrabowanych w Europie dóbr, które pozwalały im na dobry start w nowe życie.
W czasie polskiej prezydencji, unijni mocodawcy podpisali z Ukrainą porozumienie otwierające na oścież granice Unii dla żywności z Ukrainy. Nie uznali nawet za stosowne poinformowanie formalnie przewodzącej Polski, że taka umowa jest podpisywana. Nie wspominając już o jakichś konsultacjach czy zapytaniu o zdanie. Tusk i ośmiogwiazdkowcy nawet pary z gęby nie puścili, że coś tu jest nie tak.
Uderzone z dwóch stron rolnictwo europejskie zostało wrzucone do lodowatej wody. Rolnicy i producenci rolni usłyszą teraz: produkujecie może dobrą i zdrową żywność, ale stanowczo za drogo. Ludzie chcą przede wszystkim, żeby było tanio. Jednak My - Bruksela nie zostawimy Was z bez pomocy. Zrobimy fundusz, z którego będziemy pokrywać Wasze straty i z tego będziecie się utrzymywać (jakiś czas oczywiście - zanim nie pójdziecie na emerytury, nie sprzedacie ziemi i nie znajdziecie innej roboty). Ot taka jasna perspektywa! Nie wiadomo skąd zadłużona Unia weźmie na fundusz pieniądze, ale obietnice składa.
Naprawdę nie jest już zabawne, że rządzący UE nie chcą rozmawiać o umowie z Mercosur nawet w Parlamencie Europejskim! Bo i po co? Demokracja jest potrzebna, gdy trzeba potępić Polskę, Węgry, Czechy czy Słowację, ale nie po to, aby współuczestniczyć w podejmowaniu ważnych decyzji. Umowa z Mercosur? - zapyta zdziwiona Ursula von der Leyen. A tak, tak, to już jest postanowione, przejdźmy do następnej sprawy. I tyle demokracji w Brukseli.
Przedstawiciel rządu Tuska głosował wraz z ambasadorami kilku innych państw przeciw zawarciu umowy z Mercosur. Nie mógł zachować się inaczej bojąc się reakcji polskiej wsi i opozycji, która dostałaby silny argument o agenturalnym charakterze ośmiogwiazdkowego rządu. Jestem jednak pewien, że Tusk bardzo ucieszył się, gdy głosowanie poszło po myśli Niemiec.
Obwinianie prezydenta
Oczywiście Tusk i jego koleżanki i koledzy twierdzą, że to Prezydent Karol Nawrocki ponosi winę za podpisanie umowy. Hej ośmiogwiazdkowcy! Jednak to Wasi mocodawcy rządzą UE! Oni też prowadzili negocjacje i nikogo do nich nie dopuszczają. Mało tego, von der Leyen solennie obiecywała, że zanim umowa wejdzie w życie - będzie musiała być ratyfikowana przez poszczególne państwa UE - tak jak są przyjmowane najważniejsze unijne dokumenty. Ostateczną konsekwencją umowy będzie zniszczenie europejskiego rolnictwa i zlikwidowanie rolników jako grupy społecznej. I Unia jest na dobrej drodze, aby to osiągnąć.
Przez dwa lata swoich rządów ośmiogwiazdkowcy nie ruszyli palcem, aby zbudować wewnątrz UE koalicję blokującą umowę - choć jak pokazują wyniki ostatecznego głosowania, była na to duża szansa. Nie było rozmów Tuska z premierami europejskich rządów, nie było not dyplomatycznych, konferencji o szkodliwości tej umowy, choćby w czasie wspomnianej polskiej prezydencji w UE.
Są tylko absurdalne próby obciążania tą klęską Prezydenta, który rozpoczął swoje urzędowanie cztery miesiące temu. A co więcej, Tusk i jego ośmiogwiazdkowi działacze i działaczki przekonują nieustannie z zapałem, że Prezydent nie powinien w ogóle wsadzać nosa do polityki, a szczególnie zagranicznej.
Ursula von der Leyen i brukselsko – berlińska sitwa niszczy dla swoich interesów fundament, na którym zbudowana jest Unia Europejska. Wielu powie: i bardzo dobrze, niech Unia wreszcie się rozwali! Ale zanim się rozwali - zniszczy polskie rolnictwo.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/750444-ursula-wyrzuca-traktaty-rzymskie-do-oceanu
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.