„W wyborach w 2023 roku jednym z haseł pana premiera Tuska było to, że on nie da się ograć w Brukseli. Nadzieja jego zwolenników opierała się właśnie też na tym, że on różne sprawy, które dla Polski są ważne, będzie umieć przeprowadzić, rozwiązać. To okazało się zupełnie iluzoryczne i widzimy to w różnych dziedzinach polityki, nie tylko w sprawie Mercosur, ale także, jeżeli chodzi m.in. o politykę obronną, czy decyzje w sprawie Ukrainy” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Zdzisław Krasnodebski, były europoseł, były wiceprzewodniczący Europarlamentu.
wPolityce.pl: Minister rolnictwa Stefan Krajewski zapowiedział próbę zaskarżenia umowy handlowej z krajami Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Czy w ocenie pana profesora ma to jakikolwiek sens?
Profesor Zdzisław Krasnodębski: To jest taka zagrywka pod polską publiczkę, żeby trochę uspokoić nastroje. Moim zdaniem to jest bez żadnych szans powodzenia i tylko służy do tego, żeby trochę osłabić nastroje, a jednocześnie pokazać, że rząd coś robi w tej sprawie.
Czy pana zdaniem rząd zrobił wystarczająco dużo w tej sprawie?
Nic specjalnie nie robił w tej sprawie. Rzeczywiście zagłosowaliśmy przeciwko jak Francja, ale nie udało się stworzyć blokującej mniejszości. Żadne, moim zdaniem, energiczne kroki nie były podejmowane w tym kierunku, żeby taką mniejszość stworzyć. Wydaje mi się, że to były tylko takie działania połowiczne, oczywiście zmierzające do tego, żeby pokazać, że się coś robi, żeby uspokoić nastroje rolników.
Cała sprawa pokazuje kolejny raz, że Unia Europejska jest w stanie podejmować decyzje bardzo dla nas niedobre i poświęcać interesy pewnych krajów, w których dane sektory gospodarcze są rozwinięte na rzecz innych krajów, czy też innych sektorów gospodarki europejskiej.
Nakładając przez ostatnie lata coraz większe restrykcje związane z polityką klimatyczną na rolnictwo w Europie, nie wymaga się tego zupełnie od państw Ameryki Łacińskiej. To dotyczy także standardów dotyczących produkcji zdrowej żywności.
Wyraźnie we wszystkich komentarzach mówi się, że aspekt geopolityczny też odgrywał dużą rolę. Chodziło o utworzenie rynku zbytu dla produktów przemysłu europejskiego. Tylko że akurat nie dla tego przemysłu, który szeroko występuje w Polsce a głównie dla przemysłu niemieckiego.
Pojawiają się takie głosy, że na przykład Niemcy i Włosi załatwili sobie w tych umowach ograniczenia dotyczące importu akurat tych produktów, które u nich są masowo wytwarzane. Polska o coś takiego nie zadbała? Czy w pana ocenie dało się na przykład nałożyć ograniczenia importu drobiu, który w Polsce jest dużą gałęzią?
To zawsze jest tak, jeżeli chodzi o Unię Europejską, że poszczególne kraje wtedy, kiedy ma już nastąpić jakiś akt prawny, czy regulacja, która nie jest zgodna z ich interesami, to te kraje nie mogąc tego zastopować, starają się wynegocjować dla siebie jak najlepsze warunki. I tak było teraz w przypadku Włoch, które bardzo długo się wahały. Nic nie słyszałem o tym, żebyśmy tego rodzaju wyłączenia czy ulgi wynegocjowali, ale to pokazuje, jak słabą ma obecnie pozycję Polska we wszystkich negocjacjach, które się toczą. To nie dotyczy tylko Mercosuru, ale także innych spraw, przed którymi dzisiaj staje Unia Europejska.
Dlaczego pana zdaniem rządzący nie próbowali zbudować mniejszości blokującej?
Słuchając tego, co mówił premier Tusk, myślę, że on no nie do końca był szczery, mówiąc o tym, że dla niego interesy polskiego rolnictwa są ważne. Dlaczego tak jest? Pewnie dlatego, że z jednej strony się przystosowuje zwykle do tego, co tam w Brukseli czy Berlinie zostało postanowione, a także dlatego, że to prawdopodobnie nie dotyczy jego elektoratu. Ludzi pracujący w rolnictwie są dość sceptyczni do rządów Koalicji Obywatelskiej. Gdyby ta sprawa uderzała w rdzeń jego elektoratu, to może byłoby inaczej.
Panie profesorze, zarówno minister Krajewski, jak i premier Tusk, winą za wejście w życie tej umowy obarczają rząd Prawa i Sprawiedliwości. Jak to wyglądało do czasów PiS-u? Czy wówczas dało się coś zrobić, aby to zablokować, czy to jeszcze było za wcześnie, żeby o tym rozmawiać?
Te negocjacje trwały 20 parę lat. To jest oczywiście takie typowe przerzucanie odpowiedzialności. Ten zabieg premier Tusk i jego obóz stosują w zasadzie ciągle. A to przecież Donald Tusk był przewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej, a więc głównej siły politycznej w Unii Europejskiej. A mimo to potrafi on na przykład obarczać Prawo i Sprawiedliwość winą za zielony ład, za politykę energetyczną. To jest granie na niewiedzy i ignorancji ludzi.
Jak wszyscy wiemy, w wyborach w 2023 roku jednym z haseł pana premiera Tuska było to, że on nie da się ograć w Brukseli. Nadzieja jego zwolenników opierała się właśnie też na tym, że on różne sprawy, które dla Polski są ważne, będzie umieć przeprowadzić, rozwiązać. To okazało się zupełnie iluzoryczne i widzimy to w różnych dziedzinach polityki, nie tylko w sprawie Mercosur, ale także, jeżeli chodzi m.in. o politykę obronną, czy decyzje w sprawie Ukrainy.
CZYTAJ TAKŻE:
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/750351-nasz-wywiad-prof-krasnodebski-slaba-pozycja-polski-w-ue
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.