„Polskość nas naprawdę tak jakoś jednoczy, niesie za sobą taki świat wartości, który pomaga nam przetrwać nawet nieraz w skrajnych warunkach. Tak jak oni - oni od 17 września są poza Polską, a są Polakami. Dla nich największą obrazą jest powiedzenie, że są Polonią - tak jak zrobił to premier podczas ostatniego meczu” - powiedział o Polakach na dawnych kresach na antenie Telewizji wPolsce24 ks. Jarosław Wąsowicz, kapelan prezydenta RP Karola Nawrockiego, w programie „Nawrocki w Polsce”. Salezjanin nie tylko od 2008 roku organizuje Ogólnopolską Patriotyczną Pielgrzymkę Kibiców na Jasną Górę, ale jest inicjatorem także innych pięknych inicjatyw. Od 27 lat organizuje w Polsce wakacje dla polskich dzieci i młodzieży z dawnych kresów.
Daniel Nawrocki w programie „Nawrocki w Polsce” gościł w Pałacu Prezydenckim, gdzie rozmawiał z ks. Jarosławem Wąsowiczem - kapelanem prezydenta RP, a prywatnie - kibicem Lechii Gdańsk i organizatorem Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę.
Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę
W jaki sposób bycie kibicem piłkarskim zaowocowało w życiu Jarosława Wąsowicza, który wybrał drogę kapłańską? To na przykład pewne zasady, w których nie chodzi jednak tylko o sport.
Nie zdradza się przyjaciół, nigdy ich nie zostawia. Obojętnie w jakiej sytuacji by się znaleźli – zawsze brat na brata może liczyć. To jest niezwykle ważne – kiedy walczymy razem, jesteśmy w jednym szeregu, to walczymy. Jak komuś się dzieje krzywda, to staramy się mu pomóc
— podkreślił salezjanin.
To, że byłem kibicem Lechii Gdańsk, zaowocowało już kiedy byłem księdzem – że mogłem się tym swoim kapłaństwem dzielić z moimi kolegami. Tak się zrodziły piękne projekty pielgrzymek kibiców na Jasną Górę, którą teraz będziemy już 18. przeżywali
— zwrócił uwagę.
„Serce dla Inki”
Ks. Jarosław Wąsowicz w programie podkreśla również, że kibice włączają się w piękne inicjatywy - m.in. patriotyczne. W dodatku często czynią to… niezależnie od barw drużynowych.
Przykład to „Serce dla Inki”. Akcja polega na zbieraniu niepotrzebnej biżuterii (np. zdekompletowanych kolczyków czy zerwanych łańcuszków), która jest następnie przetapiana na srebrną urnę w kształcie serca. Urna zawiera ziemię z grobu Danuty Siedzikówny „Inki”, sanitariuszki Wileńskiej Brygady AK zastrzelonej w celi śmierci stalinowskiego więzienia przy ul. Kurkowej w Gdańsku.
Ta niezwykła, społeczna akcja miała być jednorazowym wydarzeniem, a już mamy 26 serc w różnych miejscach Polski na Wileńszczyźnie odsłoniętych
— wskazał duchowny.
Od 27 lat już zapraszamy polskie dzieci i polską młodzież z dawnych kresów Rzeczypospolitej. Krąg ludzi, którzy wspierają tę inicjatywę się poszerza. Są to środowiska patriotyczne, kibice, także salezjanie. Razem tworzymy piękne dzieło
— dodał.
„To jest nasze podziękowanie dla Polaków, którzy pozostali na Kresach”
O obu tych inicjatywach ks. Wąsowicz opowiedział nieco więcej - zwłaszcza wakacjach dla polskich dzieci i młodzieży z Kresów. To właśnie w tego rodzaju akcjach kibice chętnie uczestniczą ponad podziałami.
Myślę, że kibice zobaczyli, że są właśnie takie wydarzenia, takie postaci, takie sytuacje, które nas wszystkich łączą. Obojętnie, jakie szaliki nosimy. W tym roku przyjęliśmy 250 dzieci z Litwy, z Białorusi, kilka z Ukrainy, z Naddniestrza. To by nie było możliwe, gdyby nie kibice, żeby przyjąć 250 dzieci na wakacje. Trzeba było zorganizować całą akcję logistyczną – z Mołdawii dzieci musiały przylecieć samolotem, bo to był najtańszy z możliwych sposobów. Trzeba je wykarmić, dać im prezenty – sama logistyka to ok. 400 tys.
— powiedział prezydencki kapelan.
Wszystkie te akcje społeczne po prawej stronie dlatego się udają, że ludzie są bardzo ofiarni. Czują, że to jest ich. Tak samo z sercem dla Inki – gdybyśmy zamówili u jubilera 100 serc, to myślę, że pieniądze na to by się raz dwa uzbierały. Ale jeżeli ta akcja polega na tym, że każdy oddaje srebrny, złoty złom - dziewczyny wiedzą, że nie raz jakiś jeden kolczyk się gubi, to z drugim nie wiadomo, co zrobić, czy kiedy zerwie się łańcuszek. I to był pomysł, żeby właśnie przetapiać ten złom jubilerski w srebrne urny, gdzie znajduje się ziemia z grobu „Inki” odnaleziona przez profesora Szwagrzyka, to ludzie wiedzą, że to jest ich
— dodał.
I podobnie jest z tymi wakacjami. To jest nasze podziękowanie dla tych Polaków, którzy zostali na naszych Kresach, dawnych Kresach Rzeczpospolitej. Którzy zostali na ojcowiźnie, nie wyjechali stamtąd. I dlatego nie możemy ich nazywać „Polonią”. To są Polacy, którzy zostali na polskich ziemiach i pilnują naszych narodowych tradycji, języka. Są temu wierni, chociaż mają zawsze pod górkę. Jak było ZSRR - mieli pod górkę. Teraz, jako mniejszości w swoich krajach, też im nie jest łatwo. To jest nasze podziękowanie, że oni tego pilnują
— wskazał ks. Wąsowicz.
Dlaczego Polacy na Kresach nie są „Polonią”?
Wakacje dla polskich dzieci i młodzieży z Kresów w minionym roku były wyjątkowe. Dlaczego?
Zawsze zapraszaliśmy dzieci z Litwy - ale przyjeżdżały taką grupą dajmy, na to, 40 osób. Dzieci z Ukrainy polskie, z innych części byłego ZSRR. Ale teraz zrobiliśmy jeden turnus, gdzie one razem się spotkały: 150 dzieci na raz w Ostródzie, w naszym salezjańskim ośrodku
— wskazał ks. Jarosław Wąsowicz.
Takim doświadczeniem olbrzymim, które też mnie wzruszyło, chociaż tak jak mówię, 27 lat i niby człowiek w teorii wie o tym, o czym teraz powiem, było to, że mieliśmy możliwość zobaczyć, że tym wszystkim, co nas łączy, wszystkich Polaków na całym świecie, jest nasza święta katolicka wiara, polski język, nasza kultura i historia
— dodał.
Organizowaliśmy takie wieczorki piękne, gdzie wszystkie te dzieci opowiadały o polskiej historii. Wszystkie się wzruszały, tak samo jak słyszały o naszych bohaterach. To było piękne i jest to doświadczenie niezwykle cenne. Bo ono pokazuje, że warto być Polakiem, dumnym Polakiem, że ta polskość nas naprawdę jakoś jednoczy, że niesie za sobą taki świat wartości, który pomaga nam przetrwać nawet nieraz w skrajnych warunkach
— wskazał salezjanin.
Tak jak oni - oni od 17 września są poza Polską, a są Polakami. Dla nich największą obrazą jest powiedzenie, że są Polonią - tak jak zrobił to premier podczas ostatniego meczu. Kiedy Kancelaria Premiera napisała, że Donald Tusk zaprosił „dzieci polonijne z Wilna”. To tak, jakby ktoś ich uderzył w twarz
— podkreślił ks. Wąsowicz.
wPolsce24/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/749867-ks-wasowicz-mowic-o-polakach-z-kresow-polonia-to-obraza
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.