Ciekawa wizyta w Pałacu Prezydenckim… od kuchni. I to dosłownie! „Prezydent kocha halibuta. Mięsista ryba, z ogromną zawartością białka. Ogólnie kocha ryby, niezależnie czy to będzie sandacz, czy dorsz, czy halibut, łosoś też” - opowiedział w programie Telewizji wPolsce24 „Wierzbicki i Biedroń mówią, jak jest” Łukasz „Bigos” Miecznikowski - szef kuchni Pałacu Prezydenckiego. Zdradził, że z Karolem Nawrockim poznali się za młodu na sali bokserskiej i zdarzyło się, że „zgasił światło” obecnej głowie państwa. „Pan prezydent bardzo dynamicznie pracuje i bardzo rzadko jest w Pałacu. Częściej tak naprawdę karmimy dzieci niż parę prezydencką” - mówił pan Łukasz. Z programu widzowie mogą się również dowiedzieć, ile kalorii dziennie spożywa prezydent.
Emilia Wierzbicki i Wojciech Biedroń w noworocznym wydaniu swojego programu pokazali widzom Pałac Prezydencki dosłownie od kuchni, a i sami - pod okiem Łukasza „Bigosa” Miecznikowskiego - mieli okazję podszlifować swoje umiejętności kulinarne. A wszystko przy okazji rozmowy z Szefem Kuchni posiadającym doświadczenie w wielu znanych restauracjach o tym, jak wygląda jego praca dla prezydenta i jego najbliższych.
„Pot, emocje, charyzma”
Karol Nawrocki i Łukasz „Bigos” Miecznikowski znają się od prawie trzydziestu lat.
Z panem prezydentem poznaliśmy się na sali bokserskiej, będąc tak naprawdę młodymi chłopaczkami
— wspominał Miecznikowski, który w przeszłości był mistrzem Polski juniorów w wadze ciężkiej.
Wojciech Biedroń zwrócił uwagę, że „Bigosowi” na ringu kiedyś zdarzyło się „zgasić światło” obecnemu prezydentowi.
Zdarzyła się taka historia, że rzeczywiście „zgasiłem światło” panu prezydentowi, ale o tym opowiem w późniejszym czasie
— potwierdził rozmówca Telewizji wPolsce24.
Poznaliśmy się w wieku, powiedzmy, 10, może 11 lat, znamy się naprawdę szmat czasu. Na przestrzeni tych kilkudziesięciu lat nasze drogi gdzieś się tam cały czas ścinały, znaliśmy się prywatnie, uwielbialiśmy spędzać ze sobą czas na sali bokserskiej. To też był wyjątkowy czas, bo to pot, emocje, charyzma. Wszyscy byli w tamtym czasie twardymi zawodnikami i w zasadzie zostało tak do dzisiaj. Dziś każdy walczy we własnym sektorze – w tym, w czym dobrze się czuje. Ja gotuję, a Karol Nawrocki został prezydentem
— podkreślił Łukasz Miecznikowski.
„Wyciągał ciuchy treningowe i wypadały mu książki”
Czy młody Karol Nawrocki wyróżniał się czymś wśród kolegów z sali bokserskiej?
Cała ekipa wówczas ze „Stoczniowca” była tak naprawdę ekipą „chłystków”, chłopaczków z dzielnic, z bram. A Karol Nawrocki zawsze gdzieś tam wyciągał ciuchy treningowe i wypadały mu książki. To dla nas w ogóle było coś absolutnie niewiarygodnego, że człowiek, który ma silną prawą rękę, potrafi stanąć w pozycji bokserskiej, zadać porządne ciosy, uderzyć na wątrobę jednak gdzieś tam te książki, paradoksalnie…
— zwrócił uwagę.
Czy dokuczano mu z tego powodu? Prezydencki kucharz zaprzeczył.
Baliśmy się, mimo że rzeczywiście kiedyś udało mi się go znokautować. Ale to też był chłop postawny, duży, silny, charyzmatyczny bardzo
— powiedział Miecznikowski.
Najlepszy bigos według „Bigosa”
Prowadzący zwrócili uwagę na pseudonim Szefa Kuchni Pałacu Prezydenckiego. Ksywka „Bigos”, jak wyjaśnił kucharz, towarzyszy mu od czasów harcerskich. To znane danie na biwakach czy obozach było, w ocenie młodego Łukasza Miecznikowskiego, raczej niezbyt apetyczne. Dziś doświadczony kucharz uważa bigos za popisowe danie. Skorzystał z tego redaktor Wojciech Biedroń, który zapytał o przyrządzanie bigosu z takimi dodatkami, jak np. powidła śliwkowe.
Ludzie dodają i wędzoną śliwkę, i śliwkę suszoną, perfekcyjny pomysł. Ja bardzo też lubię - uwielbiam wręcz - dodawać koncentrat pomidorowy razem z tymi powidłami śliwkowymi. Pigwa na przykład też jest bardzo fajnym rozwiązaniem czy powidła pigwowe. Można wrzucić żurawinę. Można wrzucić rokitnik, który dodaje lekkiej kwasowości, no tyle, ile osób na świecie, tyle jest rodzajów bigosu
— mówił kucharz.
Jak zdradził - nie płucze kiszonej kapusty.
Niektórzy robią bigos z samej kiszonej kapusty, niektórzy miksują pół na pół – ja miksuję
— wskazał.
A jakim szefem jest Łukasz Miecznikowski?
Zawsze wychodzę z takiego założenia, że tym szefem trzeba być dobrym i ciepłym. Robota jest do zrobienia, wszyscy wiemy, po co tu przychodzimy, jest wódz, który pilnuje standardu i pilnuje tempa pracy, natomiast zbyt dużo czasu spędzamy w pracy, żebym rano wstawał bądź ktokolwiek, kto pracuje ze mną, rano wstawał i mówił: „Ehhh… Znowu muszę iść… Znowu muszę iść do tej pracy”
— powiedział.
Zbyt dużo czasu spędza się w pracy, bardzo mocno człowiek jest zaangażowany czasowo w tę pracę, bo często to są zmiany po 12 godzin i ja sobie osobiście nie wyobrażam, że w kuchni jest kwas. Chyba że z kiszonej kapusty. Tak jak z wami teraz rozmawiam, tak samo rozmawiam ze współpracownikami, którzy tworzą to miejsce i tak jak wspomniałem, nie wyobrażam sobie, żeby przychodzić do pracy nadęty i mówić sobie: „Boże, znowu muszę przyjść do pracy”
— dodał.
Ile kalorii spożywa Karol Nawrocki?
Redaktor Emilia Wierzbicki pytała o kulisy gotowania dla pary prezydenckiej.
Kucharz sam sobie tak nie zrobi jeść, jak zrobi komuś. Jest to jednak rzeczywiście misja, że ja zjem gdzieś tam z garnka na stojąco, zupełnie nie zwracając uwagi tak na dobrą sprawę, w jakiej części dnia się człowiek znajduje, często też nie ma czasu na to, żeby sobie usiąść i skrupulatnie zjeść i zakodować ten posiłek, ale gość jest najważniejszy – a w tym przypadku pan prezydent w ogóle wygrywa wszystkie plebiscyty
— powiedział Miecznikowski.
Rzeczywiście, staramy się i mocno przykładamy do tego, żeby posiłki były i zdrowe, i zbilansowane. Dieta, która jest rozpisana przeze mnie dla pana prezydenta też jest bardzo mocno zbilansowana, to jest ok. 2 tys. kalorii, głównie białkowa dieta
— wskazał kucharz, zaznaczając, że prezydent oczywiście regularnie i intensywnie ćwiczy.
Na pytanie redaktor Wierzbicki, czy nie jest to za mało jak na mężczyznę prowadzącego aktywny tryb życia,
Też uważam, że mogłoby być trochę więcej niż te 2000, ale 2000 kalorii tylko i wyłącznie dlatego, że czasami je obiad w Pałacu, później gdzieś jedzie na wyjazd, czyli jakieś tam przekąski, więc tak generalnie to żywienie jest zapewnione
— podkreślił rozmówca Wierzbicki i Biedronia.
W przypadku żywienia pary prezydenckiej wszystko zależy od tego, w jakiej części dnia się znajdują i czy znajdą czas, żeby usiąść i zjeść w Pałacu. Pan prezydent bardzo dynamicznie pracuje i bardzo rzadko jest w Pałacu. Częściej tak naprawdę karmimy dzieci niż parę prezydencką
— zauważył Szef Kuchni.
Ulubione danie prezydenta
Dziennikarka wPolsce24 była ciekawa także ulubionego dania prezydenta.
Generalnie kocha halibuta. Mięsista ryba, bardzo fajna, z ogromną zawartością białka oczywiście. Ogólnie, jak już gdzieś kiedyś wybrzmiało, kocha ryby, niezależnie, czy to będzie sandacz, czy to będzie dorsz, czy to będzie halibut, łosoś też oczywiście
— wskazał Łukasz Miecznikowski.
Na pytanie Wojciecha Biedronia, czy ryby dla prezydenta kucharz przyrządza na parze, jak to obecnie jest modne, odpowiedział:
Staramy się oczywiście nie używać oleju. Ale masełko musi być.
Zresztą trochę widać po mojej posturze…
— zażartował.
Z kolei ulubionym deserem prezydenta jest szarlotka.
Chodzi o to, żeby to było wyważone. Szarlotkę możemy zrobić na kruchym cieście, możemy użyć mąki żytniej. Można też użyć mąki ryżowej
— tłumaczył kucharz.
„Produkty Polska ma naprawdę wybitne”
Czy gotując dla zagranicznych gości prezydenta, Łukasz Miecznikowski chce raczej przybliżyć im polską kuchnię, czy przyrządza raczej dania charakterystyczne dla kraju, z którego pochodzi osoba przyjeżdżająca do Pałacu Prezydenckiego?
Tajemnica jest taka, że mam pewien pomysł, żeby podczas oficjalnych wizyt gości w Pałacu Prezydenckim zapraszać szefów kuchni z przeróżnych zakątków kraju i wtedy będziemy prezentować kuchnię danego regionu
— ujawnił Szef Kuchni.
I to też jest pokazanie naszej kultury gastronomicznej, to też jest pokazanie tak naprawdę produktów, jakimi dzisiaj dysponujemy. A produkty mamy naprawdę wybitne, mamy wina, mamy oleje mamy miody. Mamy wszystko tak naprawdę. Nie musimy kupować włoskiego parmezanu, bo mamy polskie produkty – ricottę czy mozarellę, którą produkują Polacy
— zaznaczył.
Zabawa tym produktem jest możliwa tylko i wyłącznie, gdy nasza wyobraźnia nam podpowiada, w którą stronę możemy z nim iść. Natomiast pomysł jest taki, żeby pokazać te nasze dobra kulinarne z różnych stron Polski
— powiedział.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/749705-palac-od-kuchni-wyjatkowa-rozmowa-z-kucharzem-prezydenta
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.