Premier Donald Tusk przekazał dziś wyrazy najgłębszego współczucia dla rodzin i bliskich ofiar pożaru w Crans-Montanie podkreślając, że Szwajcaria i kanton Valais mogą liczyć na polską solidarność. Zapewnił o gotowości Polski do udzielenia specjalistycznej opieki medycznej poszkodowanym, oferując 14 miejsc w szpitalu w Siemianowicach Śląskich - czołowym polskim ośrodku zajmującym się leczeniem oparzeń. Według doniesień portalu Interia.pl, Szwajcaria odmówiła skorzystania z tej propozycji „ze względu na dużą odległość i barierę językową”.
Tusk na portalu X podkreślił, że Polska, na prośbę Szwajcarii, jest gotowa udzielić specjalistycznej pomocy dla 14 poszkodowanych w polskich szpitalach.
Gałecka: 14 miejsc w szpitalu w Siemianowicach Śląskich
Rzecznik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji powiedziała PAP, że MSWiA oraz resorty zdrowia i obrony narodowej są zaangażowane w przygotowanie pomocy dla Szwajcarii, jeśli ta zdecyduje się na jej przyjęcie.
Polska zaoferowała 14 miejsc dla poszkodowanych w pożarze w szpitalu w Siemianowicach Śląskich. To cztery miejsca na OIOM-ie i dziesięć dla pacjentów lżej poszkodowanych
— wyjaśniła.
W pomoc zaangażowany jest też Państwowy Instytut Medyczny MSWiA.
Polska zaproponowała również wsparcie dwóch zespołów lekarskich na miejscu, m.in. w ocenie stanu pacjentów. MON, jak dodała Gałecka, zaoferowało samoloty do transportu poszkodowanych, którzy mogliby znaleźć się w polskich szpitalach.
Centrum Leczenia Oparzeń im. dr. Stanisława Sakiela w Siemianowicach Śląskich to czołowy polski ośrodek zajmujący się kompleksowym leczeniem urazów oparzeniowych i ran przewlekłych. Działają tu cztery specjalistyczne oddziały, a także Pracownia Hiperbarii Tlenowej, Bank Tkanek oraz Zakład Leczenia Ran Przewlekłych. Placówka dysponuje 70 łóżkami. Rocznie hospitalizowanych jest tu ponad 1,2 tys. pacjentów, a przyszpitalne poradnie przyjmują ponad 7 tys. osób. Organem założycielskim szpitala jest samorząd woj. śląskiego.
Szwajcarzy odmówili skorzystania z propozycji
Szwajcaria odmówiła skorzystania z pomocy zaproponowanej przez premiera Donalda Tuska
— podaje serwis Interia.pl.
Szwajcarzy odmówili ze względu na dużą odległość i barierę językową
— wyjaśniła Marta Stec z Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich.
Jednocześnie zaznaczyła, że jeśli strona szwajcarska zmieni zdanie, szpital jest gotowy przyjąć pacjentów.
Dantejskie sceny w kurorcie
W pożarze, który wybuchł w sylwestrową noc w kurorcie narciarskim Crans-Montana w Szwajcarii, zginęło według najnowszych danych policji około 40 osób, 115 jest rannych, a wiele z nich - ciężko. Przyczyna pożaru pozostaje niejasna, chociaż władze wykluczyły atak terrorystyczny.
Jeden z naocznych świadków powiedział BBC, że był w pobliżu baru La Constellation, gdy usłyszał głośną eksplozję, po której pojawiło się dużo dymu. Chociaż inni ludzie uciekali, on wszedł do środka, bo chciał znaleźć swojego brata.
Zobaczyłem płonących ludzi. Palili się od stop do głów. Nie było już na nich ubrań. To było szokujące
— relacjonował.
Okazało się, że jego bratu nic się nie stało.
Świadek ten zaznaczył, że chodził do baru La Constellation codziennie przez cały tydzień, a pożar wybuchł akurat w dzień, gdy go tam nie było. La Constellation to duży, dwupiętrowy bar z tarasem, który mógł pomieścić około 300 osób. Nie wiadomo jednak, ile osób się w nim znajdowało w momencie wybuchu pożaru.
Dwie Francuzki powiedziały francuskiej telewizji BFMTV, że znajdowały się wewnątrz baru, gdy pojawiły się płomienie. Według nich pożar spowodowały „świeczki urodzinowe”, które jedna z kelnerek postawiła na butelkach szampana.
W ciągu kilku sekund cały sufit był w ogniu. Wszystko było zrobione z drewna
— powiedziała jedna z kobiet.
Według obu Francuzek bardzo trudno było wydostać się ze środka, bo wyjście z pokoju, gdzie się znajdowały, było „wąskie”, a schody prowadzące na zewnątrz „jeszcze węższe”.
Nastolatek, który przebywał wewnątrz baru, powiedział BBC, że usiłował schować się przed „ścianą gorąca”, po czym udało mu się znaleźć schody na zewnątrz. Nie był jednak w stanie wyjść z powodu tłoku, spróbował więc zbić przy pomocy stołu szybę w oknie. Gdy to się nie udało, kopnął w nie mocno i dopiero wtedy udało mu się wydostać.
CZYTAJ TAKŻE: Świadkowie opisują pożar w szwajcarskim kurorcie. „Wybiegliśmy z krzykiem, a kiedy się odwróciliśmy, zobaczyliśmy płomienie”
Ze środka wybiegali płonący ludzie
Tragedię widziała też Daniella z Mediolanu, która ma dom na ulicy równoległej do baru. Gdy wracała z mężem z kolacji, poczuli dym i zobaczyli na ziemi zupełnie spaloną kurtkę.
Ludzie biegli we wszystkich kierunkach, wrzeszczeli i płakali. Widziałam, jak kilka osób niesiono na noszach
— powiedziała BBC. Dodała, że po powrocie do mieszkania „przez całą noc słyszała krzyki”.
Student, który poszedł do baru z przyjaciółką, w momencie dotarcia na miejsce zobaczył, że „ze środka zaczynają wybiegać płonący ludzie”. Jedna z ofiar powiedziała mu, że wszystko ją boli.
Niektórzy tylko krzyczeli. Sam krzyk. Nic więcej. Inni nic nie mówili, tylko leżeli na ziemi
— powiedział.
Pewien Włoch powiedział, że jego znajomy, który był w barze „cały się spalił”, a inny został zabrany do Zurychu śmigłowcem.
Jeszcze jeden nasz znajomy… nie wiemy, co się z nim stało, nie znaleźli go
— powiedział mężczyzna stacji RAI News.
Agencja AP przytoczyła relację 16-latka z Paryża, który po wybuchu pożaru czuł, że się dusi i udało mu się uciec dopiero, gdy wybił szybę stołem. Jeden z jego znajomych zginął, a z „dwoma czy trzema” wciąż nie wiadomo, co się stało.
Nie widział on momentu wybuchu pożaru, ale zapamiętał kelnerki przynoszące butelki szampana z płonącymi zimnymi ogniami.
W pożarze zginęło około 40 osób, a 115 odniosło obrażenia, w tym wiele poważne. Znaczna część ofiar śmiertelnych i poszkodowanych do osoby nastoletnie lub w wieku około 20 lat
— podała policja.
Wiadomo, że wśród poszkodowanych są obywatele Włoch i Francji. W pobliżu baru zaimprowizowano miejsce pamięci ofiar, zostawiane tam są świece i kwiaty. Kilkaset osób modli się pobliskim kościele.
Podsumowanie
W sylwestrową noc w kurorcie Crans-Montana w Szwajcarii doszło do tragicznego pożaru w barze, w którym zginęło ok. 40 osób, a 115 zostało rannych - wielu z nich poważnie. Premier Donald Tusk złożył kondolencje i zadeklarował solidarność oraz gotowość Polski do leczenia 14 poszkodowanych w polskich szpitalach. Przyczyna pożaru nie jest jeszcze ustalona, choć wykluczono atak terrorystyczny.
PAP/X/Interia.pl/oprac. Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/749654-pozar-w-szwajcarii-tusk-polska-oferuje-pomoc-poszkodowanym
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.