Premier Donald Tusk miał poczuć się oszukany w sprawie ustawy dotyczącej Państwowej Inspekcji Pracy, a ministrowie boleśnie odczuli to na posiedzeniu rządu we wtorek 30 grudnia - relacjonuje TVN24. Jak przekonywało źródło stacji, premier zrobił awanturę szefowej MRiPS z Lewicy, Agnieszce Dziemianowicz-Bąk. Oberwała także inna minister - Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz z Polski2050. Szefa MS Waldemara Żurka, który próbował załagodzić sytuację, Tusk miał zgasić słowami „Waldemarze, ja cię błagam, nie wtrącaj się”.
Dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia premier Donald Tusk na posiedzeniu rządu składał ministrom życzenia świąteczne i czynił dziwne wyznania, że „mało się nie popłakał”. Jednak, według relacji TVN24, raczej przecież przychylnej rządowi Tuska, już tydzień później nastrój premiera był daleki od świątecznych wzruszeń.
„Tusk się wściekł” - odcinek 2026
Podczas posiedzenia rządu 30 grudnia 2025 r. premier Donald Tusk miał poruszyć temat ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy. Za projekt odpowiedzialne jest ministerstwo kierowane przez polityk Lewicy - Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk. Minister miała zostać zbesztana przez premiera za to, że w projekcie znalazły się rozwiązania, na które rząd wcześniej nie wyraził zgody. Jak czytamy, Tusk oskarżył Dziemianowicz-Bąk o to, że próbowała do projektu przemycić własne poglądy. Podobnego zdania był również Maciej Berek, przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów.
Szefowa MRiPS miała na to odpowiedzieć, że jest to dla niej „duży komplement”, jeśli premier uważa, że jest „na tyle cwana, by dokonać czegoś takiego”. W związku z tą ustawą burę dostała również Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej. Przepisy zaproponowane przez MRPiPS nie tylko bowiem nie zyskały aprobaty rządu, ale - mimo to - zostały zgłoszone jako jeden z „kamieni milowych dla KPO”.
Za co dostało się „Waldemarowi”?
Awantura, jak relacjonuje TVN24, miała trwać ponad godzinę.
Zarówno Pełczyńskiej-Nałęcz, jak i Dziemianowicz-Bąk oberwało się za „długie i niekonkretne” tłumaczenia.
Okazuje się, że premier nie oszczędził także ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, który przecież dwoi się i troi, żeby realizować polityczny plan zemsty Tuska i w przeciwieństwie do swojego poprzednika Adama Bodnara nawet nie próbuje udawać, że respektuje prawo. Kiedy jednak Żurek chciał stonować sytuację, tj. - „wylać trochę oliwy na wzburzone morze”, jak sam to określił, Tusk przerwał i zwrócił się do szefa MS:
Waldemarze, ja cię błagam, nie wtrącaj się.
„Krótko trwa miłość Donalda i ministrowanie”
Czy oznacza to, że premier Donald Tusk zaczyna tracić cierpliwość do hołubionego dotychczas ministra Waldemara Żurka, który miał powsadzać pisowców do więzień?
Ładnie kończy się 2025 i zaczyna 2026 – pan Waldemar Żurek chyba wkrótce przekona się, jak krótko trwa miłość Donalda i ministrowanie… (a przy okazji, że rezygnacja ze statusu sędziego nie była zbyt mądrym pomysłem )
— ocenił poseł PiS Paweł Jabłoński, komentując na portalu X artykuł o awanturze.
Choć oczywiście relację ze wspomnianej sytuacji na posiedzeniu rządu znamy jedynie z doniesień medialnych, to Donald Tusk także w publicznie dostępnych i relacjonowanych przez media wystąpieniach niejednokrotnie pokazał, że jego styl zarządzania jest czymś pomiędzy Putinem i Łukaszenką regularnie besztających urzędników a szefem z memów o „panu Areczku”.
Onet.pl/TVN24/X/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/749614-tusk-zrobil-ministrom-karczemna-awanture-oberwal-zurek
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.