Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński zamieścił kolejny już wpis, w którym atakuje szefa BBN Sławomira Cenckiewicza. Wojciech Czuchnowski na łamach „Gazety Wyborczej” ujawnił (bez nazw, ale za to z opisami mogącymi pochodzić z ulotek) leki, jakie przyjmował w przeszłości współpracownik prezydenta Karola Nawrockiego. Zarówno publikacja, jak i napastliwe komentarze Dobrzyńskiego wywołały falę komentarzy.
Nie tylko Wojciech Czuchnowski idzie w zaparte w sprawie szefa BBN Sławomira Cenckiewicza Również Jacek Dobrzyński - rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych najwyraźniej nie widzi nic złego w wycieku wrażliwych danych na temat leków, które w przeszłości miał przyjmować obecny współpracownik prezydenta RP.
Teoretycznie i niepersonalnie - jeżeli ktoś coś zataił i nie podał tego w ankiecie bezpieczeństwa, a później publicznie oskarża służby o wyciek nazw czegoś co przed służbami ukrył i w ogóle w ankiecie nie wpisał to najwyraźniej jest perfidnym manipulantem nakręcającym kłamstwem swoich wyznawców
— napisał Dobrzyński na platformie X, ponownie (równie napastliwy wpis zamieścił bowiem wczoraj) atakując prof. Sławomira Cenckiewicza.
CZYTAJ WIĘCEJ: Bulwersująca reakcja Dobrzyńskiego na skandal związany z publikacją „GW”. „Spokojnie Panie Cenckiewicz…”
„Nie macie żadnych hamulców”
Zarówno agresywne wpisy Dobrzyńskiego jako osoby reprezentującej polskie służby specjalne, jak i sama publikacja Czuchnowskiego, wywołały wiele emocji i liczne komentarze.
Granica została przekroczona i doskonale o tym wiecie. Nie macie żadnych hamulców
— odpowiada Dobrzyńskiemu Olga Semeniuk-Patkowska, poseł PiS.
Zamiast natychmiast reagować, przyklaskujecie medialnej nagonce. Co mają dziś myśleć funkcjonariusze służb, żołnierze, urzędnicy i wszyscy posiadający poświadczenia bezpieczeństwa? Że ich ankiety, oświadczenia i najbardziej wrażliwe informacje mogą w każdej chwili „wypłynąć” do mediów, jeśli staną się politycznie użyteczne dla was? Rozbijacie zaufanie do państwa od środka, niszczycie morale ludzi odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i wysyłacie sygnał ostrzegawczy każdemu, kto ma służyć Rzeczypospolitej. Jeśli służby podległe rządowi nie potrafią ochronić tajemnicy w tak fundamentalnej sprawie, to mamy do czynienia z dramatyczną zapaścią państwa. Jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości, czy używacie służb w celach politycznych, to teraz już ich nie ma. W tym czasie Moskwa klaszcze. Bo nic nie osłabia państwa bardziej niż władza, która sama kompromituje własne służby
— pisze Sebastian Łukaszewicz, parlamentarzysta PiS.
Chłopie, służby, których jesteś twarzą odnotowały najbardziej bulwersujący przeciek w swojej historii. Ty powinieneś teraz informować o rozpoczętym wewnętrznym postępowaniu, konsekwencjach personalnych i dymisjach, a nie bronić tego co się stało. W ten sposób tylko dajesz dowód na to, że sam w zębach zaniosłeś te kwity do Czuchnowskiego
— pisze wicerzecznik PiS Mateusz Kurzejewski.
A tak komentowano samą publikację.
Niesamowite. Ujawnianie informacji dotyczących stanu zdrowia Sławomira Cenckiewicza, ewentualnie przyjmowanych leków czy wizyt lekarskich to przestępstwo. Redakcja „Gazety Wyborczej” przecież o tym doskonale wie. Podobnie jak o tym, że opisywanie takich informacji publicznie to gwarantowana przegrana w postępowaniu sądowym o ochronę dóbr osobistych
— skomentował mecenas Bartosz Lewandowski,
Chyba nikt nie powinien mieć wątpliwości, że w Polsce ma miejsce bezprawne i bezceremonialne wykorzystywanie służb specjalnych do walki politycznej, i to nie tylko z opozycją, ale i z urzędującym Prezydentem i jego urzędnikami. Wyrazy solidarności z Min. Cenckiewiczem
— ocenił Tomasz Szatkowski, b. ambasador RP przy NATO.
Polska nie może funkcjonować według standardów rodem z Białorusi czy Rosji. A dziś tak jest … To jest odwrócenie porządku państwa. To jest złamaniem elementarnych zasad odpowiedzialności. To jest zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Pełna solidarność z szefem BBN, prof. Cenckiewiczem! Prawda, odpowiedzialność i bezpieczeństwo Polski muszą być ważniejsze niż polityczna zemsta.
— napisał były premier Mateusz Morawiecki.
Ujawnienie lub spreparowanie informacji pochodzących z ankiety bezpieczeństwa osobowego prof. Cenckiewicza to nie tylko podważenie zaufania do państwa i naruszenie elementarnych zasad funkcjonowania służb specjalnych. To także przęstepstwo przekroczenia uprawnień - dlatego razem z Andrzejem Śliwką kierujemy zawiadomienie do prokuratury wobec Jarosława Stróżyka, szefa SKW. Prokuratura Żurka zapewne obejmie Stróżyka parasolem ochronnym, ale o tej sprawie nigdy nie zapomnimy
— ocenił były szef MON Mariusz Błaszczak.
Przekazywanie mediom szczegółów wypełnionej Ankiety Bezpieczeństwa Osobowego do ataków politycznych to niewyobrażalny skandal. To nie tylko łamanie prawa, ale też cios w wiarygodność polskich służb. Kto im będzie ufał, gdy upublicznia się tajemnice przekazane przez osobę sprawdzaną? Takie patologie trzeba wypalać żelazem
— skomentował Mariusz Kamiński, europoseł PiS i były szef MSWiA.
Rząd Tuska używa materiałów ściśle tajnych jako broni politycznej. Informacje z postepowań w sprawie dostępu do informacji niejawnych są dziś publikowane w mediach i służą do niszczenia przeciwników. Rząd doprowadził do sytuacji gdzie obywatel nie możne ufać państwu a celem represji może stać się każdy Polak. Czasy Urbana wracają!
— ocenił europoseł Maciej Wąsik.
Dziś każdy obywatel może się obawiać, że jego recepty z Internetowego Konta Pacjenta zostaną upublicznione, jeśli podpadnie np. lokalnemu kacykowi Platformy. Jeśli Wyborcza publikuje prywatne dane medyczne z tajnego postępowania sprawdzającego w ramach procedury dopuszczenia do informacji niejawnych, to mamy do czynienia ze zniszczeniem zaufania do państwa
— zwrócił uwagę poseł Radosław Fogiel.
Właśnie przekroczona została granica. Po raz pierwszy w mediach pojawią się informacje, które zostały zgromadzone w ramach kontrolnego postępowania sprawdzającego. Ci chorzy z nienawiści ludzie są w stanie uderzyć w państwo, podważyć zaufanie obywateli do administracji i służb tylko po to, aby uderzyć w ministra Cenckiewicza. Kompletne dno i degrengolada służb porównywalna jedynie z obrzydliwym tytułem, w którym to publikują
— napisał poseł Michał Dworczyk.
Wyobraźcie sobie, że każdy kto nadepnie na odcisk ludziom obecnej władzy może być narażony na to, że sprawy dotyczące jego życia osobistego, przebytych chorób czy relacji rodzinnych zostaną przekazane kreaturom pokroju Czuchnowskiego i ujrzą światło dzienne. Może się spodziewać również tego, że te informacje zostaną odpowiednio spreparowane albo zinterpretowane żeby jeszcze mocniej zaszkodzić. Sprawa prof. Cenckiewicza to przekroczenie Rubikonu. Służby specjalne w czasach rządu Tuska wpuszczają i wypuszczają dywersantów, gubią miny przeciwpancerne, pozwalają na to żeby niejawne dokumenty szlajały się po śmietnikach. To ich nie obchodzi. Obchodzi ich wyłącznie atak na przeciwników politycznych - to spotkało ministra Błaszczaka, prezydenta Nawrockiego, prof. Cenckiewicza i może spotkać każdego kogo palcem wskaże Donald Tusk. W całej sprawie warto spojrzeć na jeszcze jeden aspekt. Siemoniak nie tylko bezprawnie nie uznaje prawa szefa BBN do dostępu do informacji niejawnych, mimo iż sąd uznał, że odebranie poświadczeń było nielegalne. On idzie dalej - stwierdził, że nawet jeśli wyrok w apelacji będzie na korzyść prof. Cenckiewicza i tak nie będzie on mógł przetwarzać informacji niejawnych. Obowiązuje zasada „nie, bo nie” - niezależna prokuratura czy sądy w ogóle nie są im potrzebne. Najwyższą instancją jest opinia Tuska
— skomentował Mateusz Kurzejewski.
Mam nadzieję, że autor artykułu w „Gazecie Wyborczej” nigdy nie przeczyta w żadnym medium, jakie leki zażywa. Może powinien zacząć: coś na obniżenie poziomu jadu. Każdy może mieć krytyczne zdanie co do działalności Sławomira Cenckiewicza i je wyrażać. Mniej czy bardziej stanowczo…
Ale można też wykonywać takie zlecenia. To już nie jest dziennikarstwo (zresztą w przypadku Wojciecha Czuchnowskiego nigdy nie było). To sekciarstwo w stanie czystym. Bardzo niebezpieczne
— napisał Marek Magierowski, były ambasador RP w USA.
Nie ma znaczenia kto rządzi. Nie ma znaczenia kto ujawnia takie dane. Nie ma znaczenia co uważacie o szefie BBN. Uprawianie polityki na ujawnieniu kto bierze jakie leki to wybitne skur***. I za chwilę może uderzyć w Was
— skomentowała poseł Razem Marcelina Zawisza.
Prezydenccy ministrowie solidarni z szefem BBN
Głosy oburzenia popłynęły też z otoczenia prezydenta Karola Nawrockiego.
W demokracji walczącej Donalda Tuska prawo nie obowiązuje więc i prawa pacjenta nie obowiązują, a na pewno nie wobec oponentów politycznych takich jak prof. Cenckiewicz. Upadek prawa, upadek części mediów i dlatego prędzej niż później nastąpi też upadek tego rządu bezprawia
— napisał szef KPRM Zbigniew Bogucki.
Ujawnianie leków przepisywanych na receptę w ramach walki politycznej jest nie tylko czystą bolszewią ale także bardzo podkopuje zaufanie obywatela do państwa i dbałości instytucji o ochronę naszych danych. Wasza nienawiść do prof. Cenckiewicza całkowicie przysłoniła wam skutki, jakie wasze paskudne zagranie przyniesie dla państwa w przyszłości. A te będą fatalne
— skomentował minister Adam Andruszkiewicz.
Dzisiejszą publikację „Gazety Wyborczej”, ujawniającą dane wrażliwe nt. Sławomira Cenckiewicza trudno odebrać inaczej niż reakcję rządzących na przywrócenie przez BBN do obiegu państwowego raportu dot. wpływów rosyjskich, który chcieli z tego obiegu usunąć. Atak realizują posłuszne media. Tak to wygląda z perspektywy politycznej. Znacznie gorzej wygląda to dla naszego bezpieczeństwa: jak służby nas ochronią, skoro nie potrafią ochronić informacji? Zaufanie do organów państwa mocno podkopano już podczas kampanii wyborczej, gdy wykorzystane zostały one przeciwko Panu Prezydentowi Karolowi Nawrockiemu; dzisiejsza publikacja „GW” nadszarpuje to zaufanie jeszcze bardziej. Ale najgorzej przedstawia się dzisiejsza sprawa z czysto ludzkiej perspektywy: okazuje się, że ta strona sporu, która prezentowała się zawsze jako najbardziej przywiązana do ochrony prywatności i dobrostanu ludzkiego, w tym zdrowia psychicznego, która tyle mówiła o empatii i wrażliwości na drugiego człowieka, za nic ma je wszystkie gdy owym człowiekiem jest polityczny przeciwnik. Czy, abstrahując od indywidualnych poglądów politycznych, lecz odwołując się do sumienia i hierarchii wartości, ktokolwiek jest w stanie pozytywnie ocenić tak nieczystą grę, sięgającą po absolutnie bezpardonowe metody i naruszającą sferę intymności w zakresie stanu zdrowia?
— pyta minister Agnieszka Jędrzak.
Ujawnienie informacji z tajnych dokumentów teczki osobowej ministra to nie tylko uderzenie w politycznych przeciwników, ale w fundamenty polskiego państwa. Wszyscy wykorzystujący informacje niejawne jako narzędzie gry politycznej odpowiedzą za to! Murem za min. Cenckiewiczem!
— podkreślił minister Paweł Szefernaker.
CZYTAJ TAKŻE: Prof. Cenckiewicz odpowiada na rewelacje Czuchnowskiego: Spokojnie! Stąd nienawiść i taka walka. Ale prawda zwycięży
Możliwe, że ci sami ludzie, którzy dziś cieszą się z artykułu Czuchnowskiego i wyciągają z nich wnioski obraźliwe i stygmatyzujące nie tylko dla prof. Cenckiewicza, ale właściwie każdego, kto w jakimś momencie życia (choćby i po śmierci bliskiej osoby) przyjmował antydepresanty lub leki psychotropowe (co przeważnie jest dalekie od stereotypu o ludziach nieobliczalnych, agresywnych czy oderwanych od rzeczywistości i przekonanych, że są Napoleonem czy Jezusem), jeszcze niedawno wspólnie z politykami KO rozdzierali szaty nad stanem polskiej psychiatrii i próbami samobójczymi nastolatków lub przypadkami śmierci z własnej ręki człowieka, który nie otrzymał na czas odpowiedniej pomocy medycznej. Za rządów PiS z jakiegoś powodu mówiono o tym więcej niż teraz, a problem nie przestał być istotny.
X/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/748320-dobrzynski-znow-atakuje-prof-cenckiewicza-burza-w-sieci
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.