Leśkiewicz o Wrońskim: "Dezinformuje opinię publiczną"
Rzecznik prezydenta odpowiada Wrońskiemu! "Nigdy nie było praktyki zapraszania ministra na pokład samolotu prezydenckiego"

Wroński kolejny raz uderzył w prezydenta Karola Nawrockiego, próbując wymyślać kolejne "tradycje" i "zasady" związane z MSZ.
Rzecznik prasowy prezydenta Karola Nawrockiego Rafał Leśkiewicz zwrócił uwagę, że rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych przekazuje „nieprawdziwe informacje”. „Nigdy nie było praktyki zapraszania ministra spraw zagranicznych na pokład samolotu prezydenckiego, w trakcie podróży Prezydenta RP na szczyt ONZ. Pan Paweł Wroński, rzecznik prasowy MSZ nieelegancko i w charakterystycznym dla siebie stylu dezinformuje opinię publiczną” - stwierdził.
Podczas wizyt Pana Prezydenta w Wilnie, Helsinkach, Berlinie i Paryżu towarzyszył Panu Prezydentowi wiceminister spraw zagranicznych, lecąc na pokładzie prezydenckiego samolotu
— dodał Leśkiewicz.
Pan Prezydent Karol Nawrocki wyruszył w podróż do USA w sobotę wczesnym popołudniem. Bo w niedzielę spotyka się z Polonią w Doylestown - amerykańskiej Częstochowie. Pan minister Radosław Sikorski w sobotę zwiedzał Podhale
— zakończył.
O co chodzi?
Wroński kolejny raz uderzył w prezydenta Karola Nawrockiego, próbując wymyślać kolejne „tradycje” i „zasady” związane z MSZ.
Prezydencki minister Marcin Przydacz podkreślił, że podczas wizyty w USA Karol Nawrocki i Radosław Sikorski będą stanowić „jedną polską delegację”. Nie wpłynęła jednak żadna prośba o to, aby szef MSZ podróżował jednym samolotem z głową państwa
— napisał „Wprost”.
Informuję, że do tej pory istniała elegancka tradycja zapraszania przez prezydenta RP szefa dyplomacji na pokład samolotu, lecącego na sesją Zgromadzenia Ogólnego ONZ
— przekonywał Wroński w serwisie X.
Nieprawda. Nie ma takiej tradycji. W zeszłym roku Szef MSZ nie leciał w samolocie z Prezydentem. Wcześniej również nie było tradycją, aby to Prezydent zabiegał o obecność Ministra w samolocie. A jeszcze wcześniej Prezydent RP na ZO ONZ latał samolotem rejsowym, bo Państwo Polskie nie dysponowało samolotami rządowymi (do czasu ich zakupu przez Rząd Zjednoczonej Prawicy)
— odpowiedział mu prezydencki minister Marcin Przydacz.
as/X/Wprost
