„Mówi się o likwidacji departamentu do spraw zwalczania przestępczości gospodarczej. Mówi się także o połączeniu tego departamentu z jakimiś innymi jednostkami organizacyjnymi na szczeblu PK” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prok. Michał Ostrowski. Legalny zastępca Prokuratora Generalnego bije na alarm, resort sprawiedliwości niszczy wieloletni dorobek departamentów zajmujących się zwalczaniem oszustów finansowych. „Od blisko półtora roku nie ma dyrektora do spraw zwalczania przestępczości zorganizowanej i korupcji. Nie ma też dyrektora do spraw zwalczania przestępczości gospodarczej i to od blisko pół roku” - przypomina nasz rozmówca.
Czy rząd odpuścił walkę ze zorganizowaną przestępczości? Wracamy do okresu z lat 2008-2015?
Prok. Michał Ostrowski: Walkę z przestępczością gospodarczą tak na dobre zorganizował minister Zbigniew Ziobro. W 2016 r. po raz pierwszy powstał Departament do spraw zwalczania przestępczości gospodarczej, którym kierowałem. Skupiliśmy się na tym, żeby do tego departamentu ściągnąć przede wszystkim praktyków, czyli prokuratorów, którzy na bieżąco prowadzą tego typu śledztwa. Niektórzy jeszcze te śledztwa wtedy kończyli i chodzili do sądu na swoje wokandy. To wszystko uwzględnialiśmy, aby nie zakłócać biegu tych postępowań, oderwaniem prokuratora od jednostki macierzystej. Nasz departament liczył 20 kilka osób. Łatwo jest oczywiście zbudować centralę, ale chodziło też o to, żeby takie wydziały powstawały w prokuraturach regionalnych i okręgowych.
To były sprawne wydziały?
Trudno oczywiście powiedzieć, że wszystkie śledztwa były prowadzone idealnie, ale ich efektywność była duża. Oszuści podatkowi bardzo szybko zobaczyli, że interesuje się nimi prokuratura, policja, CBA, a w szczególności KAS. Doszli do przekonania, że to koniec trwającej wcześniej zabawy w kotka i myszkę, wyłudzania podatków i innych publicznych danin, zwłaszcza VAT-u i akcyzy. Kiedy zostałem zastępcą Prokuratora Generalnego do spraw gospodarczych, podniesiona została ranga naszej pracy dla dobra państwa.
Czy przedsiębiorcy bali się prokuratorów zajmujących się przestępstwami gospodarczymi?
Nigdy nie chodziło o to i nigdy do tego też nie doszło, aby atakować zwykłych uczciwych przedsiębiorców, ale by zwalczać oszustów. Nieuczciwi bardzo bali się wyższych sankcji, które weszły w życie w 2017 roku. Nie mogło być mowy o jakimś zastraszaniu wszystkich.
Departament ds. przestępczości gospodarczej miał z chirurgiczną precyzją wyłapywać oszustów. Co z tego mieli ci uczciwi?
W tym wszystkim chodziło także o to, aby umożliwić ludziom prowadzenie działalności gospodarczej na równych zasadach.
Jaki był efekt zaostrzenia sankcji za przestępstwa gospodarcze?
Tuż po uchwaleniu zmian w przepisach, dotyczących tak zwanej zbrodni VAT-owskiej, zadziwiająco wzrosły wpływy budżetu z tego podatku. Problemy związane z deficytem budżetowym, które wcześniej wynikały z luki vatowskiej, zniknęły. Oczywiście świat nie jest idealny i taka luka małych rozmiarów zawsze jest, bo nie wszyscy płacą podatki. Dla nas jednak jej zlikwidowanie było priorytetem. Departamentem zajmującym się zwalczaniem przestępczości gospodarczej kierował dyrektor Tomasz Piekarski. Tymi sprawami zajmował się także Departament do spraw przestępczości zorganizowanej i korupcji w Prokuraturze Krajowej, którym kierował dyrektor Piotr Kowalczyk. Obaj przez nową władzę zostali usunięci i zesłani w teren.
Kto teraz kieruje tymi departamentami?
Od blisko półtora roku nie ma dyrektora do spraw zwalczania przestępczości zorganizowanej i korupcji, bo prok. Kowalczyk został zesłany do Wrocławia. Nie ma też dyrektora do spraw zwalczania przestępczości gospodarczej i to od blisko pół roku.
Myśli pan, że oba departamenty będą zlikwidowane?
Rzeczywiście mówi się o likwidacji departamentu do spraw zwalczania przestępczości gospodarczej. Mówi się także o połączeniu tego departamentu z jakimiś innymi jednostkami organizacyjnymi na szczeblu PK. Słychać także głosy, że wydziały finansowo-skarbowe i do spraw przestępczości gospodarczej w prokuraturach regionalnych i w prokuraturach okręgowych są zbędne. Oczywiście zostałem odcięty od oficjalnych informacji i nie mam wstępu do budynku PK.
Chce pan powiedzieć, że te śledztwa dotyczące przestępczości gospodarczej i skarbowej stanęły?
Z tego co wiem, z rozmów z kolegami i koleżankami, wynika, że nikt już nie wywiera presji, aby tego typu dochodzenia przynosiły określone wyniki. Wszystko działa na zasadzie, róbcie sobie, co chcecie, co będzie, to będzie. Moim zdaniem jest to powrót do lat 2008-2015, gdzie przyjmowano, że chodzi jedynie o przestępstwa skarbowe zagrożone niskimi karami, które się szybko przedawniają. Myślę, że tak to teraz będzie wyglądało. Prezydent Karol Nawrocki zawetował jednak części zmian w Kodeksie skarbowym, które zmniejszały kary. To wszystko układa się w jakąś logiczną całość.
Jedni płacą podatki, a innym się udaje ich unikać. A dziura w budżecie jest już monstrualnych rozmiarów.
Niestety na tej sytuacji cierpią podatnicy, ci, którzy uczciwie płacą podatki. Cierpi także Skarb Państwa. Nie można udawać, że wszystko jest ok., skoro nie jest. Jeżeli Krajowa Administracja Skarbowa, a informują już o tym szeroko media, zajmuje się jakimiś audytami działań poprzedniego rządu, zamiast ścigać przestępców vatowskich i skarbowych, to mamy takie efekty. Mam wrażenie, że nastąpiło rozluźnienie w zakresie walki z tą przestępczością na szczeblu centralnym i na szczeblu poszczególnych prokuratur regionalnych, okręgowych i rejonowych.
Kiedy to rozluźnienie się zaczęło?
Ta sytuacja trwa już od stycznia ubiegłego roku. Jeżeli przenosi się prokuratorów i daje sprawy nowym referentom, a są to sprawy, które liczą setki tomów, to na dzień dobry mamy wstrzymanie takiego postępowania i spadek efektywności. A takich spraw w skali całego kraju było setki. Stowarzyszenie „Ad vocem” prowadzi w tej mierze statystykę. Trudno oczekiwać od prokuratora, nawet najbardziej zaangażowanego, że z dnia na dzień przystąpi do trudnego śledztwa i będzie ścigał skutecznie. Tymczasem jednym prokuratorom sprawy odbierano, drugim dawano, potem znowu odbierano i tak w kółko. To wszystko wygląda bardzo słabo.
Prokuratorzy mają teraz motywację do pracy? Tu chodzi o bezpieczeństwo nas wszystkich.
Nie twierdzę, że wszystkich prokuratorów trzeba pilnować. Muszą jednak mieć motywację do tak trudnej pracy i prowadzenia tego typu postępowań, choćby w postaci awansów. Wtedy będą się czuli potrzebni. Tymczasem docierają do mnie sygnały, że awansy są de facto dla ludzi z „Lex super omnia”, a prokuratorzy zwyczajnie czują się zagubieni.
Dlaczego ministrowi finansów Andrzejowi Domańskiemu nie przeszkadza spadek ściągalności podatków i redukcja wpływów budżetowych?
Dziwię się, że pan minister Domański jest taki optymistyczny. Mam wrażenie, że dochodzi tu do pewnych przekłamań. Wystarczy spojrzeć na dane GUS, które ewidentnie wskazują na spadek wpływu z VAT-u. Mamy deficyt budżetowy na poziomie 300 miliardów zł. To się przecież znikąd nie wzięło, te pieniądze się nagle nie urodzą, nie da się tego przykryć jakąś kreatywną księgowością. Być może są jakieś przypadki fałszowania danych, bo wszyscy widzimy, co dzieje się z inflacją, jak rośnie bezrobocie i co stało się z finansami publicznymi. Obserwuję to, jako osoba, która zajmowała się tym przez 9 lat.
Jak szybko będzie można odbudować likwidowane w prokuraturze struktury?
Nam się udało wszystko zorganizować w pół roku. Receptą było awansowanie do okręgów, regionów i do krajówki młodych zaangażowanych prokuratorów. Ludzi, którzy wiedzą, na czym to wszystko polega, umieją posługiwać się różnymi narzędziami, np. internetowymi. Potrafią wyszukiwać dane, a nie wysyłać jedynie pisma i czekać, że to organy pomocnicze, służby, policja wykonają za nich robotę. To byli ludzie, którzy potrafili sami robić takie rzeczy. Czerpali z tego satysfakcję i szybko awansowali. Cieszyli się ze swej pracy i otrzymywanych za efekty nagród finansowych, które teraz całkowicie zniesiono. Prokurator oczywiście nie pracuje wyłącznie po to, żeby awansować i dostawać nagrody, ale musi mieć motywację, jak każdy.
Zwłaszcza do tak trudnej i niebezpiecznej pracy.
Motywacja i odpowiednia atmosfera. Prokurator, który zwalcza zorganizowaną przestępczość gospodarczą, musi wiedzieć, że kierownictwo docenia jego prace i zaangażowanie, podejmowane osobiście ryzyko. Jeżeli ktoś zajmuje się oszustem, który wyłudził kilkaset milionów, a były nawet przypadki, że miliard złotych, to musi się liczyć z konkretnym osobistym i wręcz fizycznym niebezpieczeństwem. To może uderzyć także w jego rodzinę. Prokurator ponosi tu ogromne ryzyko, ponieważ nie występuje anonimowo, lecz pod swoim nazwiskiem. Każdy adwokat, czy przedsiębiorca, który dopuścił się jakichś oszustw, wie kto go ściga.
Ten ogromny potencjał zaangażowanych i kompetentnych prokuratorów jest marnotrawiony?
Jest niszczony. Jeżeli z departamentu, który liczył 20 kilka osób, zostało ok. 10, to jest to ograniczanie możliwości działania. Podobny skutek ma zabieranie śledztw prokuratorom z Prokuratur Regionalnych i oddawanie ich do rejonu.
Dziękuję za rozmowę.
CZYTAJ TAKŻE: TYLKO U NAS. Prok. Ostrowski: Ujawniono, że osoba, która przedłużyła moje zawieszenie była kontaktem operacyjnym SB
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/739148-co-chce-zlikwidowac-wladza-ostrowski-ostrzega
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.