Rządzący próbują sklejać sprawę „cyberataku” na biura parlamentarzystów i członków PO z trwającymi w Polsce wyborami prezydenckimi. Tego typu sugestie brzmią niezwykle niepokojąco, biorąc pod uwagę, że niedawno w Rumunii z powodu rzekomych „rosyjskich interwencji” unieważniona została pierwsza tura wyborów. Coraz więcej pojawia się w ostatnim czasie opinii, że podobny wariant może być także przeprowadzony w Polsce w przypadku porażki Rafała Trzaskowskiego.
Gawkowski wskazał, że służby państwowe traktują ten atak niezwykle poważnie.
Mamy potwierdzenie, że akcja nie została przeprowadzona przypadkowo. (…) Atak, taki incydent, może dotknąć każdą partię polityczną, każdą instytucję państwa
— wskazał wicepremier.
Jak ocenił, „Rosja chce ukraść Polsce i Polakom wybory”.
Nie uda im się to
-oświadczył.
CZYTAJ TAKŻE: Cyberatak na PO. Tusk już grzeje „wschodnim śladem” i „obcą ingerencją w wybory”. Celne KOMENTARZE! „Po rumuńsku”
„Parasol wyborczy”, który stworzyliśmy, chroni Polskę i ma dobre wyniki. „Parasol wyborczy” to przedsięwzięcie łączące polskie służby, ministerstwa i instytucje mające ochronić wybory. „Parasol wyborczy” zadziałał wczoraj, kiedy doszło do ataku na Platformę Obywatelską, o czym informował szef PO, premier Donald Tusk. (…) Służby pracują nad tym, aby dokładnie przeanalizować, jak wyglądały wektory wejścia
— dodał Gawkowski.
Jak wskazał, dobrą informacją jest to, że w tej sprawie służby „działają w sposób bezwzględny, znakomity, jeżeli chodzi o wykrywanie i przeciwdziałanie”.
Federacja Rosyjska - ze swoimi partnerami - zapewne nie będzie na tym poprzestawała. O wszystkich takich atakach - tak jak informowałem - będziemy opinię publiczną powiadamiali
— zadeklarował minister cyfryzacji.
Dodał, że wszystkie obszary działania „parasola wyborczego” mają chronić państwo, demokrację, obywateli, żeby ich głos został na końcu dobrze policzonym.
Atak na PO będzie szczegółowo rozpatrywany. Sprawa jest poważna, a osoby, które za tym stały, będą przez państwo polskie z całą pewnością ścigane. To nie jest pierwsza informacja, pierwszy atak, który dotyczy komitetów wyborczych i kandydatów. Jesteśmy w stałym kontakcie z kandydatami i komitetami. Różne informacje są im przekazywane. Chronimy państwo po to, aby żaden polityk, żadna polityczka, żaden obywatel nie był w stanie dzisiaj powiedzieć, że państwo nie wspiera go w procesach demokratycznych i nie interesuje się procesem wyborczym. Jesteśmy w stałym kontakcie ze służbami
— powiedział Gawkowski.
Nie o wszystkim mówią?
Wicepremier był pytany, dlaczego w przypadku ataku na PO pojawiły się informacje, a o innych atakach, o których wskazał na konferencji, nie przekazywano informacji.
Niektóre ataki się nie udają, a niektóre się udają. Mamy do czynienia z atakiem, który się udał. Dlatego ma znaczenie
— podkreślił Gawkowski.
PAP zapytała ministra cyfryzacji czy fakt, że atak się „udał” oznacza wykradzenie danych od komitetu PO.
Czynności operacyjne w tej sprawie prowadzą służby państwa. W tej sprawie toczy się śledztwo, więc nie mogę ujawnić więcej niż dziś zaprezentowałem
— dodał.
Wskazał, że podanie większej liczby szczegółów mogłoby utrudnić złapanie sprawcy.
Jakie grupy?
Dopytywany przez PAP, jakie to były grupy związane z Rosją i Białorusią, Gawkowski odpowiedział, że polskie służby mają zidentyfikowane grupy, które atakują, mają swoje modus operandi, swoje cele, używają podobnych programów.
My monitorujemy to na bieżąco. (…) Potrafimy rozszyfrować te metody i potrafimy zidentyfikować skąd te ataki przychodzą
— uzupełnił.
Wskazał jednak, że więcej szczegółów odnośnie sposobu działania służb nie może zdradzić.
as/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/725684-cyberatak-na-po-gawkowski-mowi-o-rosji-i-bialorusi