„Tak, czytałem jego książkę. Postać Nikosia jest bardzo barwna. Jestem kryminalistykiem, więc się tym interesowałem też od strony zawodowej i ta książka nie jest zła” – tak o Karolu Nawrockim i jego książce pt. „Spowiedź Nikosia zza grobu”, napisanej pod pseudonimem literackim, mówił wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka z Polski 2050 w rozmowie z Odetą Moro w programie „Onet Rano”.
Dziennikarka usilnie próbowała przedstawić Karola Nawrockiego i jego książkę napisaną pod pseudonimem w złym świetle, opowiadając m.in. o rzekomej „sympatii do przestępców”. O dziwo Michał Gramatyka jednoznacznie nie dał się w to wciągnąć!
Jak pan ocenia ich możliwości i siły? PiS postawił na pana Nawrockiego, ale czy teraz może bić się w pierś?
— zapytała Odeta Moro.
Słuchałem ostatnio długiego wywiadu z Nawrockim, takiego kilkugodzinnego
— wskazał Michał Gramatyka.
Czytał pan jego książkę?
— dopytywała prowadząca „Onet Rano”.
Tak, czytałem jego książkę. Postać Nikosia jest bardzo barwna. Jestem kryminalistykiem, więc się tym interesowałem też od strony zawodowej i ta książka nie jest zła
— powiedział wiceminister cyfryzacji.
Czyli wybrał sobie dobrego bohatera
— zaznaczyła Odeta Moro.
Dobrego. Jest historykiem, interesował się zorganizowaną przestępczością, napisał książkę, która może być ciekawa dla ludzi, których interesuje ten świat, ten temat. Więc tak, przeczytałem tę książkę, w zasadzie przesłuchałem
— kontynuował poseł Polski 2050.
A czy zrobił pan to kiedyś, jak ta książka wyszła, czy teraz, jak się zaczęło?
— zapytała prowadząca rozmowę.
Przeczytałem ją, jak się dowiedziałem, że Batyr to Nawrocki
— wskazał Michał Gramatyka.
To jest pan pierwszym politykiem, który tutaj usiadł i się przyznał do tego
— podkreśliła Odeta Moro.
„To jest całkiem sensowna praca”
Dlaczego mam ściemniać? Akurat jechałem dość długo samochodem, więc jest taki algorytm, który odczytuje e-booki. Zapuściłem taki algorytm na telefonie i przesłuchałem książkę i uważam, że to jest całkiem sensowna praca
— powiedział wiceminister cyfryzacji.
A dlaczego w takim razie Karol Nawrocki napisał ją pod pseudonimem, a nie pod własnym nazwiskiem, skoro nie ma się czego wstydzić?
— zapytała prowadząca rozmowę.
To w zasadzie też można zrozumieć. Jeżeli był wtedy dyrektorem jakiejś państwowej jednostki, mógł się bać, jednak ta postać w środowisku zorganizowanej przestępczości była dość rozpoznawalna, mógł mieć jakieś obawy związane z tym, że jakoś tam głęboko wnika w to środowisko, opisuje je, mogło mu coś grozić. Nie ma nic nienormalnego w tym, że, że pisze książkę pod pseudonimem. Natomiast jest dziwne, że w wywiadzie telewizyjnym z zasłoniętą twarzą chwali sam siebie. To już jest jakiś dowód megalomanii troszkę. Ale nie wiem, może tak miał napisane w skrypcie po prostu.
— mówił poseł Polski 2050.
Może taki był pomysł od początku. A ta miłość, ta sympatia do przestępców, o której czytamy w mediach?
— dopytywała Odeta Moro.
A ja nie wiem, czy tam jest sympatia do przestępców. Z tej książki nie wynika, żeby on z sympatią podchodził do przestępców
— podkreślił Michał Gramatyka.
Ale są różne relacje, o których możemy poczytać. Kandydat PiS-u ma różnych kolegów
— stwierdziła prowadząca rozmowę.
On opowiada o tym w jednym ze swoich wywiadów. Nie chcę tutaj jakoś specjalnie stawiać się w roli jego adwokata, ale próbuję to tłumaczyć w taki sposób, że kiedy trenuje się taki charakterystyczny sport, jakim jest boks, to na tej sali treningowej pojawiają się różni ludzie. On mówił, że wiele osób, które pojawiały się na tej sali treningowej, jego przyjaciele z policji wyprowadzali w kajdankach. To jest normalne, że w takich sportach pojawiają się różni ludzie i jakby jestem skłonny te argumenty przyjąć. Szymon Hołownia na przykład w ogóle nie ma takich kontaktów i kontaktuje się wyłącznie z dobrymi ludźmi
— powiedział wiceminister cyfryzacji.
CZYTAJ WIĘCEJ:
nt/X/Onet
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/725640-mozna-gramatyka-chwali-ksiazke-nawrockiego-w-onecie